BlogStar -> Anna Samusionek -> „JESZCZE WIERZĘ W DRUGIEGO CZŁOWIEKA”

„JESZCZE WIERZĘ W DRUGIEGO CZŁOWIEKA”

Witam Was po długiej przerwie, za to z wiosenną werwą i pozytywną energią. Zewsząd jesteśmy bombardowani negatywnymi i dramatycznymi newsami o napadach, kradzieżach, morderstwach, o przemocy rodziców wobec dzieci i odwrotnie, czy o przemocy jednego państwa wobec swojego sąsiada…Wszechogarniające zło wypełzające z każdej informacyjnej szczeliny odbiera chęć do życia i wszelką nadzieję…

Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami czymś pozytywnym, postawą człowieka, którą dziś już niezwykle rzadko się spotyka i właśnie z tego powodu należy o tym mówić jak najgłośniej. Sobotnie popołudnie spędziłam na obiedzie urodzinowym u przyjaciół w Starej Miłosnej. Po pysznym jedzonku postanowiliśmy wybrać się na Starówkę, by poczuć wiosnę wkraczającą zdecydowanymi krokami w nasze miasto. Jedna z córek mojej znajomej musiała wraz z chłopakiem wracać do pracy, gdzie wybrali się autobusem. Gdy z resztą ferajny dojechaliśmy samochodem na zatłoczone, tętniące życiem Stare Miasto zadzwoniła zrozpaczona dziewczyna, bo okazało się, że nie ma portfela wraz z dokumentami, kartami kredytowymi i tym wszystkim, co tylko młoda kobieta może mieć w portfelu wielkości małej wieczorowej torebki. Nie bacząc na spacerowe plany jedna z jej sióstr wróciła do domu, by sprawdzić czy przypadkiem zguba nie leży gdzieś na kanapie, a druga wybrała się do zajezdni autobusowej sprawdzić, czy może przypadkiem ktoś nie zgłosił „znaleziska”. Nie ukrywam, że ta druga opcja wydawała się nam wszystkim dość nierealna, bo wygrywało w nas przekonanie i doświadczenie z przeszłości, że okazja czyni złodzieja, więc szanse na odzyskanie zguby są raczej zerowe.

Nasza „grupa spacerowa” mocno się przerzedziła, ale postanowiliśmy mimo wszystko zasmakować atmosfery sobotniego słonecznego popołudnia na Starówce, bo i tak nic więcej nie mogliśmy zrobić. Mama zrozpaczonej panny, co jakiś czas wykonywała kontrolne telefony koordynujące poszukiwania, ale nie przyniosły one żadnych rezultatów, więc nastój spaceru dzielił się na wiosenną euforię i lekki dyskomfort w wyniku niemiłej sytuacji.  Gdy już wracaliśmy do samochodu zadzwoniła właścicielka portfela z taką oto wiadomością:

Pewien Pan (będę pisać dużą literą, bo się Panu należy, a imienia nie znam) jechał ze swoją córką rowerem po Starej Miłosnej. Zobaczył, że na siedzeniu pustego przystanku autobusowego leży portfel. Znalazł w nim dowód osobisty i pojechał pod adres, który w nim odczytał, by zwrócić zgubę, ale w domu nikogo nie zastał. W jednej z przegródek był też identyfikator, zdradzający miejsce pracy dziewczyny w jednej z „kawowych” sieciówek i ten Pan, nie bacząc na sporą odległość, na czas który musiał poświęcić, przywiózł jej ten portfel do pracy!!!

Chce mi się śpiewać za Anitą Lipnicką tekstem z jej piosenki „Moje oczy są zielone”:

 W moim oknie wciąż kwitnie nadzieja

I pełne światła są moje dłonie

Jeszcze wierzę w drugiego człowieka

 Czyż to nie piękne?! Czy nie takimi informacjami powinniśmy karmić się jak najczęściej i o takich ludziach mówić nieustanie?! Proszę PANA jest PAN wielki!!!

Myślę, że po takiej inspiracji wypadałoby samemu zrobić coś pozytywnego na rzecz innych, więc chciałabym Was zainteresować aukcją na rzecz Olafa, u którego lekarze, niestety z półrocznym opóźnieniem (ach ta nasza służba zdrowia), stwierdzili  mięsaka kościopochodnego. Tak nazywa się robak, który siedzi w nodze Olafa. Guz ma wielkość 10×13 cm. Wcześniej myślano, że ma zwykłe złamanie, choć podobno objawy były bardzo typowe dla tego typu raka. Po więcej szczegółów odsyłam Was na stronę Fundacji

 Akcją zainteresowała mnie moja znajoma lekarka, stąd mam pewność, że nie mamy do czynienia z jakimkolwiek naciąganiem rzeczywistości. Poprosiła mnie o przekazanie czegoś na aukcję na rzecz chłopca. Przyznam szczerze, że po tylu latach uczestniczenia w dziesiątkach akcji tego typu z mojego domu wyszło już niemal wszystko, co nadaje się na jakąkolwiek aukcję, ale postanowiłam oddać obraz, który ma dla mnie niezwykle sentymentalną wartość. To w zasadzie rekwizyt z Teatru Telewizji pt.”Ściana Artura, czyli co zrobimy z Henriettą” z 1998 roku. Grałam tam narzeczoną malarza (Mariusz Bonaszewski), który między innymi malował mój akt zatytułowany „Zorza Zaranna”. Jak to z telewizyjnymi rekwizytami bywa nie jest to oczywiście obraz olejny, lecz wydruk zdjęcia, które reżyser Laco Adamik przerobił w komputerze tak, by do złudzenia wyglądało na dzieło wykonane pędzlem. Wszystkich zainteresowanych pomocą Olafowi i aukcją zapraszam do odwiedzenia poniższych stron: Aukcja dla Olafa , Facebook: Aukcja dla Olafa

Anna Samusionek: „JESZCZE WIERZĘ W DRUGIEGO CZŁOWIEKA” - BlogStar.pl

 

Anita Lipnicka we wspomnianej wcześniej piosence śpiewa:

 Gdybym miała powiedzieć co mnie dziś najmocniej boli

Powiedziałabym, że słowa nieczułości

A gdy ktoś mnie spyta czego,

Czego się najbardziej boję

Powiem, że samotnych nocy i wojen

 Na wojenną sytuację na świecie mamy dość ograniczony wpływ, ale na samotność czy potrzeby drugiego człowieka mamy wiele możliwości, by im zaradzić. Nie stójmy bezczynnie! Liczę na Was! Do następnego razu!

 Pozdrawiam serdecznie!

Anna

 

Komentarzy: 11 dla “„JESZCZE WIERZĘ W DRUGIEGO CZŁOWIEKA”

  1. Dziękuję Pani Anno, historia ta przywraca wiarę w drugiego człowieka, pozwala także wierzyć że z tej małej dziewczynki wyrośnie wspaniały człowiek, ( z takim przykładem nie może być inaczej) Cudownie że są jeszcze „PANOWIE i PANIE”, czyli jeszcze jest NADZIEJA.
    Serdecznie Pozdrawiam

  2. to niesamowite, że mimo tylu problemów osobistych wciąż myśli Pani o innych…. pełen szacunek

  3. Są tacy Panowie! Podobna sytuacje przeżyliśmy z córka ok. miesiąc temu.
    Pani Aniu, serdecznie Panią pozdrawiam!

  4. obraz bardzo intrygujący, ja bym się go nie pozbyła tylko na starość przed nim siedziała i podziwiała 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>