BlogStar -> Olgierd Łukaszewicz -> Seksmisja i inne moje misje

Seksmisja i inne moje misje

30 października, na Targach Książki w Krakowie, na zaproszenie Wydawnictwa Literackiego, wraz z Tomaszem Miłkowskim podpisywałem swoją książkę „Seksmisja i inne moje misje”.
 
IMG_2721
Zapisana na taśmie magnetofonowej moja gawęda, do której prowokował mnie Pan Miłkowski – wybitny krytyk teatralny, znawca naszego środowiska – zamieniona w postać druku od razu zaczęła mnie uwierać. To naprawdę ja mówiłem? Niemożliwe, dziś wyraziłbym to inaczej. Pewnie to chęć upiększania samego siebie w zestawieniu z faktem nieodwołanym, jakim jest zapisana karta, zaczęła się krygować we mnie i domagać retuszu. Przybrałem więc minę „jak gdyby nigdy nic” i witałem każdego podchodzącego z książką łowcę autografu: „Dziękuję, że pan/pani zainteresował się moją książką”. W końcu koszt to nie byle jaki i wymaga determinacji kupującego. Tymczasem chętnych nie brakowało. Kolejka, składająca się z osób o najwyższym stopniu cierpliwości, ustawiła się na długo przed godziną 15.00, o której zapowiedziana była akcja podpisywania.
IMG_2705
IMG_2735
Organizatorzy tymczasem wzięli mnie w obroty, planując promocję książki w najbliższym czasie. A zapowiada się nieźle –radiowa Trójka pod redakcją Barbary Marcinik nada fragmenty książki w mojej własnej interpretacji, co stało się powodem moich dalszych mąk. Wczoraj nagrywałem pierwsze fragmenty i uczucie…., że wszystko bym zmienił, ba – wyłapałem drobne nieścisłości, np. datę, kiedy urodził się mój starszy brat – nie wiadomo dlaczego w książce znalazła się data 1942, a przecież wiem, kiedy urodził się mój brat – w 1943. W książce informacja, że moim idolem harcerskim był druh drużynowy, a przecież opowiadałem o komendancie hufca, hm… dziwne. Gorzej, ze sformułowania w książce wynika, że kiedy angażowaliśmy się z moją żoną – podówczas sympatią – do Teatru Rozmaitości w Krakowie, przyjęto tylko mnie, a prawda była taka, że ona tam wcale nie chciała być i wycofała papiery. Tomasz Miłkowski też tak to zapamiętał, ale z całą pewnością nikt w tekście nie grzebał, skąd więc przeinaczenie sytuacji? To magia książki, podobno wszyscy autorzy cierpią te męki! Jestem spod znaku Panny, więc szczegóły to moja specjalność, a przecież odczuwam wielką radość i satysfakcję, że doszlusowałem do bogatej już galerii aktorskich portretów i autoportretów w księgarniach. A więc…pierwsza książka dla żony, druga książka dla córki z mężem i wnuków, trzecia książka dla brata bliźniaka, filmowca, no, a ten starszy, o którym też mowa w książce, czeka w Katowicach. Chyba wykupię cały nakład i obdaruję książkami świat, bo gdzież ta moja się przebije w milionach pozycji zalegających w księgarniach?
IMG_2759
Choć poczyniłem dziwną obserwację. Na Targach w Krakowie był ścisk jak w tramwaju w godzinach szczytu. Tłoczono się całymi rodzinami. Dzieci widziały pewnie tylko płaszcze i nogi odwiedzających. Kupowano książki jak cukier na wiadomość o tym, że za tydzień wybuchnie wojna. Czytelnicy workami wynosili lśniące nowością tomy.
Książka to piękny przedmiot, ta moja jest niebieska. Współbrzmi z wyrazem mojej twarzy na okładce – trochę widmo, trochę upiór, trochę alchemik… w każdym razie ktoś wypatrujący czegoś w przestrzeni. Fotografia powstała do albumu rodzin aktorskich Krzysztofa Wellmana. Miałem długie włosy, złapałem suszarkę i dmuchnąłem sobie w twarz. Nade mną spokojna, nienaruszona podmuchem twarz małżonki. Choć na okładce tylko moja twarz, to w książce cała fotografia – obrazowa definicja naszego związku, aktualna do dziś.
1Łukaszewicz_seksmisja i inne
Cieszę się, że moje wnuki zobaczą dziadków w książce, no i dowiedzą się, że dziadek grał w filmach, które w jego epoce podobały się szerokim rzeszom. Jeszcze nie znają „Seksmisji”, a ja bardzo bym chciał, aby udało im się kiedyś zobaczyć filmy, o których opowiadam w książce. Spotkałem tylu wybitnych reżyserów, artystów, którzy ukształtowali mój wizerunek i wdzięczność moja dla nich nie ma granic. Tak, tak.. trzeba popatrzeć w kartki książki i nie żenować się. To fakty, z których utkane jest moje
życie. Niezależnie od stylu moich wypowiedzi i tego czy wyczerpałem odpowiedzi na pytania nieocenionego, cierpliwego, skrupulatnego i jakże przychylnego mi kronikarza, którym był Tomasz Miłkowski. Bardzo Mu za to dziękuję!
​Olgierd Łukaszewicz
Fotosy z archiwum prywatnego aktora.
Kard z filmu "Seksmisja"

Kard z filmu „Seksmisja”

 

 

Olgierd Łukaszewicz "Alchemik"

Olgierd Łukaszewicz „Alchemik”

 

Olgierd Łukaszewicz "Balladyna"

Olgierd Łukaszewicz „Balladyna”

 

Olgierd Łukaszewicz, Bogusław Linda "Magnat"

Olgierd Łukaszewicz, Bogusław Linda „Magnat”

 

Olgierd Łukaszewicz, Małgorzata Pieczyńska "Wierna rzeka"

Olgierd Łukaszewicz, Małgorzata Pieczyńska „Wierna rzeka”

 

Olgierd Łukaszewicz "Prymas"

Olgierd Łukaszewicz „Prymas”

 

Olgierd Łukaszewicz "Sól ziemi czarnej"

Olgierd Łukaszewicz „Sól ziemi czarnej”

Olgierd Łukaszewicz "Dagny"

Olgierd Łukaszewicz „Dagny”

 

Olgierd Łukaszewicz "Generał Nil"

Olgierd Łukaszewicz „Generał Nil”

Komentarzy: 8 dla “Seksmisja i inne moje misje

  1. Grzegorz Adamczyk

    Szanowny Panie Olgierdzie,

    Jestem znajomym Pana Michała Kaweckiego i ostatnio rozmawialiśmy na Pana temat. Ostatnio obejrzałem „Generała Nila” i chciałem Panu wyrazić moje serdeczne podziękowania za rolę, którą Pan odegrał po mistrzowsku. Zapewne wymaga to wielkich zdolności artystycznych, lecz uważam, że trzeba się prezentować sobą samym odpowiedni poziom człowieczeństwa, aby umieć oddać realizm sytuacji. Szczerze mówiąc, uważam, że żaden z polskich aktorów nie zagrałby tego tak jak Pan.
    Miałem okazję uścisnąć Pana rękę podczas Salonu poezji w Szczecinie, ale dopiero po tym obejrzałem ten film.
    Wybitna gra aktorska, wybitne mistrzostwo!
    Zawsze trudno mi oglądać takie filmy, gdyż ogromnie się emocjonuje i potem przeżywam, gdyż interesuję się historią komunizmu i jego nikczemności. Wiem jednak jedno. Komunizm miał za zadanie doprowadzić do zezwierzęcenia swoich ofiar i standaryzację ludzkich zachowań, o czym się nie wspomina. Zadanie to jednak się udało komunistom, jednak w rezultacie w zupełnie innym efekcie. To właśnie oprawcy zezwierzęceniu natury ludzkiej, a ofiary wzrastały w swoim człowieczeństwie. Pan i Pańscy koledzy po fachu, szczególnie z lat PRL-u i początków lat 90 tych potraficie oddać tak dobrze sytuację i okoliczności tamtej epoki.
    Raz jeszcze pragnę wyrazić swoją głęboką wdzięczność za dar jaki Pan ofiarowuje publiczności kinowej i teatralnej.

    Z poważaniem,

    Grzegorz Adamczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>