BlogStar w SPA Olgierd Łukaszewicz - podróżuję i zwiedzam Polecamy

Z wizytą na Polesiu

Zaproszono mnie do Białki niedaleko Parczewa, abym spędził królewski weekend w Hotelu Polesie, dysponującym strefą SPA. Jesienna podróż z Warszawy na rubieże kraju, przez małe miasteczka, nie napawała optymistycznie. Aż tu raptem… jak kwiat egzotyczny, w skromnym pejzażu pamiętającym jeszcze PRL, hotel Polesie, oddany do użytku w kwietniu, prowadzony przez przedsiębiorczą rodzinę państwa Baranów. Piękne córki gospodarza przywitały mnie kwiatami i szampanem.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Przestronny pokój, szerokie łoże, widok na las. Relaks. Ale odpoczywać musiałem w pośpiechu. Następnego dnia miałem wystąpić, zaanonsowany jako mistrz słowa, a to zobowiązuje.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Zastanawiałem się również nad aranżacją przestrzeni i scenografią swojego występu. Tymczasem jednak, zachęcony przez gospodarzy, udałem się do „kabin rozkoszy. W jednej masowano mi twarz, pokrywając ją zagadkową maseczką, w drugiej polewano ciało ciepłą oliwką, dzięki czemu doznałem chwilowo „rokoszy zapomnienia”. Kiedy się obudziłem, zaproponowano mi saunę parową i saunę suchą, a na zakończenie polanie się kubłem zimnej wody, z czego jednak nie skorzystałem.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Na odpoczynek udałem się na leżankę, otulony szlafrokiem, łypiąc okiem na portret półnagiej kobiety. Stojące obok świeczki, mające dać odprężenie swym nieruchomym płomieniem, przestrzegły mnie również, niczym światło nagrobne, o kruchości marzeń emanujących z rozgrzanego w SPA ciała. Kiedy zaproponowano mi ułożenie się w wannie przypominającej hibernator z filmu „Seksmisja”, nim klapa się nade mną domknęła, zdesperowany wrzasnąłem: „Maksiu ratuj! One znowu!”. Miałem na myśli, że to powtórka hibernacji, która mi nie odpowiada. A że mój „hibernator” zamykała śliczna dziewczyna w białym uniformie, skojarzenie z „Seksmisją” było tym bardziej uzasadnione. Jej zagadkowy uśmiech zdawał się mówić: „Odwagi, panie Albercie”.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

To były rokosze piątkowego wieczoru. W sobotnie przedpołudnie ruszyłem na rozpoznanie terenu wokół. Hotel położony jest nad polodowcowym jeziorem. Opary mgły listopadowej przyjemnie inhalowały płuca. Wokół już pustka, a znać, że latem na plażę wylegają liczni turyści. W miłym towarzystwie poszliśmy w zamglony pejzaż.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Piaszczyste drogi, nieoczekiwanie zebrane maślaki i poleskie błota, szeroko rozciągnięte po horyzont, odciągały mnie od natłoku myśli. Melancholii dopełniło spotkanie z hodowlą saren i jeleni. Zaskoczył mnie obraz jak z oleodruku – gromada saren i rosochaty jeleń. W pewnej odległości odkryłem dwóch innych samców, dumnych, postawnych, o pięknym porożu, jak z makatek na odpustach. Tylko pośrodku zagrodzonej przestrzeni samotna sarna. Podeszła bliżej, zacząłem jej szeptać coś do ucha, nasłuchiwała w napięciu. Pomyślałem, że być może wychowała się wśród ludzi i teraz tęskni, odrzucona, zdystansowana do reszty stada. Plotłem co mi tylko przyszło do głowy, a jednak miałem uczucie, że z nią rozmawiam. Sfilmowaliśmy ten moment.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl
Za sąsiednim płotem hodowla dzików. W niewyraźnym, skroplonym powietrzu obrazek jak z safari. To Sosnowica, maleńka miejscowość gdzie latem zaprasza się na łowienie ryb.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Oderwany od zgiełku Warszawy, czułem się jakbym stąpał po nierealnym, mitycznym świecie. W drodze powrotnej zebraliśmy liście i gałązki, aby stworzyć scenografię dla listopadowych wierszy, poezji związanej z klimatem Zaduszek.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

W eleganckim hotelu ułożone na stole liście, znicze, kartki z wierszami i odbicia ogników  w szybach pozwoliły mi, wystrojonemu wieczorowo, delektować się twórczością, wielbionego przeze mnie, Stanisława Grochowiaka.

Olgierd Łukaszewicz: Z wizytą na Polesiu - BlogStar.pl

Tak się złożyło, że na widowni zasiedli goście równie elegancko ubrani. Byli wśród nich przedstawiciele miejscowych władz, oraz uczestnicy szkolenia firm doradztwa finansowego. Jeden z uczestników, około pięćdziesiątki, szepnął mi, że właśnie zaczyna, bo nigdy nie jest za późno. A ja, jako ten facet po sześćdziesiątce, solidarnie odpowiedziałem, dodając mu otuchy: „Proszę pana, ja w każdym wieku byłem dzieckiem”.        

Olgierd Łukaszewicz

Aktor filmowy, teatralny, radiowy, wykonujący swój zawód od ponad 40 lat. Obecnie związany z Teatrem Polskim w Warszawie. Prezes Związku Artystów Scen Polskich. Spośród kilkudziesięciu filmów, w których zagrał, najbardziej ceni sobie: „Brzezinę” Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” Waleriana Borowczyka, „Lekcję martwego języka” Janusza Majewskiego, „Gorączkę” Agnieszki Holland, „Wierną rzekę” Tadeusza Chmielewskiego, „Seksmisję” Juliusza Machulskego, „Magnata” Filipa Bajona, „Pokuszenie” Barbary Sas, „Jańcia Wodnika” Jana Jakuba Kolskiego, „Generała Nila” Ryszarda Bugajskiego i „Daas” Adriana Panka.

Prywatnie zakochany w swoich wnukach, 8-letnim Adasiu i 5-letniej Hani.

12 komentarzy

Click here to post a comment

  • Te zwierzątko to samica jelenia europejskiego – łania.
    Pozdrawiam z Polesia!

  • Jak widać na zdjęciach Pan Olgierd figurą może się pochwalić niezła. Niejeden młodszy facet mógłby pozazdrościc:)

  • Śmieszny ten filmik, zwłaszcza nawiązanie do Seksmisji. Ciekawie tez opisany hotelik i Polesie. Ciekawa lektura

  • Pan Olgierd ma jak widać wspaniałe poczucie humoru i dystans. Wspaniały artysta.

  • Polesie jest cudowne, byłam tam w dzieciństwie i jak widać nic sie nie zmieniło. wspanial pan to opisał, aż chce się pojechać…

  • Zapraszam do miejscowości Niemcza koło Wrocławia 🙂 Tutaj także mamy hotel SPA. Mogę podać adres www tego hotelu. Oto on: Hotel Niemcza . Zapraszam także do Arboretum w Wojsławicach 3 km od Niemczy, a najlepiej w sezonie, który trwa od początku maja do końca września.
    Pozdrawiam

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close