Karolina Pilarczyk - drifting moją papsją Karolina Pilarczyk - kobiecym okiem

Co z tym równouprawnieniem?

Jako kobiety cały czas walczymy, by nie traktowano nas, jak drugi gatunek, ale czy nam to wychodzi? Kurczę, może generalizując jesteśmy słabsze fizycznie, ale na pewno nie psychicznie, jesteśmy bardziej wytrzymałe na ból, a do tego możemy dać życie! Co poszło nie tak, że odbiera nam się prawa?

Ostatnio na Facebooku znajomy napisał: „Wkurwie mnie takie pierdolenie: skoro się wierzy w marzenia to się spełniają. Nie kurwa, to nie zależy od wiary tylko od kasy. Dlatego pomyśl o SPONSORINGU gdy jesteś młoda i możesz spełnić mnóstwo marzeń”. Szlag mnie rafił! Absolutnie uważam, że marzenia się nie spełniają, tylko marzenia się spełnia, ale to oznacza: dupa w troki i do roboty! 

Karolina Pilarczyk: Co z tym równouprawnieniem? - BlogStar.pl

Kiedy zapragnęłam jeździć w Driftingu, nie miałam na to budżetu, wsparcia i wiedzy. Musiałam zarobić. Pracowałam na kilka etatów i każdą złotówkę przeznaczałam na sport. Żaden z moich życiowych partnerów nie dołożył się do mojej pasji, a wielokrotnie wręcz przeciwnie – świetnie się bawili za moje pieniądze. Kiedy poznałam mojego obecnego mężczyznę, wiedziałam, że stworzymy niesamowity zespół. Miał fantastyczną wiedzę motoryzacyjną i świetne podejście marketingowe, dlatego na początku naszej wspólnej kariery motosportowej, wzięłam na siebie utrzymanie domu i sportu, by Mariusz mógł to rozwinąć. Była to moja inwestycja i ryzyko.

Karolina Pilarczyk: Co z tym równouprawnieniem? - BlogStar.pl
www.artnuve.pl
+48 606 725 395

Wierzyłam w to jednak bardzo mocno i dzięki Mariusza pracy, mamy teraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów driftingowych w Europie. A czego dowiaduję się od ludzi? Że Mariusz to musi w być bardzo bogatym człowiekiem, skoro stać go na to bym mogła jeździć! No kurczę! Dlaczego nikt nie powie – ale dziewczyna musiała się napracować? To naprawdę frustrujące, jak przez wiele lat tyrasz jak wół, a potem i tak dowiadujesz się, że na pewno ktoś ci to kupił…

Karolina Pilarczyk: Co z tym równouprawnieniem? - BlogStar.pl

 

Jeśli kobieta jeździ dobrym samochodem, z jakimi najczęściej spotyka się komentarzami? „Pożyczyła pewnie auto od faceta” albo „tatuś jej kupił”. Dlaczego takich komentarzy nie ma w przypadku mężczyzn? Dlaczego kobieta sama nie może sobie na to zarobić? Dlaczego traktowane jesteśmy jak upośledzone? Całe życie robiłam wszystko, by być niezależna i naprawdę denerwuje mnie, że jest mi to w jakiś sposób odbierane. Do tego wątku pewnie jeszcze nieraz wrócę, bo jest to coś, co cały czas we mnie uderza i wywołuje u mnie dużo emocji.

Karolina Pilarczyk

Karolina Pilarczyk

Karolina Pilarczyk - jedyna w Polsce kobieta, która jest profesjonalnym kierowcą driftingowym. Posiada licencję wyścigową oraz profesjonalne licencje driftingowe organizacji polskich i zagranicznych, dzięki czemu bierze udział nie tylko w Driftingowych Mistrzostwach Polski, ale także w zawodach na całym świecie. Swój spektakularny sukces zawdzięcza wyłącznie ciężkiej pracy, wytrwałości, cierpliwości, ambicji i niezwykle silnej samomotywacji.

Obecnie Karolina jest Mistrzynią Europy w lidze kobiet i jedną z najbardziej liczących się zawodniczek w Europie. Posiada jeden z najpotężniejszych samochodów oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów driftingowych w całej Europie.

3 komentarze

Click here to post a comment

  • Bardzo dobrze Panią rozumiem. Prowadzimy z Mężem warsztat samochodowy, w którym solidarnie oboje pracujemy od rana do nocy już ponad 7 lat. W międzyczasie ja też, np. gotuję czy piorę, jesteśmy tylko we dwoje cały czas, mieszkamy i pracujemy sami, dzielimy się obowiązkami i wszystko jest ok. Wiadome jest, że są rzeczy których ja fizycznie w warsztacie nie jestem w stanie zrobić czy na których się nie znam, są też rzeczy które należą tylko do mnie, ponieważ Mąż tego nie ‚czuje’, nie lubi. Pani Karolino, ile ja się przykrości naslucham, że ja w domu siedzę, że nie pracuję, bo Mężowi tylko pomagam, że jestem na jego utrzymaniu, że wszystko co mamy to Mąż mi kupił… Nie mówiąc o tym, że bardzo często moje zdanie na warsztacie jest ‚weryfikowane’, podważane, są klienci którzy biorą Męża na bok i ‚w tajemnicy’ życzą sobie żeby baba przy ich aucie ‚nie robiła’… Co jakiś czas ten temat wraca do mnie, czasem naprawdę chce mi się płakać, bo takie poczucie niesprawiedliwości jakiego wtedy doświadczam potrafi zdolowac. Ale na to też słyszę że pewnie mi hormony szaleją i nie ma się mną co przejmować. Trudne to wszystko. Ale głowa do góry i do pracy, nie ma się co przejmować i użalać, bo to dla mięczaków 😉

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close