Bez kategorii

Londyńskie zauroczenie

Jestem z czasów kaset magnetofonowych. Popularny „jamnik” czyli przenośny dwukasetowy magnetofon z funkcją przegrywania taśm to był klasyk. Potem przyszły płyty CD, ostatnio nawet i to staje się archaizmem. A winyle? Liber: Londyńskie zauroczenie - BlogStar.plZalegały na strychu, znałem je raczej z opowiadań rodziców i dziadków, później z kolei kojarzyły mi się z hip-hopem i „skreczonaniem”. Dziś coraz więcej osób wraca do tej pięknej płyty.

Miałem okazję kilka dni temu ponownie odwiedzić Londyn. Przechadzając się uliczkami w centrum zabłądziłem przypadkiem w alejce, którą wypełniały sklepy z używanymi starymi płytami. Nie zainteresowałbym się może… Ale ilekroć myślę Londyn – mówię Queen. I tak wpadłem do jednego ze sklepów i dorwałem 5 albumów mojej ukochanej grupy. Wziąłem wszystkie, które były. Po powrocie od razu już chyba akonto tegorocznej gwiazdki kupiłem gramofon do mojego domowego sprzętu. I tak narodziła się nowa miłość do starych winyli .

Liber: Londyńskie zauroczenie - BlogStar.pl

I mam pytanie do Was, czy są wśród Was pasjonaci winylowych płyt? Rozmawiając ze sprzedawcą dowiedziałem się, że niektóre z płyt są „japońskie” i są lepsze. Czy tak jest? Jakie wydania są zatem bardziej „oryginalne” , brytyjskie czy japońskie? Jestem w temacie zielony, jeśli ktoś ma ochotę – komentujcie i poradźcie „świeżo zakochanemu” amatorowi

Liber: Londyńskie zauroczenie - BlogStar.pl

 

Liber

Liber, a tak naprawdę Marcin Piotrowski, muzyk, ceniony autor tekstów. Zdobył już serca wielu fanów. Dzięki udziałowi w „Bitwie na głosy” przystojny muzyk udowodnił, że ma charyzmę i talent. Powoli wzbija się na szczyt polskiej sceny muzycznej.

6 komentarzy

Click here to post a comment

  • Mój tata też ma ostatnio ma fazę na te płyty i wraca do dzieciństwa 😉 A jaka jakość lepsza? Sam nie wiem, ale pewnie japońska jak to ci poradzili w sklepie 😉 Auta japońskie są najlepsze to może płyty też 😉

  • Fajnie, że udało Ci się znaleźć akurat Queen 🙂
    Ja winyle pamiętam z domu dziadka. Miał taki duuuży gramofon-przypominał z lekka duży,kwadratowy,lekko spłaszczony karton. Uwielbiałam, kiedy dziadek go włączał. Miałam wtedy 7 lat,ale siedziałam przy tym gramofonie jak zaczarowana,patrzyłam jak płyta się kręci i aż korciło, żeby nie dotknąć 😀
    Nie pamiętam jakie to były utwory, wiem na pewno, że nie były to polskie utwory. Na pewno zagraniczne,bo kompletnie nic nie rozumiałam ale coś próbowałam śpiewać..po swojemu-zagraniczne słowotwórstwo.:)
    A skąd miał winyle? Nie z Japonii, nie z Anglii, a ….z Niemiec! 🙂 Raz przywiózł też 2 winyle z tzw.Giełdy (nie wiem czy u Ciebie w Poznaniu takie coś jest,ale jak nie to zapraszamy do Gdańska!) Nie wypowiem się na temat ich jakości, ale chyba były dobre, bo sobie zazwyczaj tańczyłam ;)… Aż sobie miło takie chwile przypominać…z winylami:))
    Pozdrawiam 🙂

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close