Muzyka Rafał Brzozowski - moja muzyka Rozrywka

Nauka śpiewania dla każdego?

Witajcie, ostatnio sporo się u mnie działo, więc milczałem przez chwilę. Jestem, wracam, tym razem z kolejnym, mam nadzieję,  bardzo ciekawym tematem. Nauka śpiewania! Chciałbym napisać kilka słów od siebie, nie jako fachowiec i nauczyciel, ale jako laik, który przeszedł przez wszystkie szczeble nauki.
Otóż ten temat jest dla mnie dosyć ciekawy do opisania ze względu na liczbę pytań, jakie otrzymuję od osób, które już śpiewają, chcą się kształcić, od rodziców , którzy mają zdolne pociechy i pytają o poradę. Tak jak napisałem, nie jestem nauczycielem śpiewania, ale doświadczenie, jakie zdobyłem podczas nauki, zaprocentowało.
Zacznijmy od początku – lekcji gry na pianinie lub keyboardzie, dlatego że rzadko kto uczy małe dzieci profesjonalnie śpiewać (głównie szkoły muzyczne), a grać można już od najmłodszych lat.
Ja jestem bardzo wdzięczny swoim rodzicom za taką możliwość. Zainwestowali własne pieniądze w to, żebym mógł się kształcić, co wtedy było spełnieniem moich marzeń, a dzisiaj procentuje jak widać. Dlatego tak ważna jest rola rodziców. Zdarza się tak, że rodzice na siłę chcą nauczyć swoje pociechy grać na jakimś instrumencie, dziecko jest posłuszne, po czym przestaje się interesować i rzuca granie. Idealnie by było trafić na talent, który chce się rozwijać dalej, ale nie jest to zbyt częste. Stąd też kupowanie prezentów w postaci mrugających badziewiastych keyboardów np. na komunię (sam też kupiłem chrześnicy, ale przynajmniej coś porządnego) czy gwiazdkę. Jest tam masa bajerów i tak naprawdę po kilku lekcjach dziecko już gra, tylko co i jaką wiedzę rozwija?
Jak to się wszystko zmienia, strasznie marzyłem o keyboardzie, ale w latach 80. było to prawie niemożliwe do zrealizowania. Aż mi serce kołatało, gdy widziałem zdjęcia takich urządzeń, to był zew krwi – tak mogę powiedzieć. Wreszcie, po kilku latach, udało się! Dostałem klawisze Hohner (na bazie Casio) i grałem non stop. Co to była za frajda!!! Wcześniej grałem na tekturowej, namalowanej klawiaturze, i wyobrażałem sobie jakie dźwięki gram 🙂

Rafał Brzozowski: Nauka śpiewania dla każdego? - BlogStar.pl
Jednocześnie uczyłem się grać na pianinie u Pani Mirosławy Białkowskiej, mojej pierwszej nauczycielki. To Ona wprowadzała mnie w magiczny świat pięciolinii, nut, znaków chromatycznych i dźwięków muzyki klasycznej. Oczywiście nie była zbyt uradowana, że technika fortepianowa nijak ma się do nieczułych na dynamikę klawiszy, jakie miałem w domu, no ale cóż, mnie elektronika bardzo fascynowała. Rozwijałem się więc sam w tym kierunku, co czynię po dzień dzisiejszy.

Rafał Brzozowski: Nauka śpiewania dla każdego? - BlogStar.pl

Tak to jest, trzeba mieć dobrego nauczyciela, który ukierunkuje ucznia i będzie autorytetem. Dlatego moja rada jest taka – nie naciskać na młode osoby. Jak będą grały to same z siebie i nic nam po tekstach w stylu „w naszym domu wszyscy grali, chociaż podstawy mieli, więc i Ty musisz”. Nie chce grać, nie będzie – tak było z moim bratem. Uczyliśmy się razem i ja zostałem przy muzyce, On nie bardzo.
Tyle, jeśli chodzi o granie. Teraz skupmy się na śpiewaniu.

Rafał Brzozowski: Nauka śpiewania dla każdego? - BlogStar.pl
Jak pewnie wiecie, nie potrafiłem zupełnie śpiewać. Raczej myślałem, że będę grał niż śpiewał, ale jak już postanowiłem, to trzeba się było uczyć. Są ludzie, którzy dostają talent i dar od Boga, i od najmłodszych lat, cudownie śpiewają. Co robić z utalentowanym dzieckiem? Czy tu nie ma pewnej analogii do nauki na pianinie, o której pisałem?
Pokazywanie ciociom i wujkom, jak dziecko pięknie śpiewa, na akademiach czy w szkole lub w programach telewizyjnych… Ok, niech będzie, ale co dalej? Mam jedną radę – nie naciskać, jak chce śpiewać i kocha to robić, to będzie śpiewał. Z tym że jak już się zdecyduje, to koniecznie mimo wielkiego talentu potrzebny jest trener, nauczyciel, pedagog, który pokaże wszystkie techniczne ćwiczenia i patenty. Tak jak z mistrzami w sporcie, też mają trenerów i też trenują pod ich okiem. Bo najlepszy musi mieć najlepszego! Zły nauczyciel może krzywdę wyrządzić, a tutaj, niestety, osoby z zewnętrznego środowiska nie mają takiej wiedzy, kto dobrze uczy, bo niby skąd? Z ogłoszenia w necie?
No nie, raczej z polecenia. Opowiem Wam, jaką drogę przeszedłem i na co sam kładę nacisk. W co włożyłem godziny , miesiące i lata ciężkiej nauki, samozaparcia i wyrzeczeń.
Po pierwsze miałem cel! To jest mega ważne, chciałem zostać piosenkarzem, żyć z muzyki, nie dorabiać sobie, a naprawdę śpiewać zawodowo. Nigdy nie będę genialnym wokalistą i za takiego wcale się nie uważam. Jestem naturszczykiem z talentem, który mocno szlifowałem i nadal chce to robić, bo nie ma nic gorszego, jak spocząć na laurach. Pavarotti dla przykładu ćwiczył 6 godzin dziennie, żeby być w formie – taki mistrz.
Moim pierwszym nauczycielem wokalu był Tadeusz Konador, sympatyczny bardzo Pan, który uczył mnie podstaw i był w tym bardzo skuteczny. Chodzi o oddychanie, kształcenie słuchu (mówiąc potocznie – śpiewanie dźwięków, które zagra nauczyciel). Miałem problem zwłaszcza ze zbytnią muskulaturą i brakiem ruchomej przepony (wszystko przez zapasy) . Jego córka Agata pomagała mi prostym ćwiczeniami uruchomić te mięśnie i… poszło. Udało się to zrobić. Tadeusz dużo mnie nauczył, przede wszystkim systematyczności, powtarzania ćwiczeń. Kiedy już umiałem bardzo dużo z tego, co mi zadawał, postanowiłem pracować z kimś, kto sam pięknie śpiewa, bo On mimo ogromnego talentu do nauki, nie był wokalistą.
Trafiłem z polecenia do Saszy. Aleksander Katejew. Rosjanin z pochodzenia, człowiek, który już obrósł legendą. Niestety, nie doczekał moich sukcesów, chociaż bardzo w nie wierzył… To On zrobił ze mnie wokalistę, nauczył słuchać najlepszych , powtarzać, szukać głosów, próbować śpiewać po swojemu. Jego treningi były dosyć ekstremalne, bardziej na zasadzie takich wokalnych zapasów… Nie dbał o sylwetkę – czy stoję, czy siedzę, bardziej zależało mu na sile głosu i zawężaniu strun głosowych, co akurat mi wtedy bardzo pomogło. Potrzebowałem wycisku i ten głos stawał się piekielnie mocny, praktycznie nie do zdarcia.
Cały czas szukaliśmy u mnie mieszanego rejestru i chociaż udało się to zrobić, resztę musiałem dopracować sam. Był to wspaniały człowiek, pełen optymizmu i dobrego ducha, który zawsze wpajał mi, że będę śpiewał, bo mam wyjątkowy głos i chciał doczekać czasu, kiedy nie będę musiał krzyczeć, żeby zarobić pieniądze śpiewaniem. Nie udało się, ale został w mojej pamięci jako wspaniały przyjaciel. Pokój Jego duszy.
Sasza pięknie śpiewał, aż ściany huczały od siły jego głosu. To On uczył mnie rosyjskich pieśni i dzięki niemu tak naprawdę zdobyłem Srebrny Samowar na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. Chciałem mu zadedykować publicznie tę nagrodę, ale nie dostałem mikrofonu podczas wręczenia, stąd wtedy smutek na mojej twarzy. Niektórzy myśleli, że byłem pewien wygranej i dlatego tak posmutniałem, a mi chodziło o proste „dziękuję” dla niego za to wszystko.
Córka jego Wiktoria śpiewa fantastycznie i pewnie jej kolei też nadejdzie, bo ma ogromną wiedzę na ten temat.
Po śmierci Saszy długo nie miałem nikogo, kto mógłby poprowadzić mnie w dobrą stronę. Wreszcie trafiłem do Krakowa, do Pani Ewy Wodziańskiej. Wspaniała nauczycielka o wielkiej charyzmie i przepięknym głosie. Bardzo dużo mi pokazała i miała niesamowite motywujące podejście. Niestety, odległość i dojazdy do Krakowa uniemożliwiły mi regularne ćwiczenia, a to przecież jest bardzo ważne. Z nauki Pani Ewy zapamiętałam, jak ważny jest oddech, rozluźnione mięśnie szyi, opuszczona krtań, broda do dołu, a wtedy dźwięk płynie przez szerokie niezaciśnięte gardło, jednakowy dla każdej sylaby i samogłoski. Kwestia ustawienia aparatu głosowego. To technika operowa, bardzo przydatna, aby nie męczyć głosu i nie cisnąć . Te ćwiczenia miały na celu sprawić to, aby na scenie o tym nie myśleć tylko śpiewać niczym z automatu. Wówczas skupiamy się na interpretacji i przekazie, a nie na technice. Ją trzeba mieć i tyle. Jestem wdzięczny Pani Ewie za to, jak i za polecenie mi swojego zięcia, Piotra Matysika na klawiszowca. Lepiej nie mogłem trafić.
No cóż, w programie Voice of Poland, uczył całą grupę, na zasadzie konsultacji, Andrzej Piaseczny. Miał do każdego z nas indywidualne podejście i wiedział, jak nas motywować, żebyśmy śpiewali coraz lepiej. Fajne doświadczenie! Dużą rolę w mojej edukacji odegrała też Anna Serafińska, nasza Pani profesor w nauce śpiewania. Pomogła mi otworzyć się i przekazywać emocje przez śpiew, a nawet więcej – poprzez ekspresję ciała uwalniać głos. Tutaj pojawia się metoda SLS, amerykańska szkoła Speak Level Singing, śpiewaj tak jak mówisz (chodzi o ustawienie aparatu głosowego), moja krótka współpraca z Anią zaprowadziła mnie też i w ten rejon techniki śpiewania. Tutaj dużą wiedzą obdarowali mnie Magdalena Navarette (notabene, moja przyjaciółka z liceum) i Andres Martorell, świetny fachowiec w tej technice. Tutaj zasada działania jest w miarę prosta – im wyżej, tym nie przyciskamy, a rozluźniamy krtań, do dołu, opuszczamy brodę i tak ustawiamy nasz aparat, aby płynnie przechodził dźwięk z rejestru piersiowego (pełny głos) poprzez mieszany (mix) do głowowego, można by powiedzieć falsetu. Chodzi o to, żeby nie cisnąć w górę, bo skala się kończy i luźno dźwięk prowadzić. Obecnie jestem najbliższy tej metodzie, chociaż dla mnie nabranie oddechu i podparcie dźwięku cały czas ma istotnie znaczenie. Mieszam zatem te techniki tak, aby były wygodne dla mnie. Istnieje bowiem takie niebezpieczeństwo, że będziemy mieli „śpiewający klawisz” – tak to nazywam. Genialny technicznie głos, ale bez żadnych emocji, bez przydechu, bez indywidualności.
Tu trzeba już na tym poziomie myśleć o własnym stylu i nawet o niektórych manierach, które są charakterystyczne dla konkretnego głosu. Chociaż może z punktu widzenia nauki śpiewu jest to złe, to jednak dające niepowtarzalny charakter głosu.
Dochodzimy do jeszcze bardzo ważnej kwestii, a praktycznie chyba najważniejszej. Nagrania! Chodzi o nagrywanie siebie, aby przyzwyczaić się do brzmienia własnego głosu. Żeby nie było sytuacji na zasadzie – „ja brzmię”? To mój głos? Jest bowiem ogromna różnica między słuchem zewnętrznym, a wewnętrznym. Stąd też pojawiają się błędy. Wydaje się, że śpiewamy czysto, trafiamy w dźwięki, w istocie jesteśmy za nisko lub za wysoko. Trzeba to wypracować, inaczej się nie da. Trzeba świadomie stawiać dźwięki, na zasadzie, że wiem, co chcę teraz zaśpiewać i gdzie ten dźwięk jest. A nie starać się słuchać z zewnątrz własnego głosu. To ma być świadome. Ogromną role w tym odegrał dla mnie Rafał Paczkowski. Kilka sesji nagraniowych z tym producentem, który jest, można rzec żartobliwie, „katem” dla wokalistów. To niesamowity fachowiec jeśli chodzi o nagrywanie wokali. W nagraniach nie jest najważniejsza czystość dźwięku (to powinno być podstawą oczywiście, jak tabliczka mnożenia w matematyce). Ważny jest także przekaz, emocje i tzw.: „ timing” w śpiewaniu, żeby nie gonić z rytmem lub nie opóźniać zbytnio. Tak, aby poczuć tempo i rytm piosenki po samym głosie. Oczywiście ideałem jest mieć słuch absolutny, ale nawet ludzie bez niego, tacy jak ja, co „absolutny” to owszem, ale przy świętach i specjalnych okazjach dają radę.

Rafał Brzozowski: Nauka śpiewania dla każdego? - BlogStar.pl

I to tyle… Moja droga była bardzo żmudna i trudna, nadal się uczę i chcę iść do przodu. Nie jestem fachowcem, ale wiem, co mi pomagało i jeżeli to, co przeczytacie, Wam też pomoże, to jestem happy. Temat nauki śpiewania jest obszerny, tyle jest teorii, co nauczycieli. Dróg jest wiele w dojścia do celu, wybór zależy od nas. Kiedyś ludzie nie dawali złamanego grosza, że będę zawodowo śpiewał… Ale upór i determinacja sportowca dają efekty. Nagrywanie głosu, powtarzanie, słuchanie, lekcje śpiewu, jest tego teraz tyle na You Tube, wszystko można, tylko trzeba chcieć. Nic na siłę, ale zawsze z uśmiechem do przodu!! Pozdrawiam i dziękuje wszystkim tym, którzy byli na mojej drodze i dzięki którym mogłem się kształcić muzycznie! Śpiewajmy… bo coraz lepiej w tym kraju się dzieje pod tym względem.

Rafał Brzozowski

Wokalista, muzyk, były zapaśnik, piłkarz w Reprezentacji Artystów Polskich. Furtką do kariery okazał się udział w programie „The Voice of Poland”. Jego piosenka „Tak blisko” stała się największym przebojem 2012 roku i zwyciężyła w kategorii „Przebój roku” w plebiscycie Eska Music Awards. Zdobył Srebrny Samowar na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. Jego czas wolny wypełniają treningi i podróże.

28 komentarzy

Click here to post a comment

  • Witam , pisze do ciebie poniewaz bardzo lubie Ci jako artyste i uwielbiam twoje piosenki. Mam male pytanko , poniewaz od jakiego czasu wydobywa sie z mojego wnetrza glos ataki sa gorsze niz wymiciny sama nie wiem co o tym myslec. Jako dziecko troszke spiewalam ale nigdy nie myslalam o karierze spiewczki . chcialabym zaznac opinii a ty widze byles tez nauczycielem wiec moze mi doradzisz co powinnam z tym fantem zrobic. prosze o porade na mojego maila bo jestes doswiadczony w tym co robisz .

  • Cześć. Czytałam tę stronę i zauważyłam, że uczył Cię mój wujek śpiewu Tadeusz Konador wow jestem pod wrazeniem ze Ciebie uczył mój wujek 🙂 Wiem ze mojego kolegę Michała Szpaka uczył, Korę i Kayah ze znanych osob ale Ciebie wow

  • Przez jakiś okres czasu chodzę / chodziłam na zajęcia ze śpiewu i teorii muzyki. Wiem że nie śpiewam dobrze ale nie chyba śpiewam też najgorzej…. Zapytałam się mojego nauczyciela jaką mam tendencję do zaniżania dźwięków czy ich zawyżania on mi powiedział że jedni są stworzeni do tego drudzy do tego ( po prostu tego nie rób ). Idź do foniatry niech cię przebada nie dawno byłam i nic nie stwierdził prócz tego że mam taki urok mojego głosu…. Mam wrażenie że nie umiał mi odpowiedzieć bo stwierdził że jak nie umiem to się nie nauczę i żebym zajęła się czym innym…
    Ja nie umiem żyć bez śpiewu śpiewam tak jak umiem staram się swoim głosem mówionym aczkolwiek non stop potykać się o przeszkody…
    Doszłam do wniosku że trzeba szukać swojego głosu który dogada się z podkładem , robić swoje i się nie przejmować aczkolwiek nie zawsze jest to łatwe…..
    Wiem że mam chrypiący głos i nie jest idealny ale mam wrażenie że bardzo dobrze czuje się w rocku zmieszany z metalem i podgatunkami staram się komponować sobie muzykę ponieważ mogę tam być sobą i sfałszować jeśli nie szkodzi to za bardzo piosence…..

  • Gratuluje samozaparcia i szczerze go zazdroszczę.
    Życzę powodzenia w życiu zawodowym jak i prywatnym.
    Pozdrawiam

  • Mam pytanie. Przeczytałem cały tekst jednak nie jestem fanem Polski. Chciałbym się spytać czy ten człowiek to jakiś polski celebryta ?

  • Od dzisiaj w gazecie cotygodniowej „Twoje Imperium” możemy przeczytać wywiad z Rafałem. : )

  • Ależ masz talent do pisanie. Pewno z polaka miałeś same piątki? Świetnie. Lubie to!!!!

  • Śpiewać każdy moze troche lepiej lub troche gorzej !! Ale nie o to chodzi..prawda panie rafale?? Trzeba bylo zostać przy graniu.

  • Nie sądziłam że nauka śpiewania jest aż tak skomplikowana. Mnie się to wydawało nieco prostsze.
    Pozdrawiam Cię Rafałku, pięknie to opisałeś 🙂

  • A może o swojej rodzinie coś napisz? Czy kłóciłeś się z bratem w dzieciństwie? Bo ja ze swoim kłócę się non stop….

  • u ciebie jak zawsze pełna profeska, długi ciekawy wpis i zaj….ste zdjecia, uwielbiam tu zagladac

  • ładne zdjęcia na ścianie masz, czy To Ty robiłeś ? na jakiś wyjazdach czy przypadkowe obrazki?

  • super ,że dużo piszesz bo mi się nudzi wieczorami w domu i mogę sobie poczytać bardzo ciekawe rzeczy o tobie…. chętnie coś jeszcze poczytam..:)

  • Cieszę się że tu piszesz bo można coś ciekawego poczytać. A jak widać masz dużo do powiedzenia. Ciekawe co będzie dalej 🙂

  • Podziwiam determinację, nie sądziłam, że jesteś taki pracowity, ten blog odmienia Twoje oblicze w moich oczach

  • podziwiam kazdego kto potrafi grac na czymkolwiek
    ja uczylam sie nakejbordzie i nawet cos tam gralam ale szczerze tego nienawidzilam
    do instrumentow mialam i mam slomiany zapal

    nawet pani od muzyki w szkole podstawowej zalamywala rece bo glupia gra na flecie w moim wykonaniu byla czyms strasznym

  • Cieszę się, że poruszasz tematy, które w jakimś stopniu mnie dotyczą. Dosyć poważnie zaczęłam myśleć o tym, żeby zacząć śpiewać zawodowo, pójść na jakieś lekcje śpiewu, tylko za bardzo nie wiem, czy naprawdę mam jakiś potencjał, bo talentem na pewno nie można tego nazwać, czy tylko mnie się tak wydaje. Chętnie porozmawiałabym z Tobą na ten temat, mam nadzieję, że kiedyś nadarzy się taka okazja. Czekam na kolejne wpisy i informacje odnośnie koncertów. Pozdrawiam.

  • Witam. Świetnie Pan śpiewa Panie Rafale.Ma Pan świetny głos Panie Rafale.Kojarzę Pana z grupą EMIGRANCI:) Jeżeli można to chciałbym wiedzieć czy nadal Pan współpracuje z Edmundem Stasiakiem i czy jest jakaś szansa na to,że EMIGRANCI oczywiście z Panem wydadzą jakiś nowy materiał???

  • Witam Cie Rafał. ciesze sie ze napisales blog swietna sprawa bo Twoja determinacja do pracy i spełnienia marzen dala mi pałera do realizacji swoich marzen nie koniecznie zwiazanych z muzyka….:)))))))))))) pozdrawiam goraco zycze spelnienia marzen tych malych i duzych…..

  • Rafał twoje piosenki są świetne:) Najlepsza jest Katrina nagrana z Liberem:) POZDRAWIAM:)

  • My dziękujemy, że jesteś i śpiewasz dla nas! 🙂 Większość rzeczy wiedziałam, moi znajomi lubią śpiewać toteż albo od nich się dowiadywałam ciekawych informacji albo natknęłam się na ciekawe artykuły w Internecie. Ale myślę, że dużo osób nie wie ile to nakładu potrzeba aby dobrze śpiewać, także uważam, iż temat który dziś dzięki Tobie możemy przeczytać jest fascynujący. Trzymam kciuki za dalsze nauki.
    No i wkoncu chciałabym to teraz zobaczyć (i posłuchać) na żywo, nooo… 🙂
    Pozdrawiam.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close