Izabela Zwierzyńska - podróże małe i duże

Podróżowanie po Chinach

Chiny. Niesamowita podróż w głąb odległej, bogatej kultury. W Chinach odmienne jest prawie wszystko. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do europejskiego stylu życia, znajomości języka angielskiego u większości napotkanych ludzi, europejskiego jedzenia i zwyczajów… w Chinach możemy poczuć się nieco zagubieni i przytłoczeni. Przed wyjazdem na jednym z blogów znalazłam rzetelny artykuł o Chinach, w którym autorka co kilka zdań pisała: „NIE JEDŹ DO CHIN”. Przestrogi dotyczyły smogu, brudu, chińskiej kuchni oraz problemów w komunikacji. Mnie jej argumenty nie przerażały. Gdy, będąc gościem w „Pytaniu na Śniadanie”, opowiadałam o mojej podróży, wpadła mi do głowy myśl z, zapewne dobrze Wam znanej, gry w CHIŃCZYKA – „Człowieku nie irytuj się!”. Ten imperatyw może stać się myślą przewodnią wyprawy do kraju ryżu, zielonej herbaty, jedwabiu i bambusów. Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie odniosła się do piękna, które Chiny w sobie mają, zwłaszcza kiedy wyjedzie się z dużych miast. Ale po kolei…

izabelazwierzyńska8

izabelazwierzyńska22 izabelazwierzyńska14

Wyjazd był zorganizowany z ramienia Akademii Teatralnej we współpracy z chińską Centralną Akademią Teatralną (która jest niesamowicie piękną, nowoczesna szkołą!) i niezależnym teatrem Paper Tiger, którego główny mistrz Tien Gebing w kwietniu wyreżyserował spektakl „Dekalog” w krakowskim Teatrze Starym. W trakcie wyjazdu mieliśmy warsztaty, głównie związane z ruchem i plastyką ciała, a wszystko w kontekście Jerzego Grotowskiego, który oczywiście jest znany również w Chinach. Polskimi wykładowcami byli Andrzej Strzelecki (nasz opiekun roku) i Tomasz Rodowicz ze swoja partnerką.

izabelazwierzyńska26

izabelazwierzyńska30

Na początku mieszkaliśmy blisko CAT-u na obrzeżach Pekinu, później na tydzień przenieśliśmy się do akademików BISU, czyli Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych. To dało nam możliwość sprawdzenia, jak żyją chińscy studenci na kampusie. Dodam, że mimo iż nadal byliśmy w Pekinie (który jest olbrzymi), między jedną a drugą lokacją dzieliło nas ok 50 km. Dla zwizualizowania sprawy wklejam mapkę z odległościami:

izazwierzyńskamapka

Poruszanie się po Pekinie oznacza sporo kilometrów do pokonania na piechotę, wszędzie bowiem trzeba dojść tzw. „walking distance”, co oznacza zwykle około 30 minut spaceru. Na szczęście Pekin jest dobrze skomunikowany, więc metrem można łatwo dostać się do najważniejszym miejsc, a ze stacji ewentualnie podjechać rikszą, „motorikszą” albo taksówką, które są w Chinach bardzo tanie. Przez ten tydzień w Pekinie – ponieważ byliśmy bliżej centrum – skupiłam się głównie na zwiedzaniu.

izabelazwierzyńska27

Moim marzeniem było zobaczenie Wielkiego Muru Chińskiego. Niesamowity, majestatyczny, olbrzymi obiekt, który zgodnie z legendą i opowieściami pochłonął życia setek tysięcy robotników. Został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i uznany za 1 z 7 nowych cudów świata. Zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jeśli będziecie mieć kiedykolwiek taką możliwość, to koniecznie zobaczcie Mur. To największa atrakcja mojego wyjazdu.

izabelazwierzyńska12

izabelazwierzyńska11

izabelazwierzyńska9

izabelazwierzyńska29

Do niezwykłych, zabytkowych miejsc należy także Zakazane Miasto, czyli dawny pałac cesarski dynastii Ming i Qing. To ogromny kompleks budynków w samym centrum Pekinu. Blisko niego znajduje się dawny cesarski park Jingshan z Pawilonem Wiecznej Wiosny na szczycie (najwyższy punkt dawnego Pekinu), z którego rozpościerają się cudowne widoki na Zakazane Miasto i pozostałą część Pekinu. Po wizycie w Zakazanym Mieście zobaczyłam na własne oczy potęgę chińskich cesarzy, przepych i bogactwo chińskiej kultury. 

izabelazwierzyńska5 izabelazwierzyńska6 izabelazwierzyńska7

Przy okazji zwiedzania zwróciłam uwagę na to, że większość turystów stanowili Chińczycy, którzy robili zdjęcia nam – europejskim turystom, co było całkiem zabawne.

izabelazwierzyńska25

Udało mi się zobaczyć jeszcze Świątynię Konfucjusza, wielkiego chińskiego filozofa, którego nauczanie i filozofia rozprzestrzeniły się na całe Chiny. Świątynia sąsiaduje z Akademią Cesarską, która jest jedyną zachowaną Akademią z tych czasów. Na terenie świątyni znajduje się 198 kamiennych tablic, na których przez czasy panowania dynastii Yuan, Ming i Qing zapisywano nazwiska osób, które zdały egzaminy urzędnicze w położonej tuż za murem Akademii. Cały teren porastają jałowce i cyprysy, z których najstarszy ma 700 lat! Na uwagę zasługuje jeszcze Świątynia Lamy, czyli typowy tybetański klasztor z największą buddyjską świątynią w Pekinie. Jest uważana za świątynię, w której każde życzenie się spełnia! Przed wejściem do głównego pawilonu można zapalić kadzidło w wybranej przez siebie intencji.

izabelazwierzyńska28

Wszystkie budynki są przepiękne, zawierają bowiem kolorowe kombinacje charakterystyczne dla kultury Mandżurskiej, Tybetańskiej, Hanów i Mongolskiej. Odwiedziliśmy też szkołę tradycyjnej opery chińskiej, która daje niezły ubaw osobom nie mającym pojęcia, na czym to polega. Jest w odbiorze jakimś dziwnym jękiem z wybałuszonymi oczyma i śmiesznymi minami… choć tak naprawdę w tradycyjnej operze chińskiej kryje się mnóstwo symboli związanych z ichniejszą kulturą. Trzeba się tylko na tym znać…

izabelazwierzyńska1

Pekin jest olbrzymi i spora jego część jest niestety bardzo brudna i śmierdząca. Nad całym miastem wisi chmura ze smogu, który uniemożliwia słońcu pokazanie swoich promieni, więc mimo 40 stopniowego upału wróciłam właściwie nieopalona. Na ulicach pełno jest streetfoodu, który przyrządzany jest niekiedy w strasznych i niehigienicznych warunkach, ale jest sporo chętnych (o kuchni przy okazji innego postu, bo szykuję dla Was małą niespodziankę).

izabelazwierzyńska2 izabelazwierzyńska3

Myślę, że życie w Chinach jest trudne i nie rozpieszcza. To komunistyczne państwo, co widać na pierwszy rzut oka. Nie mniej, jest jednocześnie bardzo rozwinięte technologicznie i znajduje się w nim mnóstwo obiektów, które zapierają dech w piersiach.

Po ponad tygodniowym pobycie w Pekinie pojechaliśmy na południe do Hanghzou. To miasto leżące bardzo blisko Szanghaju, którego niestety nie zdążyliśmy zobaczyć. W tym roku odbywa się tam szczyt G20. Miasto jest bardzo ładne, zadbane i nie przypomina brudnego Pekinu. Dużo w nim zieleni. Mówi się, że ma kompleks wobec Szanghaju, który jest znacznie bardziej popularnym miastem. Najwspanialszym obiektem do zobaczenia jest Jezioro Zachodnie. Jeden z widoków na jezioro jest na rewersie banknotu o nominalne 1 yuana – chińskiej waluty. Udało nam się wypłynąć w krótki rejs po jeziorze. Bardzo ciekawa była wizyta na plantacji zielonej herbaty, której sporo przywiozłam do domu.

izabelazwierzyńska24 izabelazwierzyńska32 izabelazwierzyńska18

Dowiedziałam się, jak mniej więcej przebiega cały proces – od zerwania listków (wyłącznie najmniejszych z góry krzaka, pozostałe przeznaczone są dla osób, które uczą się ich zbierania) do momentu parzenia. Ten etap jest równie ważny – zalewamy szklankę wrzątkiem, by ją ogrzać, następnie wsypujemy niewielką ilość herbaty, zalewamy wodą o temperaturze ok. 80 stopni; pierwszy napar wylewamy, następnie zalewamy na k 1/5 szklankę z herbatą, a po 3 minutach dopełniamy resztą wody. Smak takiej herbaty jest niepowtarzalny. Oczywiście jej jakość i stopień fermentacji również mają znaczenie.

izabelazwierzyńska4

izabelazwierzyńska17 izabelazwierzyńska19

izabelazwierzyńska33

Nasz hotelik położony był na obrzeżach Hanghzou, w otoczeniu tarasowych upraw herbaty, dlatego codziennie rano wstawałam skoro świt i wychodziłam na spacer, by nacieszyć się widokiem okolicy. To mnie bardzo zregenerowało. Co ciekawe, na południowym wschodzie kraju panuje zupełnie inny klimat niż w stolicy. Powietrze tu jest rozgrzane i bardzo wilgotne – do tego stopnia, że moje włosy zaczęły się ponownie kręcić!

izabelazwierzyńśka23

Odwiedziliśmy także muzeum ręcznych robót, czyli Handcraft Art Museum i maleńki warsztat stolarski, w którym samodzielnie zrobiłam pałeczki z królewskiego drewna i, z braku gumki, zaczęłam nosić we włosach. Bardzo spodobał mi się ten sposób na fryzury, więc chyba rozpowszechnię tę modę w Polsce 😉

izabelazwierzyńska15

izabelazwierzyńska166

Podsumowując – Chiny to niesamowita przygoda! Czuję, że zobaczyłam tylko niewielki procent tego kraju, który na pewno ma znacznie więcej do zaoferowania. W czasie podróży przypadkowo przeczytałam książkę „Sztuka prostoty” (dzięki koleżance, która miała ją przy sobie). Lektura sprawiła, że zafascynowana kulturą wschodu, mam ochotę zacząć zmieniać swoje życie. Dlatego w następną podróż chciałabym wybrać się do Japonii. Trzymajcie kciuki, żeby mi się to udało. Najlepiej na wiosnę, bo wtedy kwitną wiśnie!

izabelazwierzyńska31

Izabela Zwierzyńska

Izabela Zwierzyńska

Aktorka, miłośniczka dobrej kuchni i ciekawych podróży. Kobieta z pasją, studentka Akademii Teatralnej w Warszawie. Popularność i sympatię widzów przyniosła jej rola Iwony Pyrki z „Barw szczęścia”.

3 komentarze

Click here to post a comment

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close