Olgierd Łukaszewicz - podróżuję i zwiedzam Podróże

Mój Sandomierz

Zachęcony przez twórców BlogStara do pisania, prowadzony za rączkę po zaułkach Internetu, który jest dla mnie, co tu dużo mówić, prawdziwym labiryntem, mówię do siebie: „Zacznij! Zrób pierwszy krok. Przyjrzyj się swojemu życiu. Ogarnij myślą czas i przestrzeń”. A zacząć trzeba konkretnie. Tak więc… Byłem w Sandomierzu. Powód? Zaproponowano mi rolę w serialu „Ojciec Mateusz”. To przybysz z Londynu, mecenas sztuki, który po 40 latach wraca „na ojczyny łono”, do rodzinnego Sandomierza.

Olgierd Łukaszewicz: Mój Sandomierz - BlogStar.pl

Bohater ów pragnie zorganizować nad Tamizą wystawę malarstwa, której tematem będą sandomierskie pejzaże wykonane przez miejscowych artystów. Rzekomo chce promować miasto, ja myślę jednak, że on pragnie zabrać ze sobą kawałek pięknej Polski, cudownych wspomnień i utraconej młodości.
Podobnie jak bohater „Ojca Mateusza”, mam z Sandomierzem wiele wspólnego. Co widok, to wspomnienie.

Olgierd Łukaszewicz: Mój Sandomierz - BlogStar.pl

Ostatni raz byłem w Sandomierzu w maju tego roku. Wiosna 2012 kojarzy mi się z krótką wyprawą na Festiwal Filmów NieZwykłych. Przyjechałem tu razem z Januszem Majewskim, którego uhonorowano tytułem „Reżysera NieZwykłego” oraz Koroną Sandomierską, przyznawaną wybitnym osobowościom polskiego kina. Podczas festiwalu odbywała się retrospektywa jego filmów. Pokazywano m.in. „Lekcję martwego języka”, w której zagrałem porucznika Alfreda Kiekeritza. Nie zdążyłem co prawda na projekcję filmu, zdążyłem jednak spotkać się z Andrzejem Łapickim.

Olgierd Łukaszewicz: Mój Sandomierz - BlogStar.pl

W Kinie Starówka – ja, Andrzej Łapicki i Andrzej Seweryn – zaproszeni do rozmowy przez Radio Świętokrzyskie, snuliśmy nasze dywagacje na temat stanu kultury w Polsce. Łapicki jawił się przy nas jako gigant, żywa historia kinematografii. Powiedział mi wówczas, że, jego zdaniem, moją najbardziej udaną rolą jest właśnie ta w „Lekcji martwego języka”. Właściwie z tymi miłymi słowami zniknął z mego życia, bo więcej się już nie spotkaliśmy.

Co ciekawe, wtedy w Sandomierzu powiedział nam, że przyczyną jego śmierci będzie niewydolność nerek i że umrze we śnie. Stało się dokładnie tak, jak nam to przedstawił. A mówił z dystansem, autoironią, ale i odrobiną współczucia dla siebie, gdyby musiał poddać się męczącym dializom, jak jego przyjaciel Gustaw Holoubek.

Przyznam, że zawsze lubiłem do Sandomierza przyjeżdżać, bo tu się można było poczuć jak w „centrum polszczyzny”. Po pruskiej architekturze Śląska, gdzie się urodziłem, i architektonicznym bałaganie stolicy, w której teraz mieszkam, taki Sandomierz to prawdziwa radość dla oczu. No i co za historia! Spacerując po Sandomierzu mam wrażenie, że lada chwila z tych „dekoracji” wyłoni się na przykład Kazimierz Wielki, albo bohaterowie Sienkiewiczowskiej „Trylogii” – Pan Wołodyjowski w towarzystwie Zagłoby i Skrzetuskiego. Sam się dziwię, że taki świat istnieje? A to Polska właśnie!

Olgierd Łukaszewicz: Mój Sandomierz - BlogStar.pl

Patrzę na Ratusz i przypominam sobie, że w 1988 roku odbywały się tu zdjęcia do „Alchemika” w reżyserii Jacka Koprowicza. Ja w roli Michała Sędziwoja, najsłynniejszego polskiego alchemika, poszukującego kamienia filozoficznego i recepty na przemianę pospolitych metali w złoto. Kręciliśmy zimą, schowani w lochach pod Ratuszem. Pamiętam, że doświadczyliśmy wówczas niezwykłej gościnności mieszkańców Sandomierza. Dziś czuję podobną sympatię. Można powiedzieć, że „Ojciec Mateusz” to honorowy obywatel tego miasta.

Olgierd Łukaszewicz: Mój Sandomierz - BlogStar.pl

Z Sandomierzem kojarzy mi się oczywiście Jarosław Iwaszkiewicz. Pamiętam skwarne lato na Zamku, gdzie czytałem jego „Brzezinę”. W błękitnej sali, ozdobionej gwiazdami i księżycem, łatwo było odlecieć.
Jesienią znów schodziłem do podziemi Ratusza z monodramem „Psalmy Dawida”. Woziłem wtedy ze sobą potrzebne do spektaklu rekwizyty – przede wszystkim stare, wzięte ze strychu szkoły muzycznej, drewniane pulpity. Ascetyczna atmosfera podziemnych murów sprzyjała skupieniu. Przypominała mi religijno-bluźniercze interpretacje w Teatrze Grotowskiego. To wnętrze inspiruje!

Olgierd Łukaszewicz: Mój Sandomierz - BlogStar.pl

Odjeżdżając z Sandomierza zapragnąłem zamieszkać kiedyś w kamieniczce z widokiem na Rynek, aby móc kontemplować uroki małego miasteczka. Niestety, ta perspektywa pozostanie na długo marzeniem, bo życie mnie jeszcze goni.

Olgierd Łukaszewicz

Aktor filmowy, teatralny, radiowy, wykonujący swój zawód od ponad 40 lat. Obecnie związany z Teatrem Polskim w Warszawie. Prezes Związku Artystów Scen Polskich. Spośród kilkudziesięciu filmów, w których zagrał, najbardziej ceni sobie: „Brzezinę” Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” Waleriana Borowczyka, „Lekcję martwego języka” Janusza Majewskiego, „Gorączkę” Agnieszki Holland, „Wierną rzekę” Tadeusza Chmielewskiego, „Seksmisję” Juliusza Machulskego, „Magnata” Filipa Bajona, „Pokuszenie” Barbary Sas, „Jańcia Wodnika” Jana Jakuba Kolskiego, „Generała Nila” Ryszarda Bugajskiego i „Daas” Adriana Panka.

Prywatnie zakochany w swoich wnukach, 8-letnim Adasiu i 5-letniej Hani.

3 komentarze

Click here to post a comment

  • Mnie też Sandomierz bardzo mocno kojarzy się z Iwaszkiewiczem, szczególnie teraz, świeżo po lekturze jego „Czerwonych tarcz”. Chciałabym tak jak On pomieszkać przez jakiś czas w tym niesamowitym miasteczku, które prawdopodobnie w tak niewielkim stopniu zmieniło odkąd pisał tam „Lato w Nohant”. W tym mieście jest wszystko, co w prozie Iwaszkiewicza – niepokój, lęk, przemijanie człowieka wobec niezmienności przyrody, liryczne piękno, przestrzeń wypełniona jakimiś ulotnymi zapachami i dźwiękami, strzępy wrażeń i uczuć, światło i cień. Tak widzę i odczuwam Sandomierz, oczywiście mocno go idealizując. Ostatnio pięknie choć mrocznie sfotografowano Sandomierz w filmie „Ziarno prawdy”.

  • WOW !!! – nie powiem ,gorąco mi się zrobiło ,jak zobaczyłam tę 1 w komentarzach.Ale z P.twardziel ,tyle pocisków przyjąć na klatę …
    Przepraszam ,ale wszystko co mi się nie podobało,to już się P.dostało.
    Wieczorem wróciłam zmarnowana,podrapana i pogryziona z mojej pięknej ,pachnącej jaśminem i piwoniami działki -sąsiedzi na leżakach ,zapraszali do wspólnego opalania -jak zwykle pomocni po moich przeżyciach -o których wspomniałam na blogu u Pani Ag.Nizińskiej -ale ja tym razem śpiewałam z Edytą G.-wróciłam wreszcie na stary „TOR” -do upodobań chce mi się tworzyć do mojego sklepu intr.i wiem ,że to P.zasługa,gdyż przez znalezienie tego bloga zaczęłam -szperać ,gmerać ,kombinować ,ściągać i oglądać ;-))) Zaczęłam od P.twórczości .Teraz „jadę „z M.Dziędzielem-ma P.rację -natrzaskał sporo…..Ale „Dom zły” ….zapada gdzieś.Choć dla mnie i tak Krzysiu Stroiński pozostanie guru
    ..Wieczorem ,uraczyłam się powtórką „Zabij mnie glino” -gdzie kolega Bogusław ,zabija swego niedawnego brata Franzla….który to tutaj -zagrał -moim zdaniem-nazbyt histerycznie- przepraszam. :-))))
    Bogusław swego czasu „zajął część mojego serca „kiedy obejrzałam Maskaradę o ,której teraz już nikt nie pamięta i coś -gdzie umierał w konwaliach ,wiedziałam,że będzie gwiazdą.Potem ,chyba na DKF-ie pokazywali nam „półkowniki” Matke Królów ,Gorączkę , Kobietę samotną, W zawieszeniu….no i potem ten Magnat 8 x :-))))) Teraz patrzę na tego Malika….. i sama się sobie dziwię..
    Powiedział P. kiedyś ,że chce pomagać ludziom -mi chyba właśnie P.pomógł -przywracając dawne „życie” za co bardzo dziękuję !!!
    Nawiązując jeszcze do P.wpisu z Sandomierzem, to dorzucę -stary ogród i jeszcze ganek -taki jak w Kolorze purpury – albo mniejszy jak z Pożegnania z Afryką -żeby nawet zimą z gorącą herbatą z liśćmi mięty i malinami ,pod wełnianym kocem móc czytać książki ….
    Rety….zaczęłam marzyć -to też P.zasługa ????
    Pozdrawiam z wdzięcznościa ,że pomógl mi Pan wyjść z depresji. M G

  • Witam ponownie.
    Kontuzja stawu skokowego,trochę mnie uziemiła w domu i z tej racji odrabiam zaległości w Polskiej Kinematografii. Co się daje wyszukać w intr .to zaliczam.Więc „Mistyfikację”-bez komentarza -recenzje ma fatalne, no ale „Dass” to już kompletna porażka dłużyzny ,ta szarpanina w wannie ,ten turban czy w końcu goły dupal …..Alchemik czy Bajland ,Prymas -Magnata już odpuściłam ,bo bywałam na nim w kinie -wstyd się przyznać -osiem razy…:-)
    Z „Nila”- też -moim zdaniem -tu sie dziwię takiemu reżyserowi- można było wycisnąć więcej emocji -osobiście bardzo sie wzruszam ,a tutaj nic,ani jednej łezki…
    Nie oglądam „Ojca Mateusza” ale wyszukałam ten 112 odcinek a z bystrością u mnie jako tako -zagrał Pan w prywatnym ubraniu ? Tak to się teraz robi ? Cięcia kosztów ?Ale było ok! Tylko ten widoczny smutek…
    Tak sobie pomyślałam o tej wypowiedzi P.Łapickiego- że „Lekcja m….” to Pana najlepsza rola- przy takim dorobku..jedna rola .to totalna klapa. Chyba się z tym nie zgodzę ,niemniej uważam,że coś w Panu się zmieniło.Myślę nawet ,że wiem co ,ale to już nie na publiczną wypowiedż Tak jak można sie bylo zakochać w Gabrielu, Januszu czy Stasiu tak teraz jakos cieżko ….nie nie kochałam się w nich ,moją miłością byl Paul Newman i Bruce Lee ….:-) 🙂 🙂
    .Koleżanka jest-jak to się szumnie nazywa-dyrektorką Domu Kultury, może założę jakiś Fan Klub ? Na pewno Anty Klub Seksmisji,w gronie moich znajomych kinomanów ,nie cierpimy tego filmu.Ale ,myślę i tacy musza być.
    Bardzo jestem ciekawa czy mój koment spotka ten sam los co poprzedni , o którym tylko my wiemy. ..A co do tych jasnych marynarek to chyba dobrze ale bardziej sportowy fason ,a to zdj.z „czołówki” totalnie „drewniane” -na pewno taki przystojniacha ma w kolekcji coś fajniejszego. Przepraszam pewnie znowu przesadziłam ….ale tutaj na te tyły, juz pewnie nikt nie zagląda zresztą pisze do Pana i super ,że mam taka możliwość….Pewnie Pan sobie pomyśli,że ze mnie jakiś nawiedzony” moherowy beret”-ale na pewno nie.- testował mnie psycholog na moja prożbę.
    Pozdrowienia Aha, no właśnie – czy Pan dzisiaj z tego Teatru ,nie wracał przypadkiem kajakiem? Ale się wam porobiło ,w Poznaniu teraz leje .:-)

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close