BlogStar -> Anna Popek -> Morze Martwe i Jerozolima

Morze Martwe i Jerozolima

Pewnego dni moja lekarka zapisała mi na receptę wyjazd nad Morze Martwe.

-Będzie tam Pani miała dużo tlenu, a bardzo słona woda plus błoto z Morza Martwego wspaniale działają na skórę i przyspieszają regenerację organizmu.

-To ze mną aż tak źle?- zapytałam.

Nie, ale spokój, a nawet trochę nudy bardzo się Pani przyda przy Pani trybie życia – dodała.

Musiałam jej przyznać rację – ostatnie miesiące były bardzo intensywne i czasem po prostu trudne do ogarnięcia.  Dużo snu, trochę spacerów, lekkie słońce i pyszne, świeże jedzenie powinny pomóc – pomyślałam. Pomyślałam też, że dawno już nie byłyśmy z moją siostrą razem na wakacjach, więc zdecydowałyśmy się, że tym razem wybierzemy się we dwie. Nad Morze Martwe jedzie się samochodem z Tel Avivu około dwóch godzin. I od razu po wniesieniu walizek do pokoju można zacząć odpoczywanie. Basen z bardzo ciepłą i słoną wodą z Morza Martwego znajduje się w hotelu, więc bez względu na pogodę można w nim pływać. Chociaż słowo „pływać” nie bardzo tu pasuje, bowiem słona woda unosi każdego, kto się w niej zanurzy. Leniwie unosiłyśmy się więc z Magdą na powierzchni, przekręcając się powoli od czasu do czasu z pleców na brzuch i odwrotnie.  W tak leniwej atmosferze doczekałyśmy do kolacji. Jedzenie w hotelowej restauracji powala na kolana obfitością i różnorodnością ładnie podanych, smacznych potraw.

Anna Popek: Morze Martwe i Jerozolima - BlogStar.pl

Wspaniała, nie tylko lokalna, kuchnia, bogata w świeże i duszone warzywa, różne mięsa i ryby zadowoli nawet najbardziej wymagające podniebienia. Warto spróbować wszystkiego, choćby dlatego, że o tej porze roku wyśmienity smak warzyw u nas jest niedostępny, a orientalnie przyrządzane mięsa doskonale się komponują z lekkością i świeżością sałat. Wzajemnie nawoływałyśmy się do umiaru w jedzeniu, a potem obie przekonywałyśmy się, że przecież takich smaków w domu nie znajdziemy i że właśnie o tym pisałyśmy w naszej książce „Siostry gotują”- zwiedzanie świata odbywa się poprzez zmysły, a jednym z nich jest zmysł smaku. Więc nieuchronnie wszystkie posiłki kończyły się wstawaniem od stołu z uczuciem pełnej sytości.  Następny dzień i – wbrew naszym obawom – temperatura w sam raz, by leżakować nad słonym brzegiem słonego morza. Przy plaży wystawiono beczkę ze specjalnym błotem słynącym z właściwości leczniczych i kosmetycznych. Zawiera ponoć 35 minerałów, które w takim składzie występują tylko tutaj. Ujędrniają skórę, leczą reumatyzm, błoto poprawia krążenie i ogólnie działa dobrze na wszystko.

Anna Popek: Morze Martwe i Jerozolima - BlogStar.pl

Zabawnie było tak smarować się błotem jak dziecko i nie martwić o wybrudzenie kostiumu kąpielowego, ale wszyscy tak robili. Krążyłyśmy więc pomiędzy morzem a beczka, plażą a basenem, sauną a basenem z podgrzewaną wodą i znowu morzem, aż kompletnie wykończone po kolacji trafiłyśmy do pokoju. I  choć o 9.00 w hotelu zaczynał się koncert muzyki na żywo – nie miałyśmy siły zwlec się z łóżek. Zwłaszcza że następnego dnia czekała na nas Jerozolima.

Miasto, o którym każdy z nas ma jakieś wyobrażenie.  Zazwyczaj przewodnicy zaczynają wycieczkę od pięknego punktu widokowego nad Górą Oliwną. Widać stamtąd bramy Jerozolimy, meczety, kościoły i cmentarze, które ulokowano tuż pod murami. Według wierzeń Ci, którzy tam spoczywają, pierwsi dostąpią zmartwychwstania.

Anna Popek: Morze Martwe i Jerozolima - BlogStar.pl

Góra Oliwna i kilka położonych na niej kościołów zasługują na to, by uważnie je obejrzeć, ale wcześniej dobrze coś na temat jerozolimskich zabytków poczytać. Można zacząć od lektury książki „Jerozolima Wyzwolona” Torquato Tasso – ale to raczej dla  miłośników literatury XVI-wiecznej. Na pewno trzeba uważnie obserwować, skupić się na mijanych zabytkach, ulicach i miejscach świętych. My zwiedziłyśmy Świątynię Grobu Pańskiego, Ogród Oliwny i oczywiście poszłyśmy pod Ścianę Płaczu. Na starym mieście przyjemnie jest wypić kawę lub przekąsić coś niewielkiego. Jako zwolenniczki zdrowej żywności MUSIAŁYŚMY wypić sok z granatu.

Anna Popek: Morze Martwe i Jerozolima - BlogStar.pl

Na koniec postanowiłyśmy zwiedzić jeszcze muzeum w Jerozolimie. Akurat tego dnia był ostatni dzień wystawy o królu Herodzie. Król przeszedł do historii niechlubnie, jako ten, który dokonał rzezi niewiniątek. Ale był władcą słynącym także ze wznoszenia wspaniałych, nowoczesnych i bardzo funkcjonalnych budowli.  Zajrzałyśmy jeszcze na chwilę do sali z malarstwem, gdzie wiszą interesujące płótna, których autorem jest nasz ulubiony malarz – Vasilly Kandinsky.  Dzień wykorzystałyśmy do cna i wyjeżdżałyśmy z Jerozolimy pełne wrażeń.

Anna Popek: Morze Martwe i Jerozolima - BlogStar.pl

 

Komentarzy: 9 dla “Morze Martwe i Jerozolima

  1. Cudowna podróż! Morze Martwe i Jerozolima to niezwykłe miejsca. A do tego jeszcze arcydzieła Kandinskiego! …skoro w Jerozolimie, to chyba w Muzeum Izraela (Muzeum Sztuki w Tel Awiwie też ma obraz mistrza). Piękny wyjazd!

  2. Byłam, widziałam. Morze martwa jest cudowne, ale nie daj Boże mała ranka na ciele lub świeżo ogolony zarost – szczypie jak diabli. Za to po każdej kąpieli ciało coraz bardziej gładkie i jędrne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>