BlogStar -> Gotowanie i inne zajawki

Gotowanie i inne zajawki

Vloger, kucharz, miłośnik podróży i niebanalnych smaków. Syn Justyny Steczkowskiej. Ma 16 lat i rzeszę fanów na YouTube. Choć doskonale odnajduje się w mediach społecznościowych, równie dobrze radzi sobie w kuchni. Właśnie ukazała się jego debiutancka książka, w której dzieli się z czytelnikami prostymi przepisami na „dobrą szamę” i… wyluzowane życie. O pasji do gotowania i wielu innych zajawkach rozmawiamy z Leonem Myszkowskim, który udowadnia, że jest kimś więcej, niż tylko synem znanej mamy.

 1

Masz dopiero 16 lat i już debiut literacki na koncie. Gratuluję.

Dziękuję :)

Prowadzisz bardzo popularny kanał na YouTube, gdzie pokazujesz to, jak gotujesz. Skąd pomysł, żeby tę swoją kulinarną pasję pokazać światu i czemu akurat w takiej formie? Blogów kulinarnych jest w końcu znacznie więcej…

No właśnie chyba dlatego, że jest ich obecnie za dużo, zdecydowałem się na prowadzenie vloga.

Chciałeś stworzyć coś unikalnego?

Unikalnego może nie, wiele osób interesuje się gotowaniem, istnieje też mnóstwo kanałów na YouTube. Ja zdecydowanie wolę nagrywać – pokazywać to co robię, zamiast o tym pisać. Jest to dla mnie znacznie przyjemniejsze. A poza tym wydaje mi się, że ludziom łatwiej jest przygotować później danie, które zobaczą na ekranie, niż próbować to zrobić w oparciu o przeczytany przepis. Czytając, musimy się wysilić, dużo sobie wyobrazić, a kiedy widzimy nagranie, jest dużo łatwiej.

Rodzina i znajomi – kibicują? Wspierają Twoje działania?

Oczywiście, zawsze! Są niesamowitym wsparciem. Rodzina zawsze mi pomaga we wszystkim, szanuje moje decyzje. Rodzice nie mówią mi: „synu, Ty będziesz lekarzem”. Starają się uszanować moje wybory, co jest fantastyczną sprawą.

Jaka była pierwsza reakcja znajomych na Twój literacki debiut?

Musiałbym użyć niecenzuralnych słów (śmiech). Generalnie byli bardzo szczęśliwi.

3 4

Pogodzenie szkoły z pisaniem a następnie promocją książki musi być niełatwym zadaniem.

Rzeczywiście, jest to bardzo trudne. Jeżdżenie po Polsce pochłania mnóstwo czasu, wolne zostają mi właściwie tylko weekendy, zwłaszcza, że nie chcę zaniedbywać szkoły. To jest teraz mój priorytet – skończyć szkołę z jak najlepszym wynikiem, jak najlepiej napisać maturę, dostać się na dobre studia. Ale staram się to wszystko jakoś godzić, chociaż nie ukrywam, że bywa ciężko.

Czy ktoś Cię zainspirował, poddał Ci ten pomysł, czy po prostu pewnego dnia usiadłeś i pomyślałeś: „A może bym tak napisał książkę”?

Nie ukrywam, że myślałem nad tym już dłuższy czas, bo wychodzę z założenia, że jak coś robić, to pełną parą. No i pewnego razu zgłosiło się do mnie wydawnictwo, co było w pewnym sensie jak błogosławieństwo, bo zastanawiałem się nad tym od dawna.

Na polskim rynku jest obecnie mnóstwo kulinarnych książek…

To fakt, jest ich strasznie dużo.

Co zatem wyróżnia Twoje przepisy na tle konkurencji?

Moje propozycje różnią się przede wszystkim tym, że są naprawdę proste. To nie jest książka, w której mamy przepis na trzy strony, zapisany drobnym druczkiem, a gdy dobrniemy już do końca, zapominamy o czym czytaliśmy na początku (śmiech). Starałem się układać swoje przepisy tak, by każdy człowiek, nawet taki, który nie potrafi gotować, był w stanie przygotować te potrawy. Moje przepisy wystarczy przeczytać raz, nie mają więcej niż jedną stronę i są napisane w taki sposób, żeby każdy – naprawdę, każdy – mógł je przyswoić.

OK., są napisane w łatwy sposób, ale czy w istocie Twoje potrawy są łatwe do zrobienia? Czy np. mule w białym winie, które prezentujesz na jednym ze swoich filmików zdoła przygotować nawet kulinarny laik? 

Moim zdaniem absolutnie wszystko można samodzielnie przygotować. Oczywiście trzeba nad tym chwilę pomyśleć, przeanalizować, ale to naprawdę da się zrobić. W książce znajdziesz prostsze przepisy niż ten, o którym wspomniałaś – żaden z nich nie przekracza 15 składników, nie są specjalnie wyszukane. Chodziło mi o to, żeby każda osoba w moim wieku była w stanie przygotować potrawy, które proponuję.

Więc adresujesz swoją książkę tylko do swoich rówieśników?

Przede wszystkim do nich. Ludzie w moim wieku w większości nie potrafią albo sądzą, że nie potrafią gotować, bo się tego nigdy nie uczyli. Albo zwyczajnie im się nie chce.

Ja w Twoim wieku nie umiałam.

Nie oceniam (śmiech). Każdy jest przecież dobry w czymś innym!

Pełna zgoda. Wracając do Twoich rówieśników…

Niestety niewiele osób w tym wieku potrafi gotować, a przecież zbliża się dorosłe życie, trzeba będzie zacząć mieszkać samemu, etc. Przydałoby się więc coś jednak w tym temacie umieć, żeby zwyczajnie radzić sobie w życiu.

2 6

Skoro o dorosłym życiu mowa – domyślam się, że jak każdy nastolatek nienawidzisz tego pytania, ale czy snujesz już jakieś plany na przyszłość? Myślałeś o tym, żeby zostać np. kucharzem?

Planów na przyszłość jako takich jeszcze nie mam, chociaż zastanawiam się nad tym, czy by nie spróbować swoich sił jako kucharz właśnie. Na pewno jest to trudny zawód, więc jeżeli się na niego zdecyduję, to chyba jeszcze nie teraz. Może za kilka lat. Póki co zacząłem nowe liceum, jeszcze nie wiem, na jakie studia pójdę.

Tytuł Twojej książki brzmi: „Kuchnia Leona. Gotowanie i inne zajawki”. Czym są te inne zajawki? Bo w książce znajdziemy znacznie więcej niż tylko przepisy.

Inne zajawki to po prostu zbiór „złotych myśli nastolatka” (śmiech), trochę luzu i przepis, jak wytrzymać, a nawet dobrze żyć z samym sobą. Oprócz tego pasje, które realizuję z przyjaciółmi – zwłaszcza podróże. Zawsze jak gdzieś wyjeżdżam, staram się spróbować tego, co ludzie jedzą w innych krajach. W książce chciałem oprócz pomysłów na fajne potrawy napisać o swoich przemyśleniach i inspiracjach. 

8

Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia – śródziemnomorska, azjatycka?

Raczej śródziemnomorska, kocham włoskie potrawy. Włosi mają nie tylko fantastyczną kuchnię, ale i mentalność. Oni po prostu cieszą się życiem, żyją chwilą. To mi się u nich strasznie podoba.

A ulubione danie?

Nie mam jednego ulubionego, ale uwielbiam wszelkie makarony i owoce morza. W Polsce niestety dostęp do nich jest trudny, mimo że mamy morze. Nie ma też u nas tradycji jedzenia takich potraw – zawsze było mięcho, ziemniaki i kapusta (śmiech).

Jakie są inne Twoje pasje – poza gotowaniem?

Trochę zajmuję się muzyką – próbuję swoich sił jako dj wraz z moim przyjacielem. Naszym marzeniem jest wyjazd na Tomorrow Land, co jest marzeniem chyba każdego dja. Lubię też sport. Kiedyś trenowałem piłkę, ale miałem kontuzję i musiałem zrezygnować. Teraz trenuję pływanie – znacznie bardziej rozwija i jest dla mnie przyjemniejsze.

Ale ze wszystkich zajawek najważniejsze pozostaje gotowanie?

Tak, jest na pierwszym miejscu!

Planujesz w przyszłości wydać kolejną książkę, czy to był raczej literacki epizod?

Na razie takiego planu nie ma, ale jeśli wydawnictwo będzie zainteresowane, to czemu nie?

Może po „Kuchni Leona” posypią się propozycje.

Jeżeli się posypią, to z przyjemnością będę pisał dalej.

Tego Ci zatem życzę. Dzięki za rozmowę.

11

fot. Piotr Herzog dla empik

Komentarzy: 2 dla “Gotowanie i inne zajawki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>