BlogStar -> Ja tylko niosę pomoc – benefis Olgierda Łukaszewicza

Ja tylko niosę pomoc – benefis Olgierda Łukaszewicza

Słynny Albercik z kultowej „Seksmisji”, Stanisław z „Brzeziny” Andrzeja Wajdy, niezapomniany Emil Fieldorf Nil z filmu „Generał Nil”. Prócz tego wieloletni prezes Związku Artystów Scen Polskich, zaangażowany w niesienie innym pomocy społecznik, a także współautor wydanej niedawno książki autobiograficznej „Seksmisja i inne moje misje”. Olgierd Łukaszewicz – wybitny aktor, który stworzył kilkadziesiąt mistrzowskich kreacji aktorskich, trwale zapisanych w historii kina i teatru, obchodził niedawno swoje 70. urodziny.

5

Z tej okazji 7 grudnia w studiu Programu Trzeciego Polskiego Radia odbył się benefis aktora, który zgromadził na Myśliwieckiej wielu jego cenionych w świecie artystycznym przyjaciół. Na scenie wraz z jubilatem pojawili się m. in. Daniel Olbrychski, Janusz Majewski, brat Jerzy Łukaszewicz (operator filmowy), ze studiem połączyli się też Jerzy Stuhr i Wojciech Pszoniak. Na widowni obecne były żona aktora Grażyna Marzec, Lidia Stanisławska, Małgorzata Pieczyńska, Emilia Krakowska. Był to niewątpliwie wyjątkowy wieczór, obfitujący w przytaczane przez gości zabawne anegdoty z życia Olgierda Łukaszewicza – pełne nostalgii i tęsknoty za wspólną pracą na planie filmowym i teatralnym opowieści z czasów młodości i wkraczania na drogę aktorstwa. Wspominano najważniejsze role bohatera wieczoru, które ukształtowały go jako aktora, m.in. te w filmach „Brzezina”, „Sól ziemi czarnej” czy „Lekcja martwego języka”. Wspomnieniom towarzyszyły urodzinowe życzenia i podziękowania składane mu przez przyjaciół. Obecny był również znakomity wokalista jazzowy Marek Bałata, który swój występ oczywiście zadedykował jubilatowi. Uświetnił on wieczór brawurowymi interpretacjami utworów „Smutno mi Boże” i „Modlitwa o wschodzie słońca”.

7 1 6

9

4 3

Benefis Olgierda Łukaszewicza odbył się tuż po literackim debiucie aktora. Premiera książki „Seksmisja i inne moje misje”, która miała miejsce w listopadzie tego roku to swoisty wywiad rzeka – zapis wielogodzinnej rozmowy z Łukaszewiczem przeprowadzonej przez wybitnego krytyka teatralnego Tomasza Miłkowskiego. Jak aktor wspomina ich wspólną pracę nad książką?

Z panem Miłkowskim znaliśmy się i lubiliśmy jeszcze przed podjęciem współpracy. Grunt, że się rozumieliśmy, mimo całego pośpiechu, który nam towarzyszył. Te rozmowy były notowane często w moim biurze, gdzie cały czas ktoś nam przeszkadzał. Podziwiam pana Miłkowskiego, że zdołał to zrobić w całym tym chaosie. Był on też swego rodzaju psychoterapeutą. Zabolało mnie, jak kiedyś udzielając wywiadu usłyszałem, że tak mało gram w teatrze. Pan Miłkowski udowodnił mi, że grałem w teatrze bardzo dużo (śmiech).

„Seksmisja i inne moje misje” to dla czytelnika swoista podróż przez całe życie aktora – tak zawodowe, jak i prywatne. Dlatego zapytaliśmy o kluczowe dla autora wątki:

Takim serdecznym wątkiem w książce są „Komedianci Narodowi” – coś, co mi w duszy gra. Chociaż artystycznie nie jest to bardzo ambitne, ale odpowiada pewnej misji polskiego aktora, co było mi bliskie szczególnie kiedy wróciłem do kraju po siedmiu latach. Bardzo istotny był też wątek mojej organizacji – ZASP-u, ponieważ kiedyś był to medialny skandal i trzeba było po latach jeszcze się z tego jakoś wyspowiadać, opowiedzieć swój własny wariant, bo rzecz od czasu do czasu jeszcze odżywa, często w formie oskarżeń mojej osoby. Trzeba było zatem się od tego uwolnić.

A czym są owe tytułowe „inne misje” artysty?

Misje to po prostu robienie dobrych uczynków. W dzieciństwie matka częstowała w piątki obiadami bardzo ubogich ludzi. Ta  jej postawa, w pewien sposób mnie ukształtowała. Misję ma się więc nie tylko w momencie, gdy się wpisuje w czyjeś dzieło – powiedzmy o treściach patriotycznych; misję ma się wtedy, kiedy się pomaga konkretnym ludziom. Na szczęście, myślę, że mam się czym wykazać. Jak widać, słynne zdanie wypowiadane przez kultową postać Albercika z „Seksmisji”: „Ja tylko niosę pomoc” znajduje swoje odzwierciedlenie w życiu prywatnym aktora.

Olgierd Łukaszewicz to niewątpliwie wybitna postać polskiej sceny filmowej. Spełniony aktor, ceniony artysta, podziwiany w środowisku człowiek, który prócz wrażliwości na drugiego człowieka ma w sobie olbrzymie pokłady pogody ducha. Jak stwierdził podczas swojego jubileuszowego wieczoru: „Choć urodziny obchodziłem dokładnie trzy miesiące temu, mam zamiar świętować cały rok”. Tego i my panu Olgierdowi życzymy!

8

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>