Obyczajowe

Spotkałem kiedyś Papieża…

Pod moim ostatnim blogowym wpisem o prognozie pogody na Wielkanoc i majówkę pojawił się komentarz: „Pogodę mamy już w TVN, czekamy na jakieś wątki z Pana życia, nie tylko zawodowego”. Myślę, że to jest najlepszy moment, żeby zahaczyć o jeden z ważniejszych wątków mojego życia prywatnego. Przed nami Beatyfikacja papieża Jana Pawła II. Człowieka z jednej strony wielkiego, z drugiej zwykłego, wesołego, zdystansowanego, kochającego ludzi, normalnego i nie tworzącego dystansu. Niespecjalnie się tym chwaliłem, ale miałem okazję poznać Ojca Świętego, rozmawiać z nim i spędzić chwilę. 

Od dziecka, od II klasy szkoły podstawowej w swoim rodzinnym mieście Zielonej Górze, tańczyłem w zespole ludowym: Lubuskim Zespole Pieśni i Tańca. Do 23 roku życia podróżowałem. Młodzieńcze życie spędziłem w trasach koncertowych. Od USA po Panamę. Od Szwecji po Kanadę. Zjechałem prawie cały świat. Tras koncertowych było dziesiątki, ale jedna szczególnie utkwiła mi w głowie. Ta, podczas której poznałem Jana Pawła II.

Trasa koncertowa na Sycylię…. kilkudniowa przerwa w Rzymie… wizyta w Watykanie…  Pełni energii, z aparatami w dłoniach, zwiedzamy wieczne miasto: Stary Rzym, Koloseum, Panteon. Oczywiście obowiązkowo zdjęcie na Schodach Hiszpańskich i drobna moneta, z niewielkiego kieszonkowego, wrzucona do Fontanny di Trevi. W końcu przychodzi czas na Watykan, a tam wiadomość jak grom z jasnego nieba – zespół na audiencji przyjmie papież Jan Paweł II. To nic pewnego – zastrzegają organizatorzy tego spotkania. Papież jest już słaby i chory, nie ma żadnej pewności, że się z Wami spotka, ale przyjedźcie całą grupą na różaniec do Auli Pawła VI….

Cała grupa biegiem do autobusu. Do Domu Pielgrzyma w Rzymie, gdzie się zatrzymaliśmy. Szybki odpoczynek, posiłek, ubieramy się w kostiumy i jedziemy. W autobusie cisza, skupienie, napięcie… w głowach pytanie – czy spotkamy się z Papieżem?

Zaczyna się różaniec. Każdy z nas otrzymuje specjalną książeczkę, mówiąc najprościej przewodnik po różańcu, bo modlitwa odmawiana jest po łacinie. Pojawia się Papież… W auli krzyki, owacje. Wszyscy wstajemy i machamy do Ojca Świętego. Jesteśmy w kolorowych, polskich, narodowych strojach. Papież od razu nas zauważa, ale jak zwykle jest cichy i skupiony. Rozpoczyna się różaniec. Z jednej strony staram się w nim uczestniczyć i czytać po łacinie, z drugiej – słucham uważnie oddechu Jana Pawła II, tembru głosu. Zastanawiam się, czy po ciężkim dniu Papież będzie na tyle silny, żeby się z nami spotkać? W końcu po cichu, jakbyśmy podczas różańca z Papieżem grali w głuchy telefon, przekazujemy sobie informację, z ucha do ucha: „Zaraz po modlitwie Jan Paweł II przyjmie nas na prywatnej audiencji”. Radość wielka. A ja w stresie. Stresie, jakiego nigdy w życiu nie czułem. Dlaczego? Mam wręczyć prezent Papieżowi, a to oznacza szczególną, osobistą rozmowę z Ojcem Świętym. Jestem blady jak kartka papieru. Młody chłopak, 18 lat, nikt mnie nie przygotował na takie spotkanie. Zastanawiam się, jak się zwrócić do Papieża? Ojcze Święty? Papieżu? Janie Pawle II? Jego ekscelencjo? Karolu Wojtyło? Myśli biegną przez głowę.

Opuszczamy salę i przechodzimy do kolejnego pomieszczenia, przylegającego do auli Pawła VI. Ustawiamy się w półkolu. Papieski fotograf Arturo Mari, kosmetycznie nas przestawia i robi pierwsze zdjęcia. Dookoła cisza, nikt nic nie mówi… W końcu otwierają się drzwi i wchodzi Ojciec  Święty. W oddali słychać krzyki pozdrawiających tłumów, ale teraz Papież jest przez chwilę tylko dla nas, dla mnie. W Sali dalej cisza… Jakby ktoś nam zaszył usta… W końcu to Jan Paweł II pierwszy przełamuje barierę…. Zaczynamy rozmawiać… Papież pyta, my odpowiadamy. My pytamy, Papież odpowiada. To niesamowite. Wspaniały, ciepły, dobry… człowiek. Brakuje mi słów, żeby to opisać. W końcu przychodzi czas na mnie. Wychodzę przed szereg, żeby dać Papieżowi prezent i jak zawsze wygadany, mający zawsze za dużo do powiedzenia tym razem – cisza. Ojciec Święty patrzy na mnie ja na Niego i…… dalej cisza. Ja nie mogę złapać oddechu… Po chwili Papież z uśmiechem wyciąga do mnie ręce i pyta: „Dlaczego nic nie mówisz”. Odpowiadam „Nie mogę”. Papież pyta: „Nie możesz, czy nie chcesz z mną rozmawiać?”.  I dodaje patrząc na moje ręce: „To dla mnie?”.  Z wielką ulgą potakuję. Emocję opadają i zaczynamy rozmawiać. Papież przytula, całuje, błogosławi. Potem zaczynamy śpiewać. Głośno po góralsku, tak jak Jan Paweł II lubi. Jeszcze kilka chwil i żegnamy się.

Wychodzimy na Plac św. Piotra. Jest już ciemno. Emocji jest tyle, że zaczynamy tańczyć. Po kolei, bez zmiany kostiumów: Oberek, Kujawiak, Mazur… Zatrzymują się Włosi, klaszczą. W apartamentach papieskich świeci  się światło. Papież pewnie nas słyszy… Potem, po latach już jako zawodowy dziennikarz, w dniu śmierci Papieża pracuję w redakcji „Wiadomości”. Nie przeżywam, nie płaczę… Nie mam na to czasu. Biegnę… wyścig… kto pierwszy poda informację o śmierci Ojca Świętego. Taka rzeczywistość. Śmierć Jana Pawła II przeżywam dopiero kiedy rok później biorę do ręki książkę kolegi po fachu Jacka Pałasińskiego pt.” Papież już nie umrze”. Wtedy wszystko wraca i dorosły facet wyję jak bóbr….

Do swojego wpisu dołączam zdjęcia zrobione przez papieskiego fotografa Arturo Mari, podczas spotkania z Ojcem Świętym. To było lata temu. Proszę o wyrozumiałość każdy z nas kiedyś wyglądał… inaczej? Zgadnijcie, który to Ja?Wink

Bartek Jędrzejak: Spotkałem kiedyś Papieża... - BlogStar.pl

Bartek Jędrzejak

Bartek Jędrzejak - prezenter, dziennikarz TVN. Na stałe współtworzy jeden z najpopularniejszym programów „Dzień dobry TVN”. Współpracuje z TVN 24 i TVN Meteo.  Udowodnił, że prezentowanie pogody to nie tylko studio i elektroniczna mapa, ale też wszystko, co nas otacza. Każdego roku przemierza tysiące kilometrów, odwiedza setki miejsc i poznaje dziesiątki ludzi. Wszystko po to żeby o poranku swoją autorską prognozą pogody dać widzom maksimum dobrej energii. Autor licznych reportaży, felietonów i cykli telewizyjnych. Na co dzień pogodny, ciekawy ludzi  i świata. Profesjonalista w każdym calu. Wykłada w Studium Dziennikarstwa Radiowego, Telewizyjnego i Realizacji Dźwięku. Przez lata pracował  w TVP, współtworzył takie programy jak Wiadomości, Panorama, Teleexpress.  

15 komentarzy

Click here to post a comment

  • Ciebie widzę drugiego po lewej stronie. Widzę także moją szkolną koleżankę Magdę Szach 😉 Pozdrowienia 😉

  • Bardzo Panu zazdroszczę takiego przeżycia ^.^ To niesamowite, nie każdy miał taką okazję. Kiedy czytałam ten tekst próbowałam postawić się na Pana miejscu. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Jednak wkradł się mały błąd w tym zdaniu:
    ” Przed nami Beatyfikacja papieża Jana Pawła II. ” słowo Beatyfikacja powinno być zastąpione słowem Kanonizacja. Ale to da się wybaczyć 😉 Pod wpływem emocji człowiek nie wie co pisze 😀 Dziś już możemy powiedzieć Święty Jan Paweł II – wielka duma dla nas, Polaków. To niezapomniane wrażenie pozostanie na pewno na zawsze w Panu sercu 🙂

  • Piękna pamiątka! wszyscy poprzebierani w stroje ludowe..ciekawe, czy sami potrafią siebie mogą rozpoznać.. ja widzę Pana trzeciego w drugim rzędzie (od góry) z lewej strony w czarnym serdaku i dłuższych blond włosach;). Pozdrawiam!

  • Fantastyczne wspomnienia. Przyznam szczerze, że zazdroszczę 🙂 Uwielbiam z Pana prognozami pogody zaczynać dzień 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo uśmiechu 🙂

  • tez kiedys przezylem takie piekne spotkanie. Zjada mnie ciekawośc, jaki prezent wreczyłeś naszemu Papiezowi??????

  • *kanonizacja

    Piękny tekst. Aż zazdroszczę spotkania (w dobrym tego słowa znaczeniu)…

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close