Olga Borys - polecam

Udane poranki

Była zima, toteż wczesny poranek wcale nie wróżył jeszcze jasności dnia. Zwlokłam się z łóżka, bo ikeowy budzik dudnił na alarm, jakby miał ambicje zbudzić wszystkich w promieniu 100 metrów, nie zważając na betonowe ściany. Wsunęłam kapcie na stopy i poszurałam zgięta wpół do łazienki. Ociężale wykonałam poranną toaletę i okutana w polarowy szlafrok poszłam do kuchni. „Poszłam” to może za dużo powiedziane – posuwistym krokiem z wysiłkiem przemieściłam swoje ciało. Ono wciąż stawiało mi opór, mimo że minęło ładnych parę minut od mojego przebudzenia. Parzyłam kawę stojąc na rozstawionych nogach i z ręką opartą na zimnym, kamiennym blacie szafki kuchennej. Gorący napój i z trudem wykonane kilka ćwiczeń, powoli zbliżyły mnie do tej części populacji, która miała za chwilę zejść do garażu, wsiąść do auta i pojechać zwarta i gotowa do pracy, z radością oczekując nowych wyzwań.

Tak też się stało.

 Po „uruchomieniu” organizmu jakoś przeżyłam ten dzień, ale wieczorem padłam obolała zasypiając ze świadomością, że nazajutrz będzie jeszcze gorzej…..

Veto! Nie pozwalam! Muszę znaleźć sposób na utrzymywanie mojego ciała w permanentnej formie! Muszę znaleźć sport, który nie uszkodzi mi stawów, nie spowoduje przemęczenia i stanu „wywieszonego jęzora”, pozwoli na relaks i złapanie równowagi, harmonii. Potrzebuję aktywności, która nie będzie wyzwalać adrenaliny, bo jej ci u mnie dostatek, a wręcz przeciwnie – uspokoi i wyzwoli endorfiny.

Hip, hip, hura! Znalazłam.

Kilkukrotnie już w moim życiu próbowałam przymierzać się do jogi. Ale z jakichś przyczyn – z miernym skutkiem. Aż do teraz. Chyba chodzi o to, żeby trener był wyjątkową, zaangażowaną osobą. Żeby ćwiczących nie zmuszał, ale zachęcał. Żeby nie piętnował ograniczeń, ale dawał nadzieję na ich pokonanie. Znalazłam takich nauczycieli w Joga Centrum Adama Bielewicza.

Każdy z nas jest inny i każdy trochę inaczej zgięty wstaje rano z łóżka, każdy zatem potrzebuje trochę innego spojrzenia na siebie. To dają dobrze prowadzone zajęcia jogi – wykonujemy asany, ale każdy jest skupiony na sobie, na swoim organizmie, oddechu, a obecność innych ludzi robiących to samo, daje poczucie szczęścia.

Pisząc ten post, poczułam, że mi czegoś brakuje – dawno nie byłam na jodze. Muszę to nadrobić !

Miłych ćwiczeń 🙂 🙂

olga_borys_joga_5292 olga_borys_joga_5291 olga_borys_joga_5290 olga_borys_joga_5288 olga_borys_joga_5252 olga_borys_joga_5282 olga_borys_joga_5285 olga_borys_joga_5280 olga_borys_joga_5278 olga_borys_joga_5286 olga_borys_joga_5271 olga_borys_joga_5258 olga_borys_joga_5267 olga_borys_joga_5277

 Tą ostatnie pozycję możecie zobaczyć w 360stopni 🙂

Olga Borys

Aktorka teatralna i telewizyjna. Absolwentka PWSFTViT w Łodzi. Popularność przyniosła jej rola Zuzi Śnieżanki w serialu "Lokatorzy", potem przyszły kolejne, m.in. w serialach: "Ja to mam szczęście", "Klan", "Na Wspólnej", "Pierwsza miłość", "Galeria", "Samo Życie" i "Magda M". W 2007 roku zajęła pierwsze miejsce w telewizyjnym show "Gwiazdy tańczą na lodzie". Występowała na deskach Teatru Komedia,Ochoty, Syrena, Kwadrat, Scena Prezentacje w Warszawie, a także Teatru im. J. Osterwy w Lublinie.
Prywatnie jest żoną aktora Wojciecha Majchrzaka i mamą 8-letniej córki Miry.

6 komentarzy

Click here to post a comment

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close