Agnieszka Kaczorowska - podróże Podróże

Moja portugalska podróż – cz. I

To był wyjątkowy tydzień. Piękne widoki, fenomenalne smaki i czas, który się nie liczył. Ostatni tydzień spędziłam w nieodkrytej przeze mnie wcześniej Portugalii. Zdążyłam się zakochać i dodać do listy miejsc, do których na pewno będę wracać.

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Nie będę, z resztą jak zwykle w moich podróżniczych tekstach, pisać dużo o zabytkach, muzeach i miejscach, o których znajdziecie informacje w każdym przewodniku. Opowiem Wam jednak o tym co mnie najbardziej urzekło, co zostanie w pamięci na długo, czego spróbować, no i zdradzę jaki jest mój przepis na udany urlop.

 Pierwsze dwa dni spędziliśmy w Lizbonie. Zaczęliśmy od spaceru główną aleją – Avenida da Liberdade, aby dojść do Starego Miasta i najważniejszych punktów turystycznych. Pierwsze co rzucało się w oczy to mnóstwo zieleni w samym centrum stolicy, a także chodniki wyłożone mozaiką. Ciekawe jak długo powstawały i jak wiele rąk przy tym pracowało! Trzeba jednak powiedzieć, że są piękne.

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

 

Lizbona, a tak naprawdę w ogóle Portugalia, kojarzona jest z tramwajami i mimo, że są dość stare i skrzeczą (jechaliśmy takim raz 🙂 ), to dodają jej niezwykłego uroku. Największe wrażenie robiły te które wjeżdżają pod bardzo strome ulice… od razu zadajesz sobie pytanie – da radę?

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Należy dodać, że lizbońskie spacery, to ciągle pod górę i w dół…męcząco? Na urlopie nic nie męczy! Oglądam nowe miejsca, fotografuję i obserwuję zachowania ludzi. Nigdzie się nie muszę spieszyć, nikt mnie nie pogania, nie patrzę na zegarek, w każdej chwili mogę sobie zrobić przerwę.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.plAgnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

 

Aby zobaczyć panoramę miasta wjechaliśmy na wieżę, z której można było podziwiać pierwsze piękne widoki. Moje wrażenie? Tam wszystko jest podobne, ale dzięki temu wszystko do siebie pasuje. Obrazek jak namalowany. Bardzo ładny obrazek. Szybko jednak chcieliśmy stamtąd zejść, bo słońce mocno przypalało i marzyliśmy już o czymś bardzo zimnym do picia… 🙂

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

W ten oto sposób rodzinka, która w Portugalii była już któryś raz kolei, namówiła mnie na napój o nazwie Sumol. Niby zwykła oranżada w puszce, o różnych smakach, którą można kupić też w innych państwach, ale tam smakuje jakoś lepiej. Schłodzona, nalana wraz z lodem do szklanki, była idealnym orzeźwieniem. Aż mi się jej znów zachciało!

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Niewiele czasu, a chciałoby się zobaczyć jak najwięcej, więc zdecydowaliśmy się skorzystać z turystycznego autobusu, który obwiózł nas dookoła Lizbony, pokazując najważniejsze punkty tego miasta. Przyznaje, że pierwszy raz skorzystałam z takiego sposobu zwiedzania i spodobało mi się to! Wiatr we włosach, słońce opalało, więc odpoczywałam, a przy okazji w krótkim czasie obejrzałam miasto w pełni. No prawie. W słuchawkach miałam przewodnika opowiadającego co właśnie mijamy i w każdej chwili można było wysiąść, aby poznać coś bliżej, przespacerować się, zrobić więcej zdjęć, a w dalszą podróż wsiąść w taki sam autobus, kiedy tylko uznamy, że to już czas. Same plusy! Czasem tylko może zdenerwować Cię inny turysta, który cały czas robi zdjęcia, wszystkiemu (!), zasłaniając Ci widoki, ale kto by w tym widział jakiś problem. 🙂

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Podczas tej turystycznej trasy, zdecydowaliśmy się więcej czasu spędzić w dzielnicy, która nazywa się BELEM. Zajrzeliśmy tam do wyjątkowego muzeum – Muzeum Karet. Jak nie lubię chodzić po muzeach, to wywarło na mnie ogromne wrażenie. Po raz pierwszy widziałam karetę, nie na obrazku w książce z baśniami, tylko na własne oczy. Na dodatek to nie była jedna kareta, tylko kilkadziesiąt różnych karet! Każda inna, każda wyjątkowo przyozdobiona, każda ze swoją inną historią i przygotowana dla jakiegoś niezwykłego pasażera. Byłoby cudownie móc się przejechać kiedyś taką karetą… Trzeba by się tylko przenieść do przeszłości.

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

W Belem zajrzeliśmy do cukierni, do której stała najdłuższa kolejka i kupiliśmy na wynos kilka Pastel de Nata.

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.plJejku, to się nie da opisać, jakie to było pyszne! Zacznijmy jednak od tego, co to w ogóle jest… To takie ciastko na francuskim cieście z kremem budyniowy w środku. To największy przysmak Portugalii i pojechać tam, a nie spróbować, to grzech. Można je znaleźć wszędzie, są na każdym kroku, o każdej porze dnia…i kuszą. Kuszą zapachem, smakiem, wyglądem. Plakat przy jednej z kawiarni z napisem „WORLD NEEDS NATA” (tłum. „Świat potrzebuje Nata”) zdecydowanie mnie przekonuje. Zrobiliśmy z bratem mały rekonesans, jakie i gdzie są najlepsze i wniosek główny, to że świeżo przygotowane, jeszcze ciepłe, smakują najlepiej. No i te w Belem pobiły resztę na głowę!Zatem jeśli wybieracie się w podróż do Portugalii, to zdecydowanie musicie zapomnieć o diecie…i no cóż, WARTO! No chyba, że planujecie tam zamieszkać, to należy mocno przygotować swoją silną wolę. 🙂

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Skoro jesteśmy już przy jedzeniu, to Portugalia to kraj ryb i owoców morza. Nie ma się co dziwić – ocean pod ręką. A świeża ryba, to pyszny obiad!

Na najlepsze wodne przysmaki, wybraliśmy się do restauracji w Lizbonie, którą polecił mi Grzesiek Łapanowski. Nazywa się Ramiro. Mój brat i jego żona się tam rozpływali, a ja mimo tego, że wszystko było dla nich pyszne, nie przekonałam się jeszcze do owoców morza… Za to wino mieli przepyszne! Na pewno jest to świetne miejsce, godne polecenia, a nie wiedząc o nim, można by się nie zdecydować, aby tam wejść. Trzeba tylko lubić owoce morza.

Dwa cudne lizbońskie wieczory spędziliśmy, na odpoczynku po dużej ilości chodzenia, na Praça do Comércio, czyli głównym ogromnym placu, gdzie można popatrzeć na rzekę, usiąść, podelektować się sangrią (tradycyjny napój alkoholowy) pełną owoców i po prostu cieszyć się chwilą…a potem nawet potańczyć, powygłupiać się na powietrzu bez ani jednej myśli, że ktoś mnie może poznać i zrobić niechciane zdjęcie.

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

 To się nazywa urlop. Co się działo w kolejnych dniach? Gdzie się podziewałam? No i czy podołałam wyzwaniu, o którym pisałam TUTAJ ?! Już jutro część druga mojej portugalskiej opowieści.

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. I - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska

Agnieszka Kaczorowska (ur. 16.07.1992 r.) – aktorka i wybitna tancerka. Wśród wielu spektakularnych sukcesów można wymienić zdobyte przez nią Mistrzostwo Świata w Tańcach Latynoamerykańskich, czy zwycięstwo w programie „Dancing With the Stars. Taniec z Gwiazdami”. Przez całe życie podąża za marzeniami, w myśl idei, że granice nie istnieją. Wyznaje zasadę, że kluczem do samorealizacji jest ciężka praca.

Karierę taneczną rozpoczęła w dzieciństwie. Posiada najwyższą klasę taneczną „S” – zarówno w tańcach latynoamerykańskiej, jaki i standardowych, a jednymi z jej największych osiągnięć są tytuły Mistrzyni Polski oraz Mistrzyni Świata w Tańcach Latynoamerykańskich.

Z powodzeniem brała udział w popularnym programie Polsatu „Dancing With the Stars. Taniec z Gwiazdami”, w którym swojego tanecznego partnera Krzysztofa Wieszczka doprowadziła do finału i zdobycia Kryształowej Kuli. W programie tym tworzy także własne choreografie. Agnieszka Kaczorowska rozpoczęła również współpracę z teatrami, gdzie tworzy choreografie do spektakli, m.in. sztuki Marcina Szczygielskiego „Single po japońsku” w reżyserii Olafa Lubaszenko.
Agnieszka stworzyła własny projekt „Danceworld by Agnieszka Kaczorowska”, skierowany zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Projekt obejmuje spotkania z dziećmi, rozmowy o tańcu i warsztaty taneczne, a także etiudy taneczno-aktoskie. Kontynuacją projektu będzie we wrześniu, w Warszawie otwarcie Szkoły Tańca z autorskim programem nauki tańca oraz samorozwoju dla dzieci. (więcej na stronie artystki www.agnieszkakaczorowska.pl ).

9 komentarzy

Click here to post a comment

  • Ja mieszkam w Lizbonie, dokładniej pod Lizboną w małej miejscowości koło plaży. Gdybym wiedziała wcześniej to bardzo chętnie bym Cię poznała 🙂 Do Warszawy mi daleko 🙂 Fajny post, zdjęcia, cieszę się, że miałaś udany urlop 🙂 Pozdrawiam!

  • Portugalia jest przepiękna ! Cudowne wakacje !

    widzę że pod ostatnim postem nie dodałaś mojego komentarza, szkoda że gdzie pojawia się krytyka to nie są akceptowane komentarzem, tylko te gdzie każdy słodzi …

    ale widzę że coś dał ten komentarz (ten, że przejrzałam posty/ komentarze do kwietnia i przestałam dalej oglądać widząc że nikomu nic nie odp) bo do ostatnich postów dodałaś po jednym komentarzu z podziękowaniami 🙂

    pozdrawiam Cię 🙂 czekam na 2 część relacji z wakacji : )

  • Aga przepiekna opowiesc az chce sie tam byc i to zobaczyc, no i ten optymizm i energia ktora zarazasz prz y kazdym spotkaniu co jest cudownie motywujace do dzialania.

  • Fantastyczne zdjęcia 🙂 Moc pozytywnej energii, a do tego pewna mądrość życiowa. Życzę wielu jeszcze tak fantastycznych podróży z bliskimi. Pozdrawiam :).

  • @Paulina:) , Cieszę się że zaglądasz i bardzo mi miło, że zostawiłaś tak miły komentarz! Dziękuję. Twoje życie zawsze jest w Twoich rękach, więc życzę dużo energii do działania! Pozdrawiam ciepło. 🙂

  • Fantastyczne zdjęcia i piękny opis podróży. Pastel de Nata – muszę spróbować. Natomiast ja uwielbiam przysmak z Hiszpanii – turron, migdały, miód i ta chrupkość. Ja też nie przekonałem się jeszcze do owoców morza 🙂

  • Zaglądam na Twojego bloga bardzo często, ale pierwszy raz postanowiłam zostawić komentarz. Jesteś bardzo inspirującą osobą, czytając Twoje notki i patrząc na zdjęcia aż chce się coś zmienić w swoim życiu, wziąć je w swoje ręce 🙂 Zazdroszczę Ci takiej pozytywnej energii, którą podejrzewam, że zarażasz wiele osób! 🙂
    Tak trzymaj!Pozdrawiam gorąco 🙂

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close