Obyczajowe Olgierd Łukaszewicz - to mnie nurtuje

Pamiętajcie o ogrodach

Nowy Rok zaczął się od irytacji, choć w telewizji z ust polityków padały życzenia mieszane z zapewnieniami – „Nadchodzi lepsze!”. Czemu nie? Szampan uderza do głowy, przyjemnie unosi spojrzenie w obłoki, strzelają ponad dachami różnobarwne ogniki, jest wesoło. Uśmiechnij się! Czy to ważne w tym momencie, co jest rzeczywistością a co życzeniem? Nie przystoi nawet dawać pierwszeństwa realiom.
Olgierd Łukaszewicz: Pamiętajcie o ogrodach - BlogStar.pl
Tymczasem już przy śniadaniu pierwsza sprzeczka wywołana moim wzdychaniem z powodu wyciętych drzew i krzewów w Ogrodzie Krasińskich na Muranowie. Mówiłem o tym na blogu już wcześniej. Przepraszam, że się powtarzam, ale to wraca, prześladuje. Słyszę: „Przecież rzeczywistości już nie zmienisz, co ciebie obchodzą jakieś wycięte drzewa? Nie były i nie są twoje. Widocznie oni mogli to zrobić”. „Ale przecież…” – próbuję ripostować, lecz klatka piersiowa nabrzmiewa mi jak balon. Nie wytrzymam! Żeby nie wybuchnąć przeciw całemu światu, nie znosząc już samego siebie, uciekam do swojego pokoju. Jeszcze na odchodnym mamroczę: „Tam były wielkie krzewy, do których modliłem się co wiosnę. Obsypane gęsto białymi kwiatkami, sięgające aż do pierwszego piętra. Stałem przed nimi jak w obłoku”. Już ledwo słyszę za plecami: „Normalny człowiek modli się do Boga a nie do krzaków”. Zamykam się na dobre.
Ale nie wytrzymuję długo i razem z wnukiem wybieram się do parku, żeby policzyć skutki rewitalizacji a’la władze Warszawy.
Olgierd Łukaszewicz: Pamiętajcie o ogrodach - BlogStar.pl
Drzewko, na którym wieszaliśmy z Adasiem karmik dla ptaków, teraz leży pocięte, ułożone w stos. Na wiosnę kwitło różowo. Nie mogę powstrzymać się od zagadywania przechodniów, którzy, tak jak ja, bezradnie rozglądają się wokół. Podchodzi starsza pani, dziwi się: „Takich szkód nie narobiła nawet wojna. Latem było tu dużo cienia, teraz słońce będzie prażyć”.
Olgierd Łukaszewicz: Pamiętajcie o ogrodach - BlogStar.pl
Policzyłem. Padło 141 drzew. Jak to możliwe? Gdzie jest takie prawo, które pozwala władzy obchodzić prawa ochrony przyrody? Liczyłem zdrowe, jasne pnie. Jest ich około 95%. Dla uchwycenia proporcji sfotografowałem je ze swoimi stopami. Kilkanaście z nich ma w obwodzie 3,5 m do 4,30 m. A więc żyły po 100 lat, albo i więcej!
Olgierd Łukaszewicz: Pamiętajcie o ogrodach - BlogStar.pl
Ze zgrozą uświadamiam sobie, że wycięto także pomniki przyrody. Mimo protestów okolicznych mieszkańców. Dlatego uczyniono to za blaszanym płotem, aby ukryć rzeź. W okresie świąt płoty rozwalono tu i ówdzie.  Sfotografowałem wiele pni, ale to już nagrobki.
Olgierd Łukaszewicz: Pamiętajcie o ogrodach - BlogStar.pl
W środku stolicy władze zgotowały demonstrację własnych możliwości, siłę. Arogancja rządzących dławi mnie. Z całych sił zduszam cisnący się na usta okrzyk: „Przeklinam was, rzeźnicy klonów, lip, cisów, jaśminów, bzów!”. Patos proroka niewiele pomaga. Sterczące pnie, stosy wyciętych krzaków, są faktem. A więc w centrum miasta nie ma już bujnego angielskiego ogrodu, gdzie można się było schować jak w pustelni, powierzyć zieleni, zaprzyjaźnić z dziełem nie rąk ludzkich, lecz Tego, w którego dłoniach spoczywa życie człowieka. Życie krótsze niż tych powalonych świadków historii. W moim wieku już dotkliwie rozumiem z jakich fragmentów lepią się dzieje. Tu, w parku Krasińskich w Warszawie, zwyciężyła pycha i zadufanie krótkowzrocznych ludzi, chwilowo w rolach urzędników. Mój bunt jest ślepy od emocji, trudno mi sobie z nim poradzić.
Olgierd Łukaszewicz: Pamiętajcie o ogrodach - BlogStar.pl
Raptem nieoczekiwany kontekst, słyszę: „Czy naprawdę bardziej irytuje cię fakt wycięcia twoich ukochanych drzew, niż to, że twoja chora wnuczka, z wysoką gorączką, musiała czekać na lekarza – odpłatnie! – od południa do pierwszej w nocy?”. „Mój Boże – myślę sobie – czy już wszyscy pediatrzy wyjechali do Anglii?”. Władzo, zlituj się nad nami! Chwytam za słuchawkę, dzwonię do zaprzyjaźnionego profesora medycyny. Starszy człowiek, wiele widział, rzeczywistość komentuje chętnie i …. nieoczekiwanie pojawia się historyjka. Niedawno jakiś ksiądz wyciął bez pozwolenia 40 starych dębów. I owszem, był proces. Ksiądz zapłacił 1400 zł kary. Kto ma działkę, ten wie, że to kpina z prawa. Zaczynam się śmiać i zmyślam: „Panie profesorze, myślę, że ksiądz uczynił to z pobudek zarówno religijnych jak i patriotycznych. Podobno bezradni parafianie zaczęli zwracać się po pomoc do pogańskich bóstw w postaci dębów, aby coś zrobiły z mocami, które zapanowały nad krajem. Ale ksiądz uznał, że to kult germański, ten szczególny stosunek do dębów, więc kazał je wyciąć, bo nam, Polanom (tj. Polakom), jak sama nazwa mówi, medytować wypada tylko w szczerym polu. Uff… ciekawe jakimi kombinacjami usprawiedliwiają swoje sumienia urzędnicy zarządzający Warszawą? Nie pozostaje mi nic, jak zanucić z Jonaszem Koftą:

„Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton”

 

 

Olgierd Łukaszewicz

Aktor filmowy, teatralny, radiowy, wykonujący swój zawód od ponad 40 lat. Obecnie związany z Teatrem Polskim w Warszawie. Prezes Związku Artystów Scen Polskich. Spośród kilkudziesięciu filmów, w których zagrał, najbardziej ceni sobie: „Brzezinę” Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” Waleriana Borowczyka, „Lekcję martwego języka” Janusza Majewskiego, „Gorączkę” Agnieszki Holland, „Wierną rzekę” Tadeusza Chmielewskiego, „Seksmisję” Juliusza Machulskego, „Magnata” Filipa Bajona, „Pokuszenie” Barbary Sas, „Jańcia Wodnika” Jana Jakuba Kolskiego, „Generała Nila” Ryszarda Bugajskiego i „Daas” Adriana Panka.

Prywatnie zakochany w swoich wnukach, 8-letnim Adasiu i 5-letniej Hani.

64 komentarze

Click here to post a comment

  • Panie Olgierdzie – nawet Pan nie wie, jak stał mi się Pan bliski przez ten protest. Oczywiście można się zastanawiać, czy te drzewa nie były wyżej popróchniałe, czy konary nie groziły upadkiem na ziemię, itp. Można w komentarzach poczytać dyrdymały, że to polityczny protest, itd., bo Polak bez polityki nie wytrzyma i 5 minut. Ja jednak widzę tu PO PROSTU ZWYKŁY, SZCZERY ODRUCH SERCA. I za to Pana cenię!
    Aby się Pan nie martwił zanadto, polecam sprawdzony przez siebie sposób radzenia sobie z takimi zmartwieniami: proszę zasadzić gdzieś kilka małych drzewek. Pomyśleć, że za jakiś czas one staną się większe i większe, i będą szumieć coraz głośniej i być obsypane kwiatami na wiosnę. Serdecznie pozdrawiam.

  • Panie Olgierdzie – nawet Pan nie wie, jak stał mi się Pan bliski przez ten protest. Oczywiście można się zastanawiać, czy te drzewa nie były wyżej popróchniałe, czy konary nie groziły upadkiem na ziemię, itp. Można w komentarzach poczytać dyrdymały, że to polityczny protest, itd., bo Polak bez polityki nie wytrzyma i 5 minut. Ja jednak widzę tu PO PROSTU ZWYKŁY, SZCZERY ODRUCH SERCA. I za to Pana cenię!
    Aby się Pan nie martwił zanadto, polecam sprawdzony przez siebie sposób radzenia sobie z takimi zmartwieniami: proszę zasadzić gdzieś kilka małych drzewek. Pomyśleć, że za jakiś czas one staną się większe i większe, i będą szumieć coraz głośniej i być obsypane kwiatami na wiosnę. Pozdrawiam serdecznie.

  • To ja się przyłączam do p”przeklinania” – nienawidzę ludzi wycinających drzewa, nienawidzę takich widoków, to po prostu boli!. To gorsze od zabijania zwierząt – drzewa są zupełnie bezbronne, nie uciekają, nie krzyczą, nie gryzą 🙁
    Niestety, jest to wciąż aktualna sprawa – nie tylko w Warszawie.

  • Minęło sporo czasu. Mam nadzieję że pan Olgierd trochę się nauczył na temat ochrony środowiska ? Mam nadzieję że pan Olgierd wie ile lat żyją topole, bo te najstarsze w Warszawie mają około 70 lat, czyli są w środku spróchniałe i niebezpieczne i wszystkie starsze niż 50 lat należało by wyciąć. Pan Olgierd może teraz spokojnie chodzić na spacer z wnukami, że żadna stara topola go nie zabije, bo w Parku Krasińskich zostały już wycięte. Jednak niech pan Olgierd nie chodzi na spacer w innych miejscach Warszawy. Ja mieszkam na osiedlu, gdzie suchych i niesuchych ponad 60letnich topoli jest jeszcze bardzo dużo, ostatnio taka topola zwaliła się nam na ogród i zmiażdżyła 3 młode niedawno posadzone drzewka i uszkodziła 10-letnią przepiękną sosnę / dobrze że wiatr wiał na ogród, a nie na ulicę, którą akurat wracali do domu ludzie z małymi dziećmi . Pan ma takie poparcie w narodzie, może pan poprze akcję ” Wycinamy 60letnie zabócze topole „.
    Wycinanie takich topoli to bardzo kosztowna sprawa, ale jest konieczna w całej Warszawie, gdzie topole sadzono po wojnie masowo, bo trzeba było posadzić wśród ruin coś co szybko rośnie.

  • Ciekawa jestem jak teraz czuje się pan Olgierd gdy park jest już prawie na ukończeniu.Wygląda na to że się bezsensownie podłożył bandzie obszczymurków, miłośników biesiad pod chmurką i wolnej miłości w krzakach. Miejsce zrobiło się dla powyższych nieprzyjazne . Swoje libacje uskuteczniają teraz na zewnątrz parku w pobliżu pomnika bitwy pod Monte Cassino, gdzie zostawiają teraz butelki po wypitym
    jabolu i puszki po piwie. Jedna z ławeczek została już uszkodzona. Czy pan Olgierd odezwie się i przeprosi panią prezydent Annę Gronkiewicz – Waltz oraz projektantkę ogrodu za bezpodstawne pomówienia i rozpętanie bezrozumnej kampanii nienawiści? Należałoby choćby dlatego żeby zachować twarz.

  • Mam nadzieję że pan Olgierd nie pójdzie na referendum, bo nie chce zakłócać pracy pani prezydent, choć nie mam takiej pewności, bo cały ten bloog jest przeciw pani prezydent, czyli sprawa polityczna?

  • Ponieważ mój poprzedni komentarz nie został umieszczony /bo uznano go za duplikat
    napiszę to samo tylko w nieco innej formie. Wszystkie gatunki drzew są zielone i wyglądają zdrowo oprócz topoli, które są już bezlistne, albo nie mają liści, dlatego od lat w Warszawie topoli się nie sadzi, tylko wycina.

  • Jakoś nikt z pseudoekologów broniących małpiego gaju w Ogrodzie Krasińskich się nie odzywa. Prawdopodobnie zrozumieli że broniąc spróchniałych drzew zachowali się głupio i aspołecznie, w dodatku sprawa miała podtekst polityczny /przeciw pani prezydent Wwy./
    Ciekawe czy pan Olgierd Łukaszewicz też zrozumiał swój błąd. Czekam na przeprosiny. Bo pan Sill/czyli pan Olgierd/ mnie pomówił o przestępstwo, więc mam prawo go pozwać do sądu. Dowód jest na tym bloogu.

  • Byłam dziś w rewitalizowanym Ogrodzie Krasińskich. Przez pomyłkę weszłam tam gdzie nie powinnam /część ta jeszcze jest robiona/ . Bardzo mi się podoba nowy Ogród Krasińskich, są już żwirowe alejki zestalone jakąś błyszczącą substancją, dobre dla rowerzystów , wrotkarzy i deskorolkowców, są ławeczki, jest posiana trawa, posadzone pnącza i byliny. Nie widziałam posadzonych drzew, bo te co zostały dają miły cień i jest ich wystarczająco dużo i są piękne. Są to lipy, kasztanowce, graby, klony itp. Nie widziałam żadnej topoli /i dobrze!/ . Ogród Krasińskich wygląda wreszcie jak nowoczesny park w centrum stolicy, a nie jak małpi gaj na peryferiach. Zachwycona jestem placem zabaw dla dzieci, który jest otwarty i dość sporo dzieci tam się bawiło. Takiego placu zabaw dla dzieci nigdzie nie widziałam /jest super nowoczesny/ . A kto chce go zobaczyć to może , więc już nie będę pisać.

  • Prawdopodobnie na naszym osiedlu będą wycięte wszystkie zagrażające ludziom topole. Jest ich multum niestety. Pnie miały nawet grubsze niż te pod którymi we wdzięcznej pozie kładł się pan Olgierd. Mam nadzieję że nie przyjdą tu oszołomy z Ogrodu Krasińskich, nie będą palić zniczy i robić rabanu pod ratuszem. Firma wycinająca to b. dobrzy fachowcy i mają profesjonalny sprzęt. Topole cięte są w plasterki i wywożone, gdzie? Być może do firmy która produkuje np płyty pilśniowe, chyba zapytam ich co robią z drewnem, bo pewno pana Olgierda to zainteresuje.

  • Firma wycinająca drzewa zajęła się wreszcie starymi topolami wokół boiska. Zaczęli od tych wielkich topoli, które rosną przy strzeżonym osiedlu i zagrażają domom. Topole obcego pochodzenia /np. kanadyjskie, na szczęście się nie sieją, ale niestety krzyżują się z rodzimymi gatunkami jak np topola biała i czarna. Skutek tych krzyżówek jest zły, bo krzyżówki rosną bardzo wysokie mają także grube, łamiące się gałęzie.
    Topola czarna i biała /rodzime gatunki/ mąją znacznie drobniejsze gałęzie, a topola biała jest mniejszym drzewem od kanadyjskiej i czarnej. Ciekawa jestem jaki gatunek topoli sadził pan Olgierd jako harcerz, bo jeśli kanadyjskie lub berlińskie to czas na ich wycięcie, topole włoskie są krótkowieczne i po 50 latach same usychają, jak ta która zwaliła nam się na szkołę.
    Czy pan Luniak hodował kiedyś jerzyki? Bo ja odchowałam kiedyś takiego malucha co wypadł z gniazda pod dachem pałacu w Ursynowie. Najlepszy pokarm dla takiego żarłoczka to larwy pszczele prosto z ula. Budzi się taki z wrzaskiem już o 4tej rano, a potem je mniej więcej co 2-3 godziny, jak już rozwinie swoje skrzydła, to trzeba go trochę podrzucić żeby nauczył się sam fruwać. Mój niewdzięcznik za drugim podfrunięciem odleciał już na zawsze.

  • Nie wiem dlaczego mój wczorajszy post nie został zarejestrowany? Czyżby zatkano mi usta i jestem niepożądana na tym blogu? Ciekawa jestem panie Olgierdzie czy te topole które pan sadził jako harcerz jeszcze żyją?Co zrobi pan Luniak z tym ścisłym rezerwatem na terenie parku Krasińskich? Będzie tam hodował jerzyki? Bo jeże nie potrzebują kawałka Puszczy Knyszyńskiej w środku Warszawy, u nas na osiedlu jest ich pełno, a trawa jest strzyżona i gałęzie które się złamią są sprzątane:)

  • W Gazecie Stołecznej trwa dyskusja czy do ogrodzonego i zrewitalizowanego Ogrodu Krasińskich wpuścić ludzi z psami? A ja zadam pytanie. Czy ci ludzie z psami sprzątają po swoich psach, bo ja np. sprzątam. Czy ludzie z małymi dziećmi będą mogli sobie zrobić piknik na trawniku jak to jest w odnowionym ogrodzie przewidziane?Czy dziecko nie wejdzie bucikiem w psią kupę?

  • Panie Sill! Pana wpis z dnia 29 sierpnia 2013 jest idiotyczny! Jest pan ograniczony i brak panu wiedzy. Cierpi pan na manię prześladowczą, z tym drewnem, a co mnie obchodzi, pana spróchniałe drewno! Ta pana podejrzliwość jest chora, jest pan pozbawiony empatii do ludzi, bo pana empatia kończy się na drzewach! Oby panu wnukowi drzewo nie spadło na głowę, bo może wtedy nabierze pan empatii i troski o ludzi!

  • @Emilia Zamorska
    ooo, witam Panią.
    Coś czułem, że Pani przybędzie z nowiną o drzewie i tej dziewczynce.
    Więc nie wnikając w Pani interesiki, co do drewna wyciętego.

    Napiszę tak – koniecznie zakazać wiatrów. Które osłabiają te biedne drzewa – które pani w nocy by chciała wycinać. Ba, przez cały rok bez odpoczynku – taka misja(?).

    Dziewczynki szkoda, bo mogła ją też ukąsić żmija, czy inne bydle, które uciekło z ZOO. Albo lekarz mógł się pomylić z diagnozą itp itd. A tu tylko zwykłe drzewo, co nie wytrzymało Pani presji – i wzięło się i padło. A czy to pani przewidziała? Bo chyba się zna pani na drzewach 🙂 Wszystko można podobno obliczyć – jak pani mogła pominąć właśnie to drzewo?
    🙂
    Pozdrawiam – i życzę miłej wycinki, w celach zarobkowych – jak i estetycznych.
    🙂

  • Czteroletnia dziewczynka została zabita przez jedną z odgałęzień lipy będącej pomnikiem przyrody /co za bałwan odrosty po ściętej lipie chronił jako pomnik przyrody? Ta zabójcza lipa to odrost od korzenia ściętej dawno temu starej lipy, takie odrosty bardzo łatwo się wyłamują, bo nigdy nie rosną w pionie! Drzewo spadło na busa , 4 osoby ranne! Na moim osiedlu wczoraj spadła z wielkiej topoli wielka żywa gałąź, na ścieżkę którą chodzi sporo osób z psami! Średnica tej gałęzi to ok. 40 cm!, długość gałęzi ok .15 m!!!

  • Drzewa w środku mają drewno , które jest martwe. Całe życie drzewa mieści się pod korą, gdzie jest tzw łyko i dlatego nawet wypróchniałe w środku drzewo może żyć, ale jest słabe i wichura może go złamać, a nawet ciężar własnych gałęzi „Drzewa umierają stojąc” Niektóre drzewa wypróchniałe w środku warto umocnić przy pomocy np cementu, lub innego sztucznego tworzywa, ale tylko wtedy jeśli zostały uznane za pomniki przyrody i nie zagrażają ludziom. Tak własnie ratowany jest słynny Bartek.
    Nie warto ratować przerośniętych topoli, które były sadzone 50,80 lat temu, chyba że są to rodzime topole białe lub czarne, względnie osiki i zostały uznane za pomniki przyrody.

  • Jak widać sprawa Ogrodu Krasińskich to tylko pretekst, żeby dokopać Hannie Gronkiewicz-Waltz . Widocznie dla niektórych /w tym dla pana Olgierda/ pani Hanna za dużo robi dla Warszawy? A to że Warszawa za jej kadencji pięknieje w oczach to sól w oku dla zwolenników PiSu. Panie Olgierdzie! Czy ma pan dobry słuch? Pan się przytula na innym blogu do wypróchniałych drzew. Jak gałąź lub drzewo zaczyna się łamać to najpierw trzeszczy pianissimo i wtedy trzeba uciekać /w dobrą stronę:),/gdy trzeszczy forte to już zazwyczaj bywa za późno, wtedy ratuje tylko szybki unik /w odpowiednią stronę/.

  • Ta akcja z sadzeniem drzew na cześć zmarłych aktorów to strzał w dziesiątkę panie Olgierdzie! Czy to pana pomysł, jeśli tak to gratuluję:)

  • Trochę ostatnio pojeździłam po Warszawie, obserwowałam drzewa rosnące m. innymi na skarpie przy trasie łazienkowskiej. Takie wielkie mieszańce topoli kanadyjskich, które nie należą do rodzimego drzewostanu obserwuje się w miejscach wyjątkowo zaniedbanych, gdzie rosną te podsychające olbrzymy. /mogą mieć i 50 m w wieku ok 50 lat,kiedy kończą już życie. Pan Olgierd z upodobaniem we wdzięcznych pozach fotografuje się przy ściętych pniach takich topoli:) Ale nie wiemy jaką koronę miały te drzewa! Jestem gotowa założyć się że podsychającą. Nie miały jako obcy gatunek szans być pomnikami przyrody! Ale skąd pan Olgierd mógł o tym wiedzieć jak był taki rozmodlony:) ? Dziwicie się obrońcy chwastów drzewnych że ani Zieloni, ani Greenpeace milczy w tej sprawie? Bo wiedzą że to były chwasty, które trzeba było już dawno usunąć. Jedyny „ekolog” który odezwał się dość oszczędnie to zoolog, pan Luniak, który jest specjalistą od ptaków. Żeby nazywać się ekologiem trzeba mieć przynajmniej studia podyplomowe ochrony środowiska. Ptaki zakładają gniazda tam gdzie się czują bezpieczne, a w takim małpim gaju zapewne były i kuny i lisy. Jeśli ptaki poczują się dość bezpiecznie w Ogrodzie Krasińskich będą przylatywać i zakładać gniazda.

  • Ale ja wiem! Nieważne, zresztą. Panie Sil.! Jeszcze dzięki Bogu mnie żadna gałąź nie uderzyła bo miałam trochę szczęścia choć wychowałam się w lesie. A w gospodarce drzewami trzeba mieć wyobraźnię, żeby wiedzieć z którego drzewa może spaść gałąź i jak może suche ścięte drzewo spaść żeby nie zabiło. Ścinaliśmy z ojcem te umierające sosny, a teraz robi to mój brat z moim mężem. W Kampinowskim Parku Narodowym wraz z uczniami pomagaliśmy usuwać samosiejki i suszki w rezerwacie
    „Łosiowe Błota”, a także sadziliśmy nowe drzewa w otulinie Puszczy, więc znam się trochę na tym co jest „małpim gajem ” z samosiejkami a co „ogrodem w stylu angielskim” Park Krasińskich może będzie Ogrodem w stylu angielskim ale od lipca br. Jeśli chodzi o zegarki, to dostaję je w prezencie od francuskiej firmy kosmetycznej /której kosmetyki kupuję/ i mam ich sporo. Mają tylko jedną wadę: są niklowane a ja na nikiel jestem uczulona. To są zegarki tanie ale bardzo ładne, ale ich nie kolekcjonuje, tylko się zastanawiam. Skoro jest taka nowa świecka tradycja, to można by je przyczepić do słomianej maty i utworzyć dekorację na czasie /podwójnie./

  • Pani Emilio – co to, kto to – jest Silesia?
    Może pani zbyt mocno oberwała w lesie (którego nikt nie kontroluje i nie odpowiada), bo nie wiem do końca, o co pani chodzi.

    🙂

  • Witaj panie Sill.! Dawno wyczaiłam kto pisze pod tym pseudo. Sil to skrót od Silesia.
    Jakoś pan jednak nie wyczaił że zanim oberwie urzędnik to najpierw oberwie pan 🙂
    Ja to wiem bom w lesie wychowana, a pan nie. /Nasze warszawskie mieszkanie było zburzone w 1939, na szczęście mieliśmy myśliwski domek pod Warszawą, gdzie przeżyliśmy wojnę i powojnie, działka jest duża i zalesiona więc drewna ci u nas dostatek /oj nieładnie tak posądzać / jak pan ma kominek mogę się z panem podzielić
    głównie jest to sośnina, bo mają po 150 lat te sosny i umierają stojąc , bo taki jest czas życia sosen. Mieszkam zaś na Bemowie, gdzie rośnie mnóstwo umierających już topoli kanadyjskich /tych nie przystosowanych do naszych warunków/, bo topole włoskie już prawie wszystkie wymarły, dłużej żyją nasze rodzime topole białe i topole czarne , mniejsze i bezpieczniejsze, bo im tak gałęzie nie zasychają ,ale skąd pan może o tym wiedzieć. Jak u nas na osiedlu przycinano, lub wycinano topole, to firma robiła to za darmo za drewno, które było rozdrabniane i przerabiane później brykiety, bo drewno topolowe do kominka raczej się nie nadaje, nie wiem jak te chwasty klony jesionolistne, to pan powinien się dowiedzieć co zrobili z tym drewnem, wystarczyło zapytać drwali. Ja na naszym osiedlu pytałam. Miło że pan napisał. Pozdrowionka.

  • Pani Emilio – jak spadnie gałąź – bo urzędnik bał się ją odciąć, oczywiście oberwie urzędnik. Ale jak urzędnik wytnie las – bo nie bał się nikogo, to nie oberwie nikt!

    I to jest problem, w Polsce!

    No i dalej nie mogę się doczekać info od Pani, co stało się z drewnem z wyciętego parku. Kto kupił i za ile.
    i dlaczego tak tanio. Coś mocno się pani udziela – może pani to przytuliła?
    Czy zbiera też pani zegarki? jak pewien minister – mocno uczciwy, oczywiście??
    :))))

  • Jeśli jakieś spróchniałe drzewo zwali się i kogoś zabije, czy pan panie Olgierdzie i pana oszołomska grupa weżmie to na swoje sumienie? A może dopiero wtedy jak panu, albo pana wnukowi wielka gałąź spadnie na głowę?

  • Na Osiedlu Przyjaźń na Bemowie zwaliła się sucha topola na bieżnię, gdzie biegają joggerzy!!! Gmina boi się wycinać nawet suche topole, bo „specjaliści ” i „miłośnicy”
    drzew chcą ludzi ścinajacych drzewa zlinczować . Ludzie! Trzeba zachować proporcje.
    „Znaj proportium mocium panie!” /Czy jakoś tak?/ to chyba z Fredry? Panie Olgierdzie, odezwij się Pan, wszak autorytetem jesteś, a może nie?

  • W lipcu kawałek ogrodu będzie już udostępniony. Mam nadzieję że wszyscy obecni tu na blogu pójdą i sprawdzą czy warto było robić tyle hałasu, tylko proszę szczerze pisać!

  • A jest to pani blog pani Magdaleno? Ten blog jest ogólnodostępny i każdy pisze ile chce, pani nie ma prawa mnie ograniczać. A pisać pani może więcej ode mnie, ja panią nie ograniczę.Przejeżdzałam koło Ogrodu Krasińskich, widziałam z okna autobusu wielkie /ale nie wysokie, piękne rozłożyste drzewa, które zostały po wycince.
    Nie wiem kiedy ogród będzie otwarty, ale ja się tam wybieram zaraz po otwarciu, a pani? Znowu będzie pani palić znicze po tamtych drzewach? Dla mnie to raczej smieszny gest.

  • A tak przy okazji……..Pani E.Zamorska ,nie zauważyła,że to nie jej BLOG ?????????????????

  • Wkurzają mnie ludzie nawiedzeni! Ci ludzie chcą na ogół jakoś zaistnieć. Szkoda tylko że tracą przy tym mnóstwo energii, a z tej straconej energii nic nie wynika. Lepiej by posadzili drzewa tam gdzie ich naprawdę brakuje. Ja w swoim życiu posadziłam tysiące drzew bo od dzieciństwa pomagałam w wielu nowych nasadzeniach drzew w lesie.Jeśli się sadziło kiedyś w życiu drzewa, to raczej nie płacze się nad wycinanymi
    spróchniałymi. Wystarczy zgłosić się do nadleśnictwa, wiem że tam zawsze brakuje rąk do pracy, a już niedługo zaczną leśnicy sadzić drzewa.Może pan Olgierd zorganizuje takie sadzenie, to na pewno poczujecie się lepiej:)

  • Witam ponownie 😉
    W wolnej chwili wgłębiam się w ten Blog i w Pana wcześniejsze wpisy i tak sobie myślę -bo widzę ,że mamy dużo wspólnego-czy nie wybaczyć Panu 😉 tego pominięcia „Nocy i dni” 😉 przecież Janusz to postać tragiczna…zawsze mam ciarki jak Basia mówi do Daniela…przecież to umiera twój syn…..WOW…..
    Ale ja w sumie nie o tym.
    Przeczytałam teraz o drzewach ,słyszałam w tv ,M A S A K R A .
    Parę lat temu rozbudowywano przystanek i ścięto „tylko” parę kasztanowców – w Dzień Zaduszek, bo jakoś to się zbiegło czasowo, zapaliliśmy na grobach-pniach -zielone znicze;-(
    Teraz moja córka „walczy”mailowo z posłami z ubojem rytualnym.
    Dalej się dzieje swoje ,męka zwierząt na fermach ,podczas transportu czy sprzedaży na targach ,nie mogę na to patrzeć bo nienawidzę nie mieć wpływu na coś co jest nienormalne….
    p.s Piękne to Pana zdjęcie przy pniu i profesjonalnie wykadrowane…
    Ach ,popsułam sobie nastrój tymi rozważaniami nad okrucieństwem ludzkich kanalii….
    Pozdrawiam M .G

  • Znów wy obrońcy spróchniałych drzew rozrabialiście pod Ratuszem. Jesteście śmieszni! Naprawdę nie życzę wam, aby topola wam przewróciła się nagle na budynek jak mi kiedyś spadła, w czasie gdy pracowałam. Ani nie życzę wam aby piękna wierzba przełamała się nagle i spadła na wasze dziecko na plac zabaw, nie życzę też żeby wielka gałąź topoli zdruzgotała wasz samochód, ani zabiła waszą córkę.
    Trzeba mieć wyobraźnię żeby to zrozumieć. Mnie to spotkało wiele razy, ale miałam szczęście, żyję i moi najbliźsi też! Pogadajcie z kimś komu drzewo zabiło kogoś bliskiego. Drzewa umierają stojąc, często nie bardzo widać po nich że umierają, bo mogą być żywe. To potrafią ocenić specjaliści, a wy jesteście tylko towarzystwem wzajemnej adoracji, które nie ma wyobraźni i nic nie rozumie!

  • Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie wycinki drzew. Zbytnia podejrzliwość jest nierozsądna, dopóki się niewiele wie o sprawie! Najpierw trzeba się dokładnie ze sprawą zapoznać. Dalsze starania sprowadzenia sprawy wycinki starych, kruchych drzew do sensacyjnego wątku kryminalnego, może znajdą posłuch u tzw. premiera technicznego pana prof. Glińskiego?:) Wszak mieni on się być specjalistą od ekologii?:):):)

  • Co za bzdura! Dlaczego podejrzewacie jakieś przekręty? Usuwanie dużych drzew kosztuje sporo, więc np. nasze osiedle najmowało firmy, które wycięły zagrażające nam stare topole w zamian za drewno, z kórego robią brykiety. Porozumiewałam się z Ochroną Środowiska w sprawie topoli, które są suche i się złamały/wiek ok.60 lat/ topole zagrażają przechodzącym i uprawiającym sporty. Osiedle nie ma pieniędzy, ale pewnie znów zatrudni te firmy, żeby nikt nie ucierpiały. Wasza podejrzliwość i naiwność naprawdę jest powalająca, na drugi raz jak będziecie robić za „pseudoekologów” to trochę poczytajcie na temat drzew, bo naprawdę się ośmieszacie Dziękujcie Bogu że nic wam na głowę nie spadło!.

  • @E Zamorska

    a pani to chyba liczy, że się kara odwlekła?
    Otóż zmartwię panią – kara jeszcze dojrzewa!

    Może nie w tm roku, ale za rok – dwa?
    PS.
    Czy już dopytała się pani o to, kto ukradł drewno za złotówkę?

  • No i jak tam po kontroli? Co mówi prokurator, bo jakoś wody w usta nabraliście? A może NIK ma się do czego przyczepić? Naprawdę, ta cała awantura była niepotrzebna! Za dwa lata zapomnicie że się tak wygłupiliście i pójdziecie do pięknego stylowego ogrodu i będziecie się cieszyć nowymi ławkami, placami zabaw i
    będziecie dumni z pięknego kwietnego stylowego ogrodu i żadna topola wam na głowę nie spadnie!

  • Nie jest prawdą że 50 – 60letnie topole/bo te wielkie topole mają zazwyczaj tyle lat są pomnikami przyrody. Ten kto tak twierdzi, chyba nigdy nie widział prawdziwych pomników przyrody!

  • A gdyby twoją córkę zabiła topola, tak jak to było na polu Mokotowskim? Gałęzie topoli /żywych/! łamią się samoistnie nawet gdy nie ma wiatru, pod własnym ciężarem. To drzewa które nie mają żadnej wartości w przemyśle drzewnym /nawet zapałczanym/, drzewa te w Warszawie odegrały swoją rolę po wojnie, jak zieleń była zniszczona. Teraz tylko mogą zaszkodzić! Obrona topoli to dowód braków wykształceniu! Proszę sobie poczytać w necie wszystko na temat :”Niebezpieczne topole!” jestem za tym żeby wszystkie topole w Warszawie wyciąć w pień! Nad innymi drzewami bym się zastanawiała, no jeszcze oczywiście klony jesionolistne i stare wierzby! W mieście trzeba dbać o bezpieczeństwo przechodzących ludzi, jeśli nie wszędzie są wycinane topole, to tylko dla tego np jak u nas dlatego że jest to kosztowne /sprzęt i tp. / Sadzić trzeba na ich miejsce lipy, czerwone kasztanowce, /szrotówek się ich nie ima!/ i wiele innych już nawet całkiem sporych drzew, krzewy, iglaki i pnącza ozdobne. Topole to drzewa – zabójcy!

  • Nigdy, przez szacunek do życia, nie przystawiłbym piły do starego, zdrowego drzewa.Każde stare drzewo jest pomnikiem przyrody, któremu należy się szacunek.Tylko barbarzyńcy, ludzie podli, pozbawieni wyobraźni mogli dopuścić się takiej zbrodni.

  • Sill! Obejrzałam te twoje zdjęcia ściętych drzew i pusty śmiech mnie ogarnął . Takiego drewna nie można sprzedać! Kto ci takie głupoty włożył do głowy. Domyślam się dlaczego przykleiłeś się do tego irracjonalnego protestu pseudoekologów , którzy chcą mieć koniecznie WC dla psów, miejsce w krzaczkach żeby wypić piwko i tych moherów co palili znicze pod pałacem na Krakowskim. Tak naprawdę masz w nosie co się robi w tym ogrodzie! Ważny jest protest, bo jest polityczny!!!

  • Do Sill! Ja cię nie obrażalam. Więc jak śmiesz mnie porównywać do jakichś komorników. Ja nikomu pieniędzy nie odebrałam. Nie wierzę też w kradzież drzewa przez urzędników państwowych jak insynuujesz. Park w srodku miasta to nie zagajnik dla pijaczków i nie WC dla psów. Jeśli tobie taki stan pięknego niegdyś parku nie przeszkadzał. Żyjemy w cywilizowanym państwie, a nie w jakimś kraju trzeciego świata, a że mieszkańcom Muranowa mniej przeszkadza że ich domy są pobudowane na piwnicach gdzie leży mnóstwo niepogrzebanych zwłok Żydów to nie dziwi mnie też że nie przeszkadza im „małpi gaj” zasmiecony i zanieczyszczony przez ich psy i że znicze stawiają na ścietych pieńkach jakichś chwastów drzewnych, zamiast pogrzebanym pod gruzami pasażu Simonsa setkom warszawskich powstańców i cywilom oraz rannym którzy spoczywają pod kawałkiem tej parodii ogrodu.

  • @E Zamorska

    widzę, że Pani jest uparta, jak urzędnik co zabrał 30 tys. zł emerytce, i jeszcze zasłaniał się bezczelnie, że zgodnie z prawem. Sąd też. No nic – widzę taka mentalność!!!!
    Co do warunków w parku – od tego płacimy podatki, aby służby sprzątające (olbrzymie przetargi – za miliony złotych) zajęły się tym, co tam zostaje – po spacerze.
    Odrębną sprawą jest kultura Polaków – śmiecenie czy nie zbieranie nieczystości po swoich pupilkach. Niech Straż Miejska – zamiast stać w krzakach z radarem – łapie pancie – co nie sprzątają po swoich ukochanych pieskach. Przynajmniej się do czegoś przydadzą.

    Co do wycinki drzew – jak jest pani taka społeczna – proszę się dowiedzie, kto przytulił wycięte drewno – to sporo warte było! Więc będę wdzięczny za wszelkie informacje. Może pani ma więcej cierpliwości, do użerania się z urzędnikami, co za nic praktycznie nie odpowiadają. Nie znam urzędnika, co poszedł siedzieć – za kopertę, czy za złą decyzję. Nawet lekarze nie odsiadują wyroków – za błędy, choć pacjent już gryzie ziemie.
    Pozdrawiam.

  • Przeczytałam sobie co mieszkańcy pobliskich osiedli myślą o parku Krasińskich. Piszą że bardzo go „kochają” Tak kochają, że zakochali by go na smierć! Kochają także puszczać tam psy bez smyczy, które robią kupy gdzie popadnie. Kochają także śmiecić i popijać w krzaczkach alkohol. Nie boją się bo sami swoi. Tylko narzekają że pełno kup i śmierdzi i pełno butelek i śmieci. Nikt nie pomyslał o akcji:”Czysty Ogród Krasińskich”. A wystarczy zadzwonić do Wydz, Ochrony Środowiska, żeby pobudziła mandatami tych co nie dbają o Ogród. Wystarczy naciskać na urzędników żeby ustawili kosze na psie odchody i samemu zbierać odchody po swoim psie. Ja działam w tym kierunku już od kilku lat i jest o wiele czyściej, na moim osiedlu i w dzielnicy. „Myśl globalnie, działaj lokalnie” takie hasło przyświecało nam działaczom ekologicznym wykształconym, a nie z Bozej łaski.
    Pan Olgierd ma szczęście że leży na trawie/mam nadzieję czystej/ . Ma szczęście że leży obok pnia, bo na naszym osiedlu takie wielkie kruche topole już dawno zostały wycięte, bo zwalały się ludziom na głowy.

  • Niektórzy tutaj nie mają pojęcia o pielęgnacji parków i o chorobach drzew i o wartości
    różnych gatunków drzew dla miejskich parków . O ile wiem w parku nie ma ani jednego pomnika przyrody, a jeśli były to w 1944 r. W parku Krasińskich były w czasie powstania ostre walki. Park był bombardowany przez sztukasy. Większość nasadzeń to gatunki krótko żyjące/topole/ które mogą zagrażać przechodzącym ludziom z powodu kruchego drewna. Inne gatunki to wiele samosiejek jak klony jesionolistne, które są w Polsce roślinnością ruderalną. Wybiorę się do tego ogrodu bo śnieg stopniał i można już rozpoznać po leżących liściach jakie drzewa zostały wycięte.

  • Grzegorz Walczak

    Ścinka

    Ogłosiło Miasto
    konkurs dzielnych drwali
    – w Ogrodzie Krasińskich
    by pobuszowali.
    Po co dzisiaj komuś
    zabytkowe drzewa?
    Chwyćmy za topory,
    niechaj piła śpiewa.
    Dąb tam wbił się w niebo,
    niektórym przysłonił
    Światło, a z nim Piękno.
    Teraz jak na dłoni
    widać horyzonty
    braci urzędniczej,
    która chce nam na gwałt
    ulepszać stolicę,
    która chce przerzedzać,
    przykracać, przycinać,
    więc stuletnie drzewa,
    choć zdrowe wycina.
    Och, wyciąć by trzeba
    mądrali bez liku,
    by po nich pozostał
    jeno wspomnień kikut.
    A gdy cię coś świerzbi
    eksperymentalnie
    – by ci nie odbiła –
    zetnij swoją palmę.

  • Nie byłam tam po wycięciu drzew. Chciałam nawet tam iść, ale zagrodzili, więc nie było sensu. Pójdę tam jak zdejmą ten płot, ale ja tak łatwo nie płaczę za drzewami, które mogą kogoś zabić /kiedyś o mało co tak się mi nie stało, całe szczęście że miałam refleks/ Natomiast zastanawiam się właśnie czy moja kuzynka, której ciała nie odnaleziono, a 31 sierpnia 44 roku zaginęła w okolicach ulicy Bielańskiej nie leży przypadkiem pod gruzami tego schronu w ogrodzie Krasińskich. /Dziś dopiero przeczytałam że tylko 99 ciał ekshumowano./ Pamiętam jej matkę i siostrę, które wierzyły że „Irena” żyje do końca. Była łączniczką i sanitariuszką „Zośki”, a tam też był szpital. Jej symboliczny grób jest na Powązkach Wojskowym. Zaginęła właśnie 31 sierpnia 1944 roku.

  • Myślę, że drzewa można wyciąć – pod każdym pretekstem – jak odpowiednio urobi się dokumenty. Ta pani na video, co patrzy się na wycięte drzewa – też pewnie chodziła na randki, do tego parku. A jednak nie rozumie – i miała łzy w oczach (podobno).

    Tak czy siak – padło wiele drzew, bo jakiś pan/pani – sobie umaniła, że ulepszy. Dobrze że nie ulepszają lasów – tam jest dopiero samowolka! No ale wszystko przed nimi. Przecież kiedyś skończą – robić porządki w parkach – no a firmy wycinające – muszą zarabiać! Jak i urzędnicy – muszą coś robić….

    A jak wychodzi ulepszanie naszym urzędnikom – widać od 23 lat!

  • Ten ogród Krasińskich był zadbany, dawno temu jak jeszcze chodziłam na randki, 1 sierpnia 2012 r chciałam tam zapalić znicz, bo na cmentarzu „Polegli Niepokonani”
    „królowali ” neonaziści niestety, którzy zbezcześcili to święto na Woli. Niestety bardzo się rozczarowałam bo zobaczyłam jakiś zaniedbany lasek, ze spróchniałymi ławkami i skrzypiącymi drzewami. Hańba! Kto tak zaniedbał ten piękny niegdyś ogród? Najwyższy czas zmienić ten stan!

  • @E Zamorska
    > Człowieku! Ile ty masz lat? Poczytaj sobie coś o batalionie Chrobry I
    > i wtedy napiszesz, bo bluźnisz!

    dziękuję za rozmowę – nie ma sensu.
    Pozdrawiam!

  • Sill! Człowieku! Ile ty masz lat? Poczytaj sobie coś o batalionie Chrobry I i wtedy napiszesz, bo bluźnisz! Nie jestem historyczką z zawodu, ale trochę się interesuję Powstaniem Warszawskim i wiem że to był 4 piętrowy schron, gdzie udało im się bronić do 31 sierpnia 1944 roku, okazuje się ze jednak to był nalot stukasów, tak podają inne źródła, wydobyto 99 ciał, reszta powstańców i cywilów jeszcze tam leży!

  • @E Zamorska
    W ten sam sposób zginęło miliony – i pewnie więcej się zdarzało niż 200 osób – np. w Japonii.
    Położenie w jednym miejscu, tylu żołnierzy – to naprawdę zła decyzja dowódcy.
    😉

    czepiłem się o przykład, który podałaś – taki dziwny. Nie mający nic wspólnego z tematem.

  • Sill ! W pasażu Simonsa /obecnie Ogród Krasińskich / był schron. Tam żołnierze AK batalionu Chrobry kładli się do spania. Wtedy walnęła jakaś „krowa” czy inna „szafa”
    i ich wszystkich przygniotło. Poczytaj sobie „Pamietnik z powstania warszawskiego ” Mirona Białoszewskiego, on to dokładnie opisał, w sumie na terenie parku po opuszczeniu Starówki zginęło ich 300 jak podają inne źródła.

  • @E Zamorska

    przepraszam, ale o co chodzi?

    PS.
    jak jeden pocisk mógł zabić 200 osób? Nie czytałem o takich przypadkach?

  • Zdaje się że właściciel blogu uwielbia „małpie gaje” jak np przez wiele lat wyglądały Planty krakowskie. Jeśli ma się działkę to można sobie na niej taki małpi gaj zafundować. Ja fatalnie się poczułam jak poszłam 1 sierpnia ub. roku na spacer po Ogrodzie Krasińskich, który pamiętam jeszcze z końca lat 50 jako piękny ogród. Kto dopuścił do takiego aż zaniedbania Ogrodu Krasińskich?Trzeba też pamiętać że jest to miejsce pamięci narodowej, gdzie zginęło od pocisku aż 200 żołnierzy AK, a jeszcze znacznie więcej było pochowanych powstańców po wyjściu ze Starówki, także cywilnych osób .O miejsca pamięci powinno się dbać.

  • Przeczytałem artykuł w GW – i przerażenie mnie dopadło – impertynencja? głupota? brak poszanowania do przyrody? może wszystko na raz? Skąd bierze się u lokalnych włodarzy w ostatnim czasie takie „parcie” na wycinanie drzew? Mieszkam na pomorzu, lasów i parków mamy nie mało, ale w ostatnim czasie trwa wzmożona walka ze starymi drzewami. na ogół pojawia się argument, że drzewa są chore – a mnie dopada myśl, że albo zarządcy postanowili oszczędzać na pielęgnacji drzew, albo gdzieś w tle pojawia się całkiem inna opcja- drzewa po ścięciu ( a są to często olbrzymy wiekowe) – są odsprzedawane firmom przetwórstwa drzewnego – bo co innego może przyjść na myśl, gdy widzi się na umór wycinane całe parki…?

  • Mleczko miał rację, gdy stworzył obrazek „Rządzą idioci” – w ciągu kilkudziesięciu lat nic się nie zmieniło. Autorzy masakry drzew w Ogrodzie Krasińskich są prawdopodobnie z siebie dumni: „To nie jest byle jaka dewastacja – to jest dewastacja na wielką skalę i za wielkie pieniądze!”

  • Głupawka panuje w Warszawie. To gorsze niż świńska grypa. Bez względu na sprzyjanie władzom, które popierałem, trudno mi się zgodzić z innowacjami „barbarzyńców w ogrodzie”. O sprawie, choć nieco zbyt późno, dowiedziałem się od Olgierda Łukaszewicza, z którym mam zaszczyt współpracować w dziedzinie sztuki. Z tym niezwykle rzetelnym, impulsywnym i wrażliwym Artystą, który wystąpił przeciwko samowładnym kiepskim organizatorom estetyki Miasta, zgadzam się w stu procentach. Mają też rację ci, którzy dają do zrozumienia, by nie uszczęśliwiać nas bez naszej zgody. Tzw. prześwietlenie gęstwiny w przyrodzie, która zbyt „zdziczała”, jest czym innym niż dziki wyrąb prowadzony przez urzędników, którzy mają władzę, choć nie zawsze umysłową. I nie chodzi w tym wszystkim o histeryczną nadwrażliwość staruszek lub przedelikaconych poetów spacerujących po starych parkach. Jeżeli ktoś nie odczuwa w opisywanym zdarzeniu humanistycznego dysonansu w relacjach między nami i światem przyrody, a tradycję pojmuje tak opacznie i sztucznie, nie zrozumie naszego oporu i odmiennej, mniej „przystrzyżonej filozofii”. Może ów decydent-sekator zechce chociaż przyjąć racjonalny wyrzut i uwagę, by działać nieco roztropniej, choćby z politycznego punktu widzenia, i niepotrzebnie nie strzelać sobie w stopę. Za dużo interwencji (i to wbrew społecznej opinii) w kwestiach estetyki, wrażliwości i innych wartości mniej znanych ludziom topornym, którzy za topór zbyt łatwo chwytają, po prostu się nie opłaca. Krótko mówiąc – o wiele lepiej, gdy drzewa umierają stojąc.

  • Barbarzyństwo ma zawsze jedną twarz, dla swoich potrzeb zmienia tylko maskę!

  • Nie wiem czemu należy przypisać taki brak wrażliwości i zwykłe bestialstwo. Może to kwestia naszego myślenia o sobie jako o „panach stworzeń” wszelkich i całej natury. Uzurpujemy sobie prawo do unicestwiania piękna zalewając je betonowymi płytami, tudzież innymi mało estetycznymi materiałami.
    Czas bić na alarm!
    Tworząc nową jakość ,bo przecież człowiek to „zwierze” twórcze, zapominamy o tym, że uzupełniając przestrzeń własnym „dziełem” powinniśmy zaledwie musnąć, delikatnie się wtopić w to co zastane.

  • O tym barbarzyństwie dowiedziałem się wczoraj, czyli 11 stycznia. Mieszkam na Mokotowie i nie bywam w tym parku.
    Chcę jednak wyrazić swoje najgłębsze oburzenie, że prezydent Warszawy i jej co roku nagradzani z naszych podatków bardzo liczni urzędnicy zatracili zupełnie poczucie rzeczywistości. Władza, zbyt długo sprawowana odbiera nawet instynkt samozachowawczy. Może warto przypomnieć im znaczenie słowa „samorząd”?
    Był niedawno w Warszawie inny popis nie liczenia się z wolą społeczeństwa i licznych organizacji pozarządowych – to słynna zabudowa okolic rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego. My to pamiętamy, wystarczy poczytać na blogu http://bernardynska.blogspot.com/.
    Od paru lat działa w Warszawie Komisja Dialogu Społecznego ds. Ochrony Środowiska. Jestem członkiem tej komisji z ramienia Zielonego Mazowsza. Będę w trybie pilnym wnosił o wprowadzenie tego tematu pod obrady najbliższego posiedzenia (prawdopodobnie w dniu 6 lutego 2013) i żądał wyjaśnień od Biura Ochrony Środowiska i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, czyli służb, których podstawowym obowiązkiem powinno być chronienie przyrody, a nie wydumanych pomysłów innych urzędników czy też interesów inwestorów, najczęściej nie mających historycznie nic wspólnego z naszym miastem..
    Były ACTA niech też będą drzewa! Im życia nie przywrócimy, bo takie akcje jak ta wycinka robione są wyjątkowo sprawnie. Równocześnie na załatanie dziury w jezdni czeka się w naszym mieście nieraz latami!
    Swoją drogą najwyższy czas poinformować komisarzy w Unii jak dba się o przyrodę w Warszawie i jeśli te działania są dotowane, to ja NIE CHCĘ dotacji na takie cele. Skoro opinia społeczna tego nie aprobowała – jest to ze społecznego punktu widzenia wycinka nielegalna, samowolna i powinna zostać przykładnie ukarana.
    Na spotkanie Komisji Dialogu Społecznego wstęp jest otwarty. Warto przyjść i wyrazić swoje zdanie. Te wypowiedzi są nagrywane i umieszczane w internecie.
    http://kds-srodowisko.waw.pl/

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close