BlogStar -> Rafał Brzozowski -> Talent show – potrzeba czy konieczność?

Talent show – potrzeba czy konieczność?

Rafał Brzozowski: Talent show – potrzeba czy konieczność? - BlogStar.pl

Witajcie, zastanawiałem się od jakiego tematu rozpocząć mojego bloga i doszedłem do wniosku, że warto byłoby poruszyć temat programów typu „talent show”, na które, mimo wielu kolejnych edycji, jest ciągłe zapotrzebowanie. Sam jestem byłym uczestnikiem jednego z nich i fakt, że niedługo rozpocznie się jego druga edycja, jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, iż warto powiedzieć parę słów w tym temacie.
Zatytułowałem ten wpis „potrzeba czy konieczność?”. No właśnie, chciałbym poruszyć tutaj pewną dyskusję w tym temacie, ale, zanim o to poproszę, kilka słów wstępu.

Po co ludzie zgłaszają się do takich programów? (będę skupiał się wyłącznie na tych związanych z muzyką).
Z moich obserwacji wynika, że z wielu powodów. Często jest to spowodowane próbą sprawdzenia siebie, zweryfikowania swoich możliwości, co nie jest takie złe, przecież w tych programach się ocenia. No właśnie, ale co? Covery. I tutaj mamy pewien problem. Każdy już słyszał tysiąc wykonań piosenki „Dziwny jest ten świat”, czy „Hallelujah” Leonarda Cohena, a „Use Somebody” było takim hymnem „Voice of Poland”, po którym wszyscy specjaliści od śpiewania przed telewizorami (przecież każdy się zna!) decydowali, czy ktoś się nadaje czy nie. Kolejna grupa to Ci, których zawsze rodzina i znajomi dopingują: „Przecież tak pięknie śpiewasz! Musisz spróbować swoich sił, przecież jesteś lepszy od tych, co do tej pory tam śpiewali”. Są też tacy, którym nie powiodło się w karierze, coś tam zrobili i gdzieś grają, czy śpiewają zawodowo od lat i to jest dla nich takie „być albo nie być”. „A może mnie zauważą, sen się spełni, wywiady, wizyty w zakładach pracy, itd. Może wreszcie po takim programie coś się ruszy”. Może! Jest też inna grupa ludzi, taka, która ma dokładnie sprecyzowany cel udziału w programie, a z różnych przyczyn kłopoty, np. z wydaniem swojego materiału. Muzycznie, wszystko mają gotowe, wiedzą, co chcą śpiewać i jak, ale chodząc po wytwórniach, słyszą, „no niestety, nie mamy miejsca na rynku na debiut, bo robimy talent show i musimy wydać najlepszych, chyba że tam Ci się uda, to wtedy pomyślimy”.

A więc teraz trzeba podjąć ważną decyzję. Ryzykujemy? Może nie! A jak się ośmieszę? Nic z tych rzeczy! Śpiewam tyle lat, co może się stać? Przecież mam swoje „kozaki”, jak to zaśpiewam to ludzie mnie pokochają, a potem będę się martwił.

Rafał Brzozowski: Talent show – potrzeba czy konieczność? - BlogStar.pl

Niestety, to, co widzimy w TV, nie jest do końca takie kolorowe. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak wyglądają kulisy takich programów. Weźmy „The Voice of Poland”, w którym byłem uczestnikiem. Zdradzę Wam garść szczegółów z tego show. To nie jest tak, że śpiewamy, co chcemy. Jest lista utworów i to reżyser, kierownik muzyczny i cała świta przydzielają co kto ma śpiewać. Więc jeżeli trafisz na utwór, który Ci leży, jesteś wygrany, jeżeli nie, no to jakoś sobie poradzisz, jesteś przecież zawodowcem, nie? Czyżby. Chodzi o styl muzyczny i kierunek, w jakim się poruszamy. Do tego produkcja buduje sobie takich bohaterów. Ten będzie rockowym zwierzęciem, z tego się pośmiejemy, ten będzie wrażliwy, itd. Tacy bohaterowie telewizyjni, a wszystko po to, żeby wyciągnąć kasę z smsów, podnieść oglądalność i zrobić sukces programu, bo tak naprawdę nikomu nie zależy na sukcesie tej pojedynczej jednostki, czyli w tym wypadku uczestnika programu. To, o czym mówię, widać było dokładnie w przypadku mojego kolegi z zespołu Bartka Grzanka, z którym, notabene, też poznałem się w talent show. Dostał się w znakomitym stylu do finału „Mam talent”, śpiewał to, co chciał i co mu leżało, niestety w finale posłuchał rad reżysera i dostał piosenkę, która, jak to było widać, kompletnie mu nie siadła. Fantastyczny gitarzysta i świetny wokalista i nie miał jak tego pokazać. W tym miejscu warto powiedzieć, że covery możemy śpiewać gorzej, lepiej, nawet często genialnie. Są nawet tacy artyści, którzy głównie śpiewają covery, ba, nawet ich wersje są sławniejsze od oryginału (Joe Cocker, Michael Bolton, itd.), ale w dalszy ciągu są to covery, a co z własnym repertuarem? Co z piosenkami naszymi? Często ktoś śpiewa super cover, a we własnej propozycji coś nie idzie. Dlaczego? Czy to kwestia kompozycji? Brak współpracy i pisania specjalnie pod możliwości artysty?
Wróćmy jeszcze do samego formatu. W programie wszystko jest super, popularność rośnie, śpiewamy coraz lepiej i piękniej, ale w dalszym ciągu nie rozumiemy, że to format telewizyjny ma siłę, reklama z tym związana. Koniec programu i co? Mamy rozpoznawalność, bo popularnością jeszcze bym tego nie nazywał i czekamy, aż coś się wydarzy, aż ktoś nas weźmie, napisze nam hity… Przecież teraz wszyscy nas chcą.

Pytanie tylko, czy my sami wiemy, czego chcemy? Jak chcemy być postrzegani, w jakie muzyce, stylistyce, jak się ubierać, jak zachowywać. Często widać, że niektórzy kompletnie nie są tego świadomi, dają się namówić na pewne manewry wytwórni i to się nie broni potem w rzeczywistości – w pośpiechu robione płyty, nieprzemyślany repertuar, brak własnego samookreślenia muzycznego, bo ja bym chciał sztukę tworzyć, bo tamto. I tutaj jest jedna z przyczyn, dla której często osoby, które wygrywają takie programy, nie istnieją później na rynku muzyczny. Kolejna to taka, że oczekiwania względem takiego zwycięzcy są bardzo duże. A jeśli on nie chce śpiewać muzyki komercyjnej? To rodzi się pytanie, po co poszedł do komercyjnego programu? Chyba żeby pograć trochę koncertów za większą kasę i mieć twarz trochę rozpoznawalną. To się nie uda. Trzeba walczyć o swoje. To nie Ameryka czy Wielka Brytania, gdzie Leona Lewis czy Alexandra Burke po programie stały się światowymi gwiazdami, nad którymi czuwa sztab specjalistów, dla których sami najlepsi na świecie piszą muzykę. Kolejne przykłady, to Adam Lambert, Kelly Clarkson, itd., jest ich dużo, ale tam się ten temat ciągnie dalej. U nas jak sam sobie nie poradzisz, to możesz liczyć jedynie na trochę farta, że trafi Ci się przebój. Natomiast Ci wszyscy, którzy dokładnie wiedzieli, co i jak śpiewać, po programie mają sukcesy – Ania Dąbrowska, Kamil Bednarek, Enej, Ewelina Lisowska. Ja także wiedziałem, co chciałem po programie robić dokładnie i jakoś się udało. Będę walczył dalej, bo to ma sens i wierzę, że ciężka praca daje efekty. Chodziłem z płytą trzy lata i nikt nie chciał tego wydać, po programie wszyscy byli nagle chętni. Więc śmiało mogę powiedzieć, że u mnie z jednej strony była to konieczność, bo lata leciały, a ja ciągle nie mogłem zacząć solowej kariery. Z drugiej strony niesamowita przygoda i nauczka – czego przede wszystkim nie robić. Byłem zawsze przyzwyczajony, że u mnie na koncertach ludzie muszą się bawić. Zgoda, ale powinni też słuchać i w takim programie to jest najważniejsze, śpiewać tak z serca, żeby ludzie tego słuchali i żeby to w nich budziło emocje.
Tak więc teraz kilka słów o tej potrzebie.
Jest takie społecznie przyzwolenie na te programy, wręcz potrzeba. Świadczą o tym słupki oglądalności, ilość lików na FB i ilość smsów wysyłanych do programu. Widocznie są to czasy, w których ludzie chcą współtworzyć i współuczestniczyć w procesie odkrywania, kształtowania i tworzenia nowego artysty. Czy to źle? Kiedyś było to nie do pomyślenia. Nikt nikomu nic nie kazał. Tak jak Led Zeppelin grał, tak to miało brzmieć. Numer „Riders of the storm” Dorsów ma ponad 10 minut i nikt tego nie śmiałby nawet skracać do 3.30, bo tak ma być. Żyjemy w czasach, w których trzeba się odnaleźć. Mamy wybór: tworzyć alternatywę, która, o dziwo, też świetnie sobie radzi, śpiewać totalny underground, lub jazz czy pójść w komercję, ale to już decyzja artysty. Tylko każdy marzy o tym, by być na pierwszym miejscu list przebojów. Tylko z tym jest naprawdę coraz trudniej.

Rafał Brzozowski: Talent show – potrzeba czy konieczność? - BlogStar.pl

Wracając do meritum sprawy, chciałbym tym wpisem poruszyć pewną dyskusję, usłyszeć Wasze opinie na ten temat, daleko mi do bycia mentorem w tej kwestii, to, co piszę, to moje własne przeżycia, ja to tak widziałem. Patrzyłem na młodych uczestników w wieku 20 lat, jakie to dla nich było niezwykle i ważne, a potem… cisza, nic się nie wydarzyło. Życzę wszystkim, którzy mają odwagę wystartować w talent show, jak największych sukcesów. To nie sztuka siedzieć i się mądrzyć, ale pójść samemu i zmierzyć się z tym ogromnym ciśnieniem i presją, jaka temu towarzyszy. Wiem na pewno, że w tym kraju jest wiele znakomitych głosów i cieszę się bardzo, że coraz młodsze pokolenie dochodzi do głosu. Tak powinno być, to takie naturalne. Mam nadzieję, że i mi uda się kiedyś poprowadzić grupę osób do sukcesu, chociaż sam dopiero solowo zaczynam. Powiem jedno: „Bez Was, bez publiczności, nie jest to możliwe. Wy jesteście dla nas najważniejsi, bo to Wy jesteście najlepszymi jurorami. Was nikt nie oszuka i nie macie w tym żadnego interesu, jedynie przyjemność i satysfakcję w słuchaniu swojego artysty i ulubionej muzyki. A więc tyle tego pierwszego wpisu, komentujcie, pytajcie, to jest tylko i wyłącznie moja subiektywna ocena, poparta obserwacją, doświadczeniem od kuchni. Oby jak najwięcej talentów gościło na rynku muzycznym, wtedy będzie bardzo ciekawie. Do usłyszenia i zobaczenia.

Komentarzy: 28 dla “Talent show – potrzeba czy konieczność?

  1. Rafał jak dla mnie jeseś objawieniem……… Życzę Ci kolejnych sukcesów i nie osiadaj na laurach jak robi to większość pseudoartystów…… Jesteś naprawdę dobry w tym co robisz……… Widzę że stać Cię na wiele i nie słodzę tu jak większość nastolatek gdyż w wieku 30 lat patrzy się już na wszystko z dystansem……Pozdrawiam

  2. Do roboty, bo albo kolejny pajac z kolejnym komercho-gniotem, albo zdychasz z głodu ze swoją muzą. Rozumisz?

  3. Wybrał się Pan, do „nowego świata”, jakim był program The Voice of Poland,hołubiąc w sercu wyidealizowany jego obraz, i wierzył Pan, że na tej „ziemi obiecanej” ,los musi się odmienić. Wszystko ma swoją cenę, i jej wysokość opisuje powiedzenie ” jest mi dobrze, i dobrze mi tak”. Jednak Pan , Panie Rafale powinien zrozumieć jedno, że łatwiej jest być, trudniej jest stać się, a „stać się” nie zapewni, nie obieca Panu żaden program. Program, do którego zgłosił się Pan ,z własnej nieprzymuszonej woli, i również z własnej nieprzymuszonej woli, zgodził się Pan, na jego reguły. Czy nie była to zapowiedź szerszej perspektywy, głębszego oddechu, barwniejszego życia? Czy ten program Panu zaszkodził? Czy nie otrzymał Pan, od Trenera cennych rad, wskazówek? Skąd więc bierze się pańskie rozczarownie programem? Może to po prostu, zniecierpliwienie niemożnością „wybicia się”? Po co nieustannie zadawać sobie pytanie „kiedy będzie piękny dzień”? Sukces albo przyjdzie, albo nie…..

  4. Hej Rafał, masz ogromny potencjał i jesteś fajnym facetem, więc w końcu uwierz w Siebie i miej odwagę iść własną drogą tylko wtedy będziesz szczęśliwy a i wtedy ludzie polubią Cię takim jakim jesteś. To co robimy w życiu ma wypływać z nas a nie z „publiczności”, tylko wtedy będzie prawdziwe i ludzie Cię za to pokochają, może nie miliony, może mniej ale szczerze i na długo…:) Życzę Ci żebyś posłuchał głosu swego serca, trochę górnolotnie to brzmi ale to prawda:)pozdrawiam:)

  5. Są jeszcze ludzie,którzy uwielbiają śpiewać.. Robią co mogą żeby głos był coraz lepszy.
    Ale się to nie udaje…
    I chociaż kochają muzykę to nic z tym nie zrobią bo nie ma sposobu.
    Albo umiesz śpiewać i to rób.Albo nie umiesz i wgl. się za to nie zabieraj.
    Pan ma super głos i zazdroszczę.
    Pozdrawiam.

  6. Ciekawy początek bloga ,
    Dojrzały i utalentowany mężczyzna,
    nie tylko przystojny, ale i inteligentny ,a to rzadkość !
    TRZYMAM KCIUKI za SUKCES, który nie zawróci Ci w głowie :)

  7. Weryfikując powyższą treść w której jest wiele szczerej prawdy i racji osobiście uwazam że w zjawisku jakim jest talent show pojawia się zarówno wewnętrzna potrzeba sterowana wewnętrznymi siłami , dążeniami do uzyskania osobistego spełnienia i zaistnienia w środowisku, ale również konieczność bo to jeden z najlepszych sposobów na tzw „wybicie się” poza codzienność. Wysiłek i ciężka praca są warunkiem koniecznym do uzyskania sukcesu ale zarazem warunkiem dostatecznym bo tak naprawde wcale go nie zapewniają ale osobiście myślę , ze zawsze warto ryzykować :-)

  8. Zgadzam się z Ulą, odważny wpis! Jak dotąd są tu fajne (tzn. do czytania) komentarze, a nie to jaki jesteś „sweet” i inne tego typu. Mam nadzieję, że tak to pozostanie. I, że będziesz tutaj zaglądał z chęcią i często pisał..

    Już od dłuższego czasu slyszałam o takich akcjach w tv. Kilka historii się posłuchało i jnie mam ochoty głosować smsowo. Czasem mi żal tych ludzi występujących w tv. Śpiewać noe w tym nurcie muzycznym co się lubi i dobrze się czuje. Przyznam, ze lubię czasem obejrzeć te talent show i inne tego typu programy, ale nie przywiązuję wagi do uczestników. Jednakze jeśli ktoś kogo lubię wydaje płytę i mnie się podoba to kupuję. Należę do grona mających Twoją plytę. Świetna jest!

    Korzystając, ze już tu piszę… Rafał! Ta strona oficjalna kiedy będzie?! :)))))
    No i byś mógł dodawać Twoje koncerty z wiekszym wyprzedzeniem. Np ten Rzeszow ostatnio… No w 5h nie dojechalabym! ;))))
    Mam nadzieje, ze jestes rownie sympatyczny jak Damian Ukeje!!! 😛 Strasznie fajny facet, az musialam zobaczyc w Internecie ktore miejsce zajął w „The voice…” i w szoku bylam, ze wygral! Jesli wszyscy sa tacy jak On po wygraniu programu to uwazam, ze maja szanse byc dlugo byc popularni i przy tym szanowani.
    POZDRAWIAM!

  9. Narescie ktos odwazyl sie napisac prawde o tych kiczowatych programach wiecej robionych dla zbicia kasy przez jurorow tak masz racje zdnych ludzi sie osmiesza a czsami rowna z blotem nielicznych dopuszcza sie dalej. ale podcina sie im potem nogi nieliczni moga pokazac cos wiiecej. niszczy sie ich w obwie zeby nie robili konkurencji starym gwiazdom ktore sie wybily kiedys i boja sie swoja pozycje i chca zapewnic sobie kase jest wielu utalentowanych mlodych ludzi ktorzy talentem przewyzszaja te pseudo gwiazdy ale nielicznym sie udaje.

  10. Zgadzam się z definicją przeboju Silla co do przeboju ale i z Ania.mania, że częstotliwość słuchania czegoś musi być wyważona. Na imprezach zawsze wracamy do przebojòw a nie codziennej papki podawanej przez radio, mtv itp. Dlatego „tak blisko” też jest na mojej imprezowej liście przebojów ale np. Nigdy nie ustawiłabym sobie takiego dzwonka w telefonie, z obawy, że za jakiś czas będę miała dosyć tej melodii

  11. @ania.mania

    nie uważasz, że przebój jest przebojem – bo ludziom się to podoba? Dlatego jest często puszczany? To że się „przejada” nudzi – to normalna ludzka rzecz. Ze wszystkim tak się dzieje – książka, film, muzyka itd. Nawet jedzenie – się znudzi.
    :)
    Najlepsze jest to, że to co nam się podoba – zawsze do nas wraca. Chętnie puszczamy przeboje na imprezach – które były przebojami przed kilkoma laty, a nawet i więcej. I to odróżnia przebój – od chwilowej sieczki, która nas masowo – zasypuje.
    :)

  12. Nigdy do mnie nie przemawiały i nadal nie przemawiają żadne programy typu talent show. Dostrzegam w nich tą sztuczność i „reżyserię”. Denerwują mnie komentarze jurorów pozbawiające występujących godności. Pewnie też nie powinnam się wypowiadać bo nigdy nie oglądałam żadnego cyklu od początku do końca, właściwie tylko urywki programów, zazwyczaj w przerwie na reklamy innego programu. Jeden program wpadł mi tylko w oko i ucho – bodajże Bitwa na głosy. Ciekawi ludzie, jury doszukujące się tych dobrych występów a nie gnębiące występujących. I muszę przyznać, że tam też usłyszałam Twoją piosenkę, chociaż wcześniej znałam ją z radia, to od tamtego występu mi się spodobała. I tak przy okazji – nie odnosisz wrażenia, że media potrafią zabić piosenkę poprzez ciągłe katownie słuchaczy? Niestety, często mam wrażenie, że piosenka/piosenkarz cieszyliby się o wiele większą popularnością gdyby nie media (np. chociaż podobają mi się piosenki adele to nigdy nie kupię płyty bo mam dość adele w każdej stacji o każdej porze dnia i nocy. Nawet nie zmieni tego fakt że gdy usłyszałam po raz pierwszy skyfall to byłam zachwycona, a teraz pomału mam dość). Podobnie zresztą telewizja wykończyła Nataszę Urbańską (może na jej własne życzenie?) która choć utalentowana i którą lubiłam wcześniej oglądać to w pewnym momencie dokładnie mi się przejadła i gdy tylko pojawiła się na jakimś programie to natychmiast przełączałam tv. Dodam jeszcze tylko, że może się mylę, może miałam pecha bo średnio oglądam tv 5-7 godzin tygodniowo.
    Pozdrawiam życząc kolejnych sukcesów.

  13. Dobrze, że ktoś poruszył ten temat… Zgadzam się z tobą całkowicie i… dziękuję za ten wpis!!! POZDRAWIAM ! Natalka 😉

  14. Cieszę się, że poruszyłeś ten temat. Z chęcią dowiedziałam się kilku rzeczy o programach typu talent show. Sam brałeś udział w tego typu projekcie, więc wiesz o czym piszesz. Żałuję, że o wielu osobach, które świetnie śpiewały, np. w The Voice of Poland słuch zaginął. Ale pocieszające jest to, że wielu ludzi jednak zrobiło karierę, Enej, Lemon, Ewelina Lisowska, no i oczywiście Ty. Zgadzam się z tym, że należy mieć pomysł na siebie, wiedzieć, co chce się śpiewać. Gratuluję udanego wpisu, czekam na kolejne. Pozdrawiam :)

  15. Odważny wpis. Całkowicie Cię popieram, bo przecież to nie powinna być promocja programu tylko program powinien wydobyć z uczestnika największy jego talent.

  16. Zgadzam się w stu procentach, choć nigdy nie brałam udziału w talen show. Promocja programu, nie człowieczka. Ty sobie poradziłeś świetnie. Super wpisik…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>