BlogStar -> Agnieszka Kaczorowska -> Tęsknota za naturą

Tęsknota za naturą

Zauważyłam ostatnio na facebook’u bardzo fajną tendencję. Dużo znajomych wstawia zdjęcia przyrody, natury jaka ich otacza. Chwalą się widokami z urlopów, wyjazdów, czasem z miejsca zamieszkania. Często pojawia się tam jakaś woda – morze, jezioro, rzeka – albo lasy, wzgórza czy łąki. To ogromnie cieszy, że ludzie najzwyczajniej kochają ten świat. Zachwycają się tym, jak wygląda i przede wszystkim wspaniale się czują tam, gdzie tej przyrody jest dużo.

 Agnieszka Kaczorowska: Tęsknota za naturą - BlogStar.pl

Większość z nas żyje w zatłoczonych miastach, gdzie głównymi elementami są budynki, ulice i tłumy ludzi. Kiedy wyjeżdżamy na urlop, aby rzeczywiście odpocząć, to wybieramy miejsca, w których znajduje się to, czego brakuje nam na co dzień – naturę. Tęsknimy za obcowaniem z przyrodą, za taką ciszą, podczas której słyszymy jedynie śpiew ptaków i szum liści. Tęsknimy za świadomą samotnością.

Agnieszka Kaczorowska: Tęsknota za naturą - BlogStar.pl

 Ale czy rzeczywiście nie możemy każdego dnia przeżywać w ten sposób? Czy w każdym tygodniu nie możemy znaleźć chwili dla natury?

 Jeśli mamy taką potrzebę, a zaobserwowałam, że taka istnieje, to należy znaleźć sposób, aby ją zaspokoić. W każdym mieście znajdzie się jakiś park czy kawałek trawy. Nie bójcie się na niej położyć, poczuć promyki słońca na twarzy i posłuchać, co się dzieje wokoło. Czasem wystarczy kupić bukiet świeżych kwiatów, postawić w domu i od razu inaczej się myśli.

W taki piękny dzień jak dziś, warto pójść na spacer, pojechać nad najbliższą rzekę, jezioro czy inny zbiornik wodny. Dać sobie chwilę, zachwycić się naturą, odpocząć i pomyśleć.

Agnieszka Kaczorowska: Tęsknota za naturą - BlogStar.pl

Mam szczęście mieszkać w miejscu, gdzie otacza mnie natura i uwielbiam położyć się na trawie, posiedzieć na słońcu, nic nie robić, tylko słuchać, czuć i być w danej chwili, nie myśląc o przeszłości czy przyszłości. Brakuje mi jednak wody. Tęsknię za morzem, naszym polskim Bałtykiem. Kocham tam być, kocham to powietrze, kocham ten zapach i kocham to uczucie wolności. Już latem się tam wybieram, ale gdyby tak można było w każdej chwili się tam szybko przetransportować… :) Czekam do urlopu, a dziś cieszę się z tej przyrody, do której mam dostęp.

Agnieszka Kaczorowska: Tęsknota za naturą - BlogStar.pl

 A Wy jakie macie ulubione miejsca na łonie natury?

Komentarzy: 10 dla “Tęsknota za naturą

  1. natura to również bakterie, wirusy, prątki gruźlicy itp. przyjemności. Dlatego w wielkich miastach ludzie żyją dłużej niż na wsi czy w malych miasteczkach.

  2. Natura jest tworem, nieoderwalnie związanym z człowiekiem, jesteśmy od siebie współzależni i w pewnym sensie złączeni duchowo. W naturalnym krajobrazie można dostrzec Boga, który stworzył coś tak wspanialego, transcendencyjnego. Dlatego czujemy się tak dobrze na łonie natury, ponieważ możemy się oderwać od codziennego biegu życia i przybliżyć się do świata duchowego. Więc marzę o tym, aby czlowiek zrozumiał, że podstawą naszego istnienia jest dbanie o naturę, życie z nią w zgodzie. Postęp cywilizacyjny i niszczenie kolejnych kawalków ziemi jest beszczeszczeniem czegoś, bez czego nie możemy istnieć, to jak niszczenie wlasnego domu.
    Nie możemy istniec, musimy współistnieć!!!!! Lecz ludzie jeszcze tego nie zrozumieli, że nie tędy droga….
    Pozdrowienia dla wszystkich kochających piękno i naturę

  3. Cześć Agnieszka,
    Na wstępie zaznaczę, że spodobał mi się zamieszczony przez Ciebie tekst i po jego przeczytaniu od razu poczułem motywacje do kolejnej wycieczki poza betonowy otaczający mnie krajobraz. Jednak nim to nastąpi pozwolę sobie dorzucić parę słów od siebie.
    Podobnie jak Ty, ja też lubię spędzać czas na łonie natury i raczej nie jesteśmy mniejszością bo wiele osób ma takie upodobania i większość za tym tęskni choć sporo ludzi uważa to za coś skomplikowanego, trudnego do osiągnięcia, a jak doskonale zwróciłaś uwagę w swoim przesłaniu – wystarczy naprawdę niedużo by poczuć ten powiew w odcieniu świeżutkiej zieleni. Nawet zapracowany mieszkaniec dużej metropolii nie powinien mieć z tym problemów i nie mówię o parkach miejskich, skwerkach czy jakiś osiedlowych skupiskach zieleni czyli takich półśrodkach, namiastce żywego krajobrazu ale o normalnych łąkach, polach, pełnych świerszczy i innych brzękadełek, które dają o sobie znać w trakcie ów wojaży. Myślę, że wygospodarować parę godzin w sobotnie czy niedzielne popołudnie raz na jakiś czas (nie mówimy o cotygodniowych wyprawach) to chyba nie jest jakaś abstrakcja, a człowiek od razu jak to ujęłaś – myśli inaczej i co za tym idzie, inaczej się czuje:) Nie trzeba też wcale jechać na dwa tygodnie na Mazury, w Bieszczady czy inną oazę zieleni i pięknych horyzontalnych rozciągłości bo każde miasto nawet najbardziej spalinowo – przemysłowe otoczone jest zielenią, a wydostanie się poza jego „mury” autem, komunikacją miejską czy rowerkiem to żaden survival. Kiedyś osobiście przyjmowałem taki punkt widzenia – jak jechać to daleko, jak odpoczywać to długo i może dlatego chcę teraz przed nim przestrzec bo dużo się traci korzystając z tych uroków jedynie podczas urlopów, które bądź co bądź raczej nie mogą być zbyt częste. Poza tym taka super zorganizowana i skrupulatnie zaplanowana wyprawa to też nie zawsze jest to co ja mam na myśli, a o czym Ty napisałaś.. położyć się w trawie, wręcz się na nią rzucić, wyłączyć myślową aktywność, pozostawić jedynie czynne bodźce, otwarte receptory na te uspokajająco – relaksujące sygnały od przyrody.. nie zastanawiać się co było, nie martwić się zawczasu tym co czas przyniesie, cieszyć się chwilą.. hmmm uwielbiam to. Zresztą tak samo jak uwielbiam wleźć na jakąś górę, popatrzeć na świat z wysokości, oddać się chwili refleksji, nabrać w płuca dużo powietrza nim wrócę w doliny rzeczywistości;) Górskie klimaty to oczywiście nie jedyne miejsce odpoczynku psychicznego. Identycznie jak Ty, równie często co w górach przyjemność sprawia mi pobyt na plażach Bałtyku. Raz w roku przydałoby się choć parę dni wygrzać trochę kuperek w słońcu nad polskim morzem, o ile ma się dość fuksa i się ów wspomniane słoneczko tam spotka.. ale z optymistycznym nastawieniem czasem się to udaje;) Wracając jednak do tematu to podzielam Twoje spostrzeżenia i uważam, że nie ma co myśleć i liczyć jedynie na urlop, ubolewając czemu to tak długo trwa tylko trzeba częściej pobawić się w pana czasu teraźniejszego, rzucić raz na jakiś czas po ciężkim tygodniu pracy szarą rzeczywistość i spontanicznie wsiąść w samochód, autobus czy na rower (samemu czy z rodziną lub przyjaciółmi) i grzać przed siebie spoglądając jedynie od czasu do czasu w niebo czy aby pogoda chce z nami współpracować. Jeśli miałbym coś doradzić to zdecydowanie postawiłbym na rower. Do niedawna zawsze przemieszałem się autem ale nie ma to jak wiatr we włosach.. 20 kilometrów czyli około 45 minut i spaliny miejskiej dżungli zostawiamy w tyle;) Oczywiście dłuższe podróże w bardziej zaawansowane krajobrazy są może i bardziej atrakcyjne ale nie zawsze jest czas, a dwa czy trzy razy w roku i tak nie będzie satysfakcjonującą nas częstotliwością dlatego takie skromniejsze aczkolwiek zdecydowanie częstsze i prostsze obcowania z naturą są jak najbardziej wskazane. Nawet te minimalistyczne, o których piszesz – miejski park czy bukiet świeżych kwiatów na stole.. podpisuję się pod tym jak najbardziej i od siebie też polecam zarówno Tobie jak i czytelnikom Twojego bloga częstszy przyrodniczy reset:)
    Pozdrawiam

  4. Witaj Agnieszka :) Mogłabyś zdradzić w jaki sposób przygotowujesz się do egzaminów wstępnych na PWST/AT? Masz konsultacje z jakimś aktorem? Sama szukasz tekstów?
    Powodzenia i pozdrawiam z Poznania :*

  5. Agnieszka Kaczorowska

    Droga Kingo, nie mam urlopu, lecz wolną niedzielę. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>