Olgierd Łukaszewicz - ja aktor Olgierd Łukaszewicz - podróżuję i zwiedzam

Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie

Jeśli wybierzecie się do Maroka, koniecznie zobaczcie dekoracje filmowe na pustyni w Ouarzazat. BlogStar publikował już wiele fotografii z naszej wycieczki w to miejsce. Jako aktor wczuwałem się w role, które mógłbym zagrać na ich tle. Niestety, „Faraon” był zdaje się ostatnim dowodem naszych aspiracji, aby zrobić kino o światowym formacie. Kolega Jerzy Zelnik, i inni moi koledzy, spędzili wiele czasu na pustyni Gobi…Kiedy ja stanąłem przy kolumnach egipskiej świątyni w Maroku, poczułem siłę wyrazu tamtej cywilizacji.

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

A kiedy stanąłem na placu przed pałacem, zastanawiałem się, ile tysięcy statystów potrzeba, by zapełnić ten plac. Ktoś z wycieczki tłumaczył, że tłumy robi się obecnie komputerowo. Po co więc ten olbrzymi plac w realu? Dla mnie błądzenie wśród dekoracji filmowych ma szczególny posmak. 

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Z  lat 70-tych, a nawet 80-tych , pamiętam dekoracje na hali w Łodzi, na przykład do „Seksmisji” lub „Kingsajza”.  Wśród marokańskich dekoracji odczuwałem na nowo dreszcz przygody z filmem. Szczególnie dotkliwie z tyłu dekoracji, gdzie widoczne są wszystkie „szwy”. Miałem wrażenie, że za chwilę zawołają mnie na plan filmowy. Tymczasem kaskaderzy marokańscy pokazali kilka akrobacji na koniach w galopie. Szczerze mówiąc, nie zaimponowali mi, ponieważ pamiętam umiejętności polskich kaskaderów z czasów, kiedy ekran polskich filmów zapełniał się tętentem koni i zgiełkiem bitew. Dekoracje w Quarzazate – imitujące, a to Egipt, a to Rzym,  a to średniowieczną Europę, usadowione na pustyni, z ośnieżonymi szczytami Atlasu w tle – budowane z rozmachem nieznanym naszej kinematografii, budzą patos. Wdrapałem się na stopnie, z których Cezar przemawiał do Rzymian, a gest jakoś sam się pojawił. Witałem niewidoczne tłumy. Niestety, nie jestem atletą. I pewnie przydałbym się tylko do roli wygłodzonego niewolnika.

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Dyrektor wytwórni zachęcał przedstawicieli różnych kinematografii, aby wykorzystywali to, co pozostało tu po wielkich produkcjach.  Gdyby tak Polacy machnęli się na superprodukcję, ech! Z dzieciństwa pamiętam produkcje amerykańskie, takie jak „Ben Hur” czy „Kleopatra”. Wydawało mi się, że już nikt nie robi filmów z takim rozmachem. A tu proszę, na pustyni w Maroku wciąż powstają filmy, które wiarygodnie przenoszą nas w inne epoki.

Tymczasem przed kilkoma dniami spotkała mnie radość – mogłem zagrać, a jakże, wśród dekoracji w polskim filmie. I to w hali Wytwórni Filmowej w Warszawie, gdzie zaczynałem swoją przygodę z filmem w 1967roku. Nie wierzyłem, że coś takiego znowu jest możliwe. Spacerowałem wśród kabli, reflektorów, zastawek. Wspominałem czasy, gdy scenografowie budowali światy artystyczne pod kątem koncepcji reżysera. Pamiętam, że później nastąpiły lata kręcenia we wnętrzach prawdziwych, adaptowanych. Daje to poczucie autentyzmu, ale gdzieś znika zamysł co do konwencji, stylu, rytmu i dramaturgii…Znalazłem się w obsadzie filmu „Panie Dulskie” Filipa Bajona, u boku Krystyny Jandy.

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Zagrałem rolę niewielką, Felicjana Dulskiego, o którym wiadomo, że jest safandułą, pantoflarzem, a przede wszystkim, konsekwentnym milczkiem. W teatrach tę marginalną rolę powierza się doświadczonym aktorom, ponieważ Dulski pałęta się bez przerwy wśród innych postaci i trudno go nie zauważyć.  Miałem przyjemność, kiedy wymyślaliśmy charakteryzację – przyklejono mi wąsy, a przylizane włosy zaczesano do góry. Nie przepuściłem ani jednego pasażu, aby czegoś nie wymyślić. Taka radość z drobiazgów. Największym jednak przeżyciem sentymentalnym było spotkanie na planie z Krystyną Jandą. Przed laty bywało, że w różnych obsadach figurowaliśmy jako para. Nawet w słuchowiskach radiowych. Teraz na planie, mogliśmy w przerwach szeptać do woli i wspominać. Oto jak wygląda nasza wspólna fotografia  – państwa Dulskich.  Prawda, że pasujemy do siebie?   

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z marokańskich dekoracji na plan filmowy w Warszawie - BlogStar.pl

  

Olgierd Łukaszewicz

Aktor filmowy, teatralny, radiowy, wykonujący swój zawód od ponad 40 lat. Obecnie związany z Teatrem Polskim w Warszawie. Prezes Związku Artystów Scen Polskich. Spośród kilkudziesięciu filmów, w których zagrał, najbardziej ceni sobie: „Brzezinę” Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” Waleriana Borowczyka, „Lekcję martwego języka” Janusza Majewskiego, „Gorączkę” Agnieszki Holland, „Wierną rzekę” Tadeusza Chmielewskiego, „Seksmisję” Juliusza Machulskego, „Magnata” Filipa Bajona, „Pokuszenie” Barbary Sas, „Jańcia Wodnika” Jana Jakuba Kolskiego, „Generała Nila” Ryszarda Bugajskiego i „Daas” Adriana Panka.

Prywatnie zakochany w swoich wnukach, 8-letnim Adasiu i 5-letniej Hani.

4 komentarze

Click here to post a comment

  • Niesamowicie ucieszyło mnie i zaskoczyło, że Pan Olgierd Łukaszewicz publikuje własnego bloga. Nigdy mi przez myśl nie przeszło, że ma Pan czas i ochotę na dzielenie się swoimi wrażeniami w ten sposób. Proszę nie przestawać publikować, bo zyskał Pan kolejnego stałego czytelnika.
    To ciekawe, co Pan pisze o różnicy pomiędzy graniem w zbudowanej scenografii, a a autentycznych wnętrzach. Z perspektywy widza zawsze wydawało mi się, że to, co Pan nazwał „konwencją, stylem, rytmem i dramaturgią” łatwiej można zbudować w oparciu o autentyczne, np. historyczne wnętrza, że wtedy między twórcami a scenografią rodzi się specyficzna interakcja, a wchodzenie w nową rolę praktycznie narzuca się samo. Ciekawa jest ta różnica perspektyw.
    Świetne kostiumy, pięknie wyglądają nowi Dulscy. Pani Alina Janowska była fantastyczną Dulską, ale jestem pewna, że Pani Janda stworzy tą postać tak samo barwnie i wyraziście. Lubię poetykę filmów Pana Filipa Bajona. Na pewno będzie śmiesznie, trochę gorzko i przewrotnie. Z ciekawością czekam na ten film.

  • Panie Olgierdzie, cieszę się z tej nowej roli dla Pana. Wybór Pani jandy tez słuszny bardzio

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close