Anna Popek - zwiedzam świat Podróże

Mediolan

Nie pisałam, bo u mnie jakaś galopada ważnych i przyjemnych zdarzeń: komunia siostrzeńca, bierzmowanie córki, premiera mojego debiutu literackiego -opowiadania zamieszczonego w tomie „Literacki Melanż z Pragi”, wyjazd w Świętokrzyskie, gdzie poznawaliśmy cudowne zakątki tej części Polski. Oprócz tego życie codzienne – przygotowania do egzaminów gimnazjalnych mojej córki Małgosi, praca w „Pytaniu na Śniadanie” prowadzenie domu i przygotowania do osiemnastki mojej drugiej córki, Oliwii. Nazbierało się. Ale  już dużo, dużo wcześniej Małgosia wraz ze swoją przyjaciółka zaplanowały wyjazd do Mediolanu, bo bardzo chciały zobaczyć Włochy, zwiedzić miasto, posmakować tamtejszych potraw i oczywiście pozaglądać do sklepów na słynnej Via Montenapoleone. A więc dwie przyjaciółki – gimnazjalistki i mamy tychże przyjaciółek czyli cztery baby wsiadły w dość tanio zarezerwowany samolot i udałyśmy się na spotkanie wielkiej przygody. Wynajęłyśmy wygodny apartament z kuchnią, z której ochoczo korzystałyśmy w dzielnicy Istria. Położony był blisko metra i nie tak daleko centrum, obok dobrze zaopatrzonego supermarketu, a więc idealnie.

Anna Popek: Mediolan - BlogStar.pl

Pierwszy dzień i wizyta Klasztorze Santa Maria delle Grazie, by obejrzeć fresk „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci. Bilet na zwiedzanie trzeba zarezerwować wcześniej. Nasze córki, które oczywiście naczytały się Dona Browna doszukiwały się w dziele mistrza odniesień do  książki. Potem wizyta w Duomo – słynnej mediolańskiej katedrze budowanej przez kilka stuleci i cudownie łącząca styl gotycki i barokowy. Ogromny witraż, przez który zachwycająco wpadało światło, bardzo wysokie kolumny, które wyglądają jak ogromne drzewa w pradawnym lesie i każą się zastanawiać, jak udało się dawnym rzemieślnikom dokonać takiego dzieła. Zapaliłyśmy świeczkę przed obrazem Matki Bożej i poszłyśmy… na dach katedry. Wspięłyśmy się po krętych schodach i tam oczom naszym ukazał się widok jak z bajki. Naprawdę. Prawdziwa kamienna koronka w postaci łuków, ozdób, rzeźb, schodów, kapiteli ornamentów i arkad. W zachwycie zaczęłyśmy robić zdjęcia sobie i starym murom i niczym nie różniłyśmy się tutaj od japońskiej wycieczki. Stwierdziłyśmy też, że skoro katedra i historia jej powstania jest tak niezwykła, to należy pójść do muzeum katedry Duomo, które jest tuż obok. W ogóle chodzenie do muzeów to super pomysł, bo ma się historię miasta i to, co w nim najpiękniejsze w zasięgu wzroku i niemal ręki  a poza tym można spotkać fajnych ludzi.

Anna Popek: Mediolan - BlogStar.pl

Skoro Mediolan to La Scala. Bilety na „Jezioro Łabędzie”, które wystawiali właśnie w tych dniach, kosztowały 160 euro. Drogo. Ale okazało się, że w dniu spektaklu od 18-tej w kasie opery można kupić wejściówki. Trzeba wziąć dokument, bo tworzy się lista kolejkowa  wg nazwisk i stanąć przed kasą kwadrans wcześniej przed 18-tą, bo wtedy jest szansa na lepsze miejsca. Wejściówki ma się w ręku tuż przed 19 i kosztują wtedy 11 euro. Znaczna różnica, prawda? Trzeba tylko być przygotowanym  i już się stosownie ubrać, bo spektakl zaczyna się o 20 i raczej nie ma szans na powrót do hotelu i zmianę stroju. A wnętrza La Scali  zachęcają do elegancji.

Anna Popek: Mediolan - BlogStar.pl

Nie piszę nic o zakupach? No właśnie. Oczywiście sklepy na Viamontenapoleone to topowe marki. Sukienka u Mc Queena kosztowała 8 tysięcy euro np. Buty po 400 chociaż w jednym z najdroższych centrów handlowych koło katedry buty Pollini z nowej kolekcji kosztują 200 euro, czyli znacznie taniej niż tesame w Polsce.  No cóż, niewiedza kosztuje. Nie byłyśmy jednak zainteresowane takimi wydatkami a innych sklepów w okolicy nie ma. I teraz opowiem Wam o tym, jak Św. Ambroży zaprowadził mnie do fajnego sklepu. Otóż było to tak. Wiedziałam od pewnego przypadkiem zagadniętego Mediolańczyka, że koniecznie trzeba zwiedzić bazylikę Św. Ambrożego. Ludzie na ulicach są bardzo uprzejmi i chętnie wskazują drogę, ale rozmawiają przeważnie po włosku. Mówiłam więc bon giorno, pytałam o jakiś obiekt, a potem starałam się zrozumieć z gestykulacji rozmówcy kierunek, w którym mam iść. Ostatniego dnia pobytu, gdy pozostałe towarzyszki podróży wróciły do hotelu, postanowiłam zwiedzić bazylikę. Mijałam spokojne ulice, gdzie nie było już turystów, stare kościoły i ogrody za kutymi kratami i po pół godzinie marszu trafiłam do celu. Bazylika wspaniała! Była sobota po 19.00, sklepy pozamykane następnego dnia rano powrót, a ja wciąż nie miałam upominku dla starszej córki. Pomyślałam, że jak Św Ambroży nie pomoże, to już nic się nie zdarzy. W drodze do metra trafiłam nad kanały. Mediolan, który nie ma rzeki, ma kanały, którymi dawniej transportowano towary. I tam właśnie rozłożyły się knajpy, restauracje, bary, puby, nie ma skraweczka przestrzeni bez jakiegoś lokalu. Tysiące ludzi, siedzą w środku i na zewnątrz, piją wino, jedzą przekąski albo chodzą z butelkami piwa od baru do baru. Cudnie. A ja wciąż dzielnie idę do tego metra i nie daję się skusić nawet na kawę. Ostatnia prosta i ciekawe sklepy z oryginalnymi ciuchami w rozsądnych cenach, ale ….wszystkie zamknięte. W  jednym tylko paliło się światło i siedziały dwie kolorowo ubrane dziewczyny. Weszłam, zapytałam, czy mają coś dla 18-letniej panny. Podały mi kurtkę bomber w szalone, kolorowe kwiaty.

-Biorę! powiedziałam.

– A coś dla mnie? – zapytałam jeszcze.

Anna Popek: Mediolan - BlogStar.pl

Podały podobną, uszytą z pięknej, kremowej koronki. Także wzięłam, zakupy trwały 5 minut w ostatniej chwili chwyciłam jeszcze bardzo oryginalne okulary. Dziewczyny żegnając się powiedziały mi, że w zasadzie już miały zamknąć, czekały tylko na koleżankę, z która razem wybierały się na imprezę.  I tak właśnie działa Św. Ambroży!  Po Mediolanie nabrałam apetytu na zwiedzanie  i teraz przede mną Berlin! Tymczasem zobaczcie jaki piękny jest MediolanSmile

 

 

Anna Popek

Prezenterka, dziennikarka, mama dwóch nastoletnich córek – Małgosi i Oliwii. Typ kobiety przedsiębiorczej, energicznej, z wielkim temperamentem. Na stałe związana z TVP i programem „Pytanie na śniadanie”. Prowadzi także audycję radiową „Popek, kultura i gwiazdy” na antenie Radia Plus. Kilka lat temu w jej życiu pojawiła się polityka - była doradcą ministra finansów Grzegorza Kołodki.

5 komentarzy

Click here to post a comment

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close