Film Obyczajowe

Gotowanie na planie

Gotowanie. Temat ostatnio modny. Gotują wszyscy. No, to ja też! Tylko, że ja na planie „M jak miłość”.
Praca w serialu bywa ciężka, nerwowa, stresująca, wycieńczająca, ale nigdy – przynajmniej dla mnie – nie bywa nudna. A choćby za sprawą „gotowania” właśnie.

Robert Moskwa: Gotowanie na planie - BlogStar.pl
Podczas jednej ze scen w przychodni wpadł mi do głowy szatański pomysł. Większość akcji odbywała się w recepcji, gdzie ja przesiadywałem niezmiennie na biurku, a Marysia (Gosia Pieńkowska) była wręcz „przywiązana” do recepcyjnego fotela. Właśnie! Postanowiłem usunąć ten cudzysłów i … przywiązać ją dosłownie. Wiedziałem, że Gosia w pewnym momencie musi gwałtownie w trakcie sceny wstać. Pomysł więc tym bardziej wydawał mi się zabawny. Przymiarki robiłem w trakcie prób, ale supeł zawiązałem dopiero w trakcie ujęcia! Ciekaw byłem, jak sobie poradzi z tą nieprzewidzianą okolicznością, a najważniejsze, czy się „zgotuje”, co w żargonie aktorskim oznacza niekontrolowany wybuch śmiechu.
Hasło „AKCJA!”. Gosia wyrywa do góry, a krzesło za nią! Co ciekawe, zachowała absolutnie kamienną twarz. Natomiast „zgotowała” się cała ekipaLaughing

Robert Moskwa: Gotowanie na planie - BlogStar.pl
Była to taka moja cicha zemsta za wcześniejszą próbę zgotowania mnie. A było to tak.
Kręciliśmy właśnie jedną z pierwszych scen, w których występowała nasza serialowa córeczka Basia. Maleństwo na tyle jeszcze maleńkie, że oszczędzaliśmy je jak tylko mogliśmy. Oszczędzaliśmy do tego stopnia, że w większości scen, gdy nie było jej dokładnie widać dzierżyliśmy w rękach… lalkę.  I właśnie w trakcie jednego z takich ujęć Gosia przywiodła mnie na skraj rozpaczy.
Sytuacja: Gosia siedzi na fotelu i na rękach trzyma Basię (lalkę). Ja w czułej, romantycznej pozie klęczę przy parze mych dwóch ukochanych kobiet i spoglądam w górę, szepcząc słodkie słowa. Kamera skierowana tylko i wyłącznie na mnie. Gosia i lalka poza kadrem, widzę je tylko ja. Bliski plan, a więc w obiektywie praktycznie tylko moja twarz. Widać każde drgnienie powieki. „AKCJA!”. Zbieram się w sobie, nastrajam się wewnętrznie. Tak, już czuję ten klimat, chcę wypowiedzieć pierwsze słowa, podnoszę wzrok do kamery i … zapowietrzam się. Widzę ponad sobą Gosię, która z potwornym zezem i z jeszcze potworniejszym grymasem na twarzy, z wywieszonym do pasa jęzorem, palcami pogiętymi jak u czarownic w dziecięcych bajkach wyrywa lalce z głowy włosy! A ja mam szeptać do nich czułe słówka! Eeeech… Byłem na skraju „zgotowania”. Gdyby scena potrwała o parę sekund dłużej nie wytrzymałbym i parsknąłbym śmiechem w jej trakcie. Było naprawdę ciężko.

Robert Moskwa: Gotowanie na planie - BlogStar.pl
I tak właśnie wygląda moje gotowanie na planie. Wartym opowiedzenia jest jeszcze psikus, który ośmieliłem się wykonać Teresie Lipowskiej. Ale o tym już następnym razem:)

Robert Moskwa: Gotowanie na planie - BlogStar.pl

fot. MTL Maxfilm

Robert Moskwa

Aktor filmowy i telewizyjny. Absolwent wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Po studiach występował we Francji grając w teatrze Terre de Scene Int. Wielką popularność i sympatię widzów przyniosła mu rola Artura Rogowskiego w serialu „M jak miłość”. Imponuje sprawnością fizyczna. Od siedemnastego roku życia trenuje karate, ma czarny pas Federacji Karate Shotokan oraz Fudokan. Brązowy medalista Mistrzostw Europy w konkurencji En-Bu. Prowadzi własną szkołę karate „Karatestars“. Producent programu "Strefa bezpieczeństwa" (TVP1).

12 komentarzy

Click here to post a comment

  • Panie Robercie, co u pana słychać, dlaczego nic Pan nie pisze na Blogstarze??????

  • lubie ten serial i ciekawa jestem co tez bedzie sie z panem działo w kolejnych o0dcinakach? Ale pewno nie mozna zdradzać

  • Bardzooooooooooooooooo proszę o opis jeszcze tego „gotowania” z panią Lipowską>. Uwielbiam M jak miłość i ogladam każdy odcinek. Cieszę się z Pana powrotu na plan niezmiernie.

  • Bardzo się ciesze bo zawsze zastanawiałam się co to jest gotowanie…

  • fajnie, w końcu wiem, co znaczy gotować się w gwarze aktorskiej:)

  • fajne! uwielbiam MjM i lubię jak jest w serialu właśnie wesoło a nie smutno, szkoda że tak mało produkcja pokazuje takich zakulisowych psikusów….

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close