Bez kategorii

Queen, czyli „Love of my life”

Listopad 1991 roku. Miałem 10 lat, gdy tego dnia przypadkiem w wieczornych  wiadomościach podano info o śmierci jakiegoś Freddiego Mercury. Smutne okoliczności, ale informacja przeplatana była świeżym teledyskiem „Innuendo” przykuła uwagę natychmiast. Przejmująca nuta, zmienność klimatu, wielkie emocje, dramaturgia, plus spójny z muzyką nietuzinkowy teledysk. Jedna chwila… całe życie.

Mimo że kilka lat później tkwiłem po uszy w hip-hopie, to jednak Queen jest bezapelacyjnie kapelą mojego życia. Tego samego wieczoru, gdy Freddie zmarł, mój chrzestny widząc to zainteresowanie dał mi pierwszą kasetę, był to album „The night at the opera”.

Jednak wszystko przepadło, odszedł lider, ikona, wokal wszech czasów. Nic już nie będzie.

 Aż tu nagle, sporo lat później, zelektryzowała mnie wieść że „Królowa” się wskrzesza. Lukę po Freddim miał wypełnić choć po części Paul Rodgers. Nagrali wspólny numer, niezły. Jednak nie ta energia, nie do końca na to  czekałem.

 Ale chwilunia…, drugie podejście. Do teamu zostaje zaproszony Adam Lambert  – znany z niezłego przeboju „Whataya want from me”. I tak nadszedł dzień,  gdy przybyli z nim do Wrocławia. Byłem tam, ale chyba bardziej nieobecny, bardziej w dużym szoku, niż na tym koncercie.

Liber: Queen, czyli

 No i mamy 17 luty 2015 !! Znajduję dziurę w kalendarzu i padło na Pragę – na  koncert w Krakowie wybrać się niestety nie mogę (ale Praga też piękna, więc nie narzekam). Wybieram bilety „stojące” pod sceną. Jest godz. 20.30. Od pół godziny spod spuszczonej jeszcze kurtyny wybrzmiewa monumentalne intro.

Liber: Queen, czyli

Zaczyna się… Prawie na wyciągnięcie ręki Brian May, Roger Taylor i m.in.  jego syn – też perkusista. .. Każdy fan Queen czuje to samo w takiej chwili. Ktoś może powie – nie ma „Freda” nie ma niczego. Ja powiem tak: jestem dumny i spełniony, bo mam szansę widzieć swoich idoli na żywo – oni żyją, grają, mam wrażenie, że dostali drugie życie… może jest nim Adam Lambert. Po części pewnie tak – chyba jest odpowiednią osobą, jest bezczelny, ma jakąś osobowość… i śpiewa, moim zdaniem jego „góry” momentami miażdżą system.

Liber: Queen, czyli

Nie chcę być najmądrzejszy, chcę tylko podzielić się radością, że również dzięki niemu „prawdziwa Królowa” gra, inaczej niż kiedyś, ale gra zajebiście. I chce się jeszcze. Wciąż przed oczami i w uszach mam „Love of my life” czy też „Those are the days of our live” (ze świetnym swoją drogą wokalem Rogera). Nie będę recenzował, nie chcę opowiadać Wam filmu przed pójściem do kina. Po prostu zazdroszczę tym, którzy jadą do Krakowa. Ja na pewno jeszcze gdzieś ich namierzę, niech to  się nie kończy. „Show must go on”.

Liber: Queen, czyli

 

Liber

Liber, a tak naprawdę Marcin Piotrowski, muzyk, ceniony autor tekstów. Zdobył już serca wielu fanów. Dzięki udziałowi w „Bitwie na głosy” przystojny muzyk udowodnił, że ma charyzmę i talent. Powoli wzbija się na szczyt polskiej sceny muzycznej.

5 komentarzy

Click here to post a comment

  • Super, zazdroszczę, sama bym chętnie pojechała..Ale dla mnie Kraków=drugi koniec polski, po 2-gie, szkoła…:) Ja mam takie same emocje przed koncertami-Twoim i Natalii oraz Sylwii. Objawy, trzęsące się nogi i ręce i łzy w oczach 😀 Tak samo nigdy nie zapomnę jak 2 lata temu poszłam z mamą na spacer pod Operę Leśną, ot tak, a nóź kogoś się zobaczy, jak się poszczęści, Sylwię i Marcina..Stoimy, czyjaś próba była i nagle…wyszedłeś głównym wejściem. Haha cały czas się z siebie śmieje, nogi z waty, oczy jak pięć złotych..a ty idziesz…a ja posąg 😀 I tylko takie -Jezu, mamo, to Liber! A Ty w tym czasie już zszedłeś na parking.. No i jak dwie wariatki się ocknęły, to pobiegły, ale już byłeś tak na dole na parkingu… No tak…życie, ale zapamiętam to na długo! Prawie jak wygrać życie:) Czekam na listę koncertów!! 🙂 Pozdrawiam!

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close