Agnieszka Kaczorowska - podróże Podróże

Moja portugalska podróż – cz. II

W większości południowych krajów, czas płynie wolniej, słońce świeci mocniej, a ludzie są trochę bardziej zadowoleni i otwarci na innych.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Tak też jest w Portugalii. Jak już pisałam wczoraj, czas przestał się liczyć już w Lizbonie, ale nawyk pędu jeszcze trochę został. Dopiero w kolejnych dniach naprawdę zwolniliśmy. Zaczęliśmy coraz później wstawać, coraz dłużej jeść posiłki, coraz częściej znajdować chwilę, aby gdzieś posiedzieć i podelektować się chwilą… Zawitaliśmy do Porto.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Nie, na wakacjach nie trzeba zobaczyć wszystkiego co znajduje się w przewodniku. Dla mnie najważniejsze to poczuć klimat miasta, zobaczyć jak ludzie tam żyją, sprawić sobie dużo miłych chwil i być otwartym na wszystko co nowe. W ten sposób Porto zachwyciło mnie widokami, krajobrazami, dostępem do oceanu i każdą chwilą nad nim spędzoną.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Porto słynie z wina i mostów. Jak pierwszego to musicie po prostu spróbować, czego nawet ja nie odmawiałam, mimo że piję bardzo mało alkoholu, tak część drugą postaram się pokazać zdjęciami. Miasto to podobno ma największą na świecie liczbę mostów i trzeba przyznać, że robią wrażenie. Jeden z nich zaprojektował sam Gustav Eiffel. Są piękne. Są ogromne. A widok z nich, z góry, zapiera dech w piersiach. Najmilej jest po prostu usiąść z tą lampką wina i po prostu patrzeć na jedną lub drugą stronę rzeki i podziwiać.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Obserwowanie ludzi sprawia mi ogromną przyjemność. To też coś z czego później czerpię inspirację. Od kiedy przybyliśmy do Porto, wszędzie było dużo zamieszania, a wszyscy coś szykowali. Tak. Trwały przygotowania do nocy Św. Jana, czyli jednej z największych imprez w Porto w ciągu całego roku. Polega to na tym, że w nocy z 23 na 24 czerwca całe Porto zapełnia się ludźmi, każdy ma swój plastikowy młotek i wszyscy uderzają się po głowach na szczęście. Jest ogromny hałas, ponieważ te młotki wydają przy każdym uderzeniu charakterystyczny piskliwy dźwięk. Na początku myślałam, że to będzie wyjątkowo głupie i denerwujące, ale uwierzcie mi, że to niezwykle wciąga i już po chwili ma się ochotę każdego uderzyć i co najzabawniejsze, nikomu to nie przeszkadza. Zabawa jest przednia, choć ciężko to odczuć bez przeżycia tego naprawdę. Na każdym rogu jest muzyka, ludzie tańczą, bawią się, śmieją, a niektórzy puszczają w powietrze nadmuchiwane lampiony. Wszystkie restauracje są przepełnione, a na ulicach można kupić piwo, popcorn, watę cukrową, którą uwielbiam, a także na przykład grillowane sardynki. O północy odbywa się ogromny pokaz fajerwerków, ale żeby złapać jakąś super miejscówkę na ich oglądanie, to trzeba byłoby stać tam od godzin popołudniowych, na co mimo wszystko szkoda nam było czasu. Impreza trwała do jakiejś piątej nad ranem, co spowodowało, że ciężko było zasnąć, ponieważ mieszkaliśmy w samym centrum. Zdziwiło nas jednak, to że rano wszystko było już posprzątane i po imprezie ani śladu. Świetna organizacja!

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

 W Porto również przejechaliśmy się turystycznym busem, ale wiele miejsc zobaczyliśmy podczas pieszych wycieczek. Pojechaliśmy między innymi pod Estádio do Dragão, czyli stadion piłkarski w Porto. Byliśmy także pod Palace Cristal, gdzie wokoło jest piękny park. Można w nim odpocząć, ale także spotkać na przykład przechadzającego się obok ciebie pawia. Jest też mnóstwo punktów widokowych, z których cudownie rozprzestrzenia się całe Porto. Obłędne widoki! Jeśli tam będziecie, to koniecznie przejdźcie się w to miejsce.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

 

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Do miejsc, które zdecydowanie chciałabym Wam polecić zaliczyłabym najstarszą księgarnię. Ma w sobie coś wyjątkowego. Może dlatego, że prawdziwe, stare księgarnie powoli znikają z map miast. Na kawę, deser czy wspominaną już przeze mnie wczoraj sangrię, wybierzcie się do jednej z najstarszych i najbardziej słynnych kawiarni – Cafe Majestic, której wnętrze robi ogromne wrażenie. Natomiast na obiad czy kolację, bez cienia wątpliwości polecam Wam restaurację O Valentim, w której każdy kęs jest według mnie wart miliony, ale także miejsce o nazwie BH (Av. do Brasil, 498), gdzie jadłam najlepszy deser w swoim życiu, czyli suflet karmelowy. Doznania smakowe z jakimi miałam w Porto do czynienia są nie do opisania. Tam trzeba pojechać i popróbować tych wszystkich pyszności!

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Porto leży nad samym oceanem, więc najcudowniejsze chwile to te, kiedy poszliśmy tam chwilę posiedzieć, a potem okazało się, że spędziliśmy w jednym miejscu kilka godzin. Zaliczyłam wejście po szyję do oceanu, co wzbudziło zdziwienie kilku Portugalczyków. Może dlatego, że tego dnia nie miałam na sobie kostiumu, więc weszłam w normalnych ciuchach? 🙂 Było bardzo ciepło, a ocean nie okazał się być bardzo zimny. Innego dnia, już w kostiumie, zaliczyłam też trochę opalania. Choć myślę, że najwięcej słońca złapało mnie jednak na spacerach.

 Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Agnieszka Kaczorowska: Moja portugalska podróż - cz. II - BlogStar.pl

Jak niektórzy wiedzą, bo niejednokrotnie tutaj pisałam, kocham zachody słońca. Uważam, że to najpiękniejsze zjawisko tego świata i nie przeżyłabym, gdybym nie obejrzała go także w portugalskim wydaniu. W ten oto sposób pożegnałam się z cudowną, malowniczą Portugalią, ale jestem pewna, że jeszcze tam wrócę. Marzy mi się Madera. Czy ktoś z Was tam był i ma ochotę polecić coś wyjątkowego?

 Pozdrawiam Was ciepło, wypoczęta i już z powrotem pracująca,

Aga

 

 

 

Agnieszka Kaczorowska

Agnieszka Kaczorowska (ur. 16.07.1992 r.) – aktorka i wybitna tancerka. Wśród wielu spektakularnych sukcesów można wymienić zdobyte przez nią Mistrzostwo Świata w Tańcach Latynoamerykańskich, czy zwycięstwo w programie „Dancing With the Stars. Taniec z Gwiazdami”. Przez całe życie podąża za marzeniami, w myśl idei, że granice nie istnieją. Wyznaje zasadę, że kluczem do samorealizacji jest ciężka praca.

Karierę taneczną rozpoczęła w dzieciństwie. Posiada najwyższą klasę taneczną „S” – zarówno w tańcach latynoamerykańskiej, jaki i standardowych, a jednymi z jej największych osiągnięć są tytuły Mistrzyni Polski oraz Mistrzyni Świata w Tańcach Latynoamerykańskich.

Z powodzeniem brała udział w popularnym programie Polsatu „Dancing With the Stars. Taniec z Gwiazdami”, w którym swojego tanecznego partnera Krzysztofa Wieszczka doprowadziła do finału i zdobycia Kryształowej Kuli. W programie tym tworzy także własne choreografie. Agnieszka Kaczorowska rozpoczęła również współpracę z teatrami, gdzie tworzy choreografie do spektakli, m.in. sztuki Marcina Szczygielskiego „Single po japońsku” w reżyserii Olafa Lubaszenko.
Agnieszka stworzyła własny projekt „Danceworld by Agnieszka Kaczorowska”, skierowany zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Projekt obejmuje spotkania z dziećmi, rozmowy o tańcu i warsztaty taneczne, a także etiudy taneczno-aktoskie. Kontynuacją projektu będzie we wrześniu, w Warszawie otwarcie Szkoły Tańca z autorskim programem nauki tańca oraz samorozwoju dla dzieci. (więcej na stronie artystki www.agnieszkakaczorowska.pl ).

8 komentarzy

Click here to post a comment

  • Cześć Agnieszko,
    Mieszkałem kilka dobrych lat w Portugalii i nadal wracam tam często do przyjaciół i ulubionych miejsc.
    Na Madeirze polecam przejażdżkę po płaskowyżu w zachodniej części wyspy aż po zachodnie wybrzeże. Widok na wioski u podnóży płaskowyżu przy brzegu oceanu zapierają dech w piersi. Zwłaszcza jeśli poniżej punktu widokowego są chmurki.
    Trzeba spróbować bolo de caco (kako) gdzieś w górach, a nie w mieście, przejechać się południowo zachodnim wybrzeżem i pod lotniskiem, stojącym na olbrzymich kolumnach. Trzeba też zjeść bardzo smaczne banany z Madeiry.
    A w Lizbonie koniecznie treba się napić białej sangrii – przyrządzanej inaczej w różnych restauracjach i ginginha (wiśniówka – żinżinja) w Martim Moniz.
    Serdecznie pozdrawiam z Cascais

  • Przepiękne zdjęcia i CUDOWNIE zdana relacja! piszesz świetnym językiem, można się bez problemu wczuć w klimat, właśnie uwielbiam takie posty, a nie przepełnione jakimiś konkretnymi miejscami jak z przewodnika:) Patrząc na ostatnie zdjęcia zachodu słońca pomyślałam od razu jakie one są boskie! wpatrywałam się chwilę a potem czytam że też je uwielbiasz:) też uważam je za cud natury; ))

  • O tak właśnie myślałam że to Porto, byłam tam niedawno – cudownie i zaskakująco tanio! 🙂

  • Cudowne fotki i super opowieść. Fajnie się na chwilę przenieść w inne miejsce. Teraz pewnie kolejne obowiązki aktorskie tym razem. Powodzenia.

  • wyglądasz na szczęśliwą i spełnioną dziewczynę, życzę szczęścia !
    a Portugalia też jest na mojej mapie urlopowej : )

  • Aga dziekuje za cudowna opowiesc. Zapewnilas wspaniale uczucie idalac poznac atmosfere tych miejsc. Wielkie dzieki za ta fascynujaca podroz prze ta relacje. Trzymaj sie duzo usmiechu i do zobaczenia

  • Cześć Aga 🙂 Świetne zdjęcia! Zazdroszczę możliwości odwiedzenia tylu wspaniałych miejsc! Narobiłaś mi ochoty na urlop w Portugalii i chyba właśnie tam się wybiorę… ale to dopiero jesienią 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close