Film Olgierd Łukaszewicz - ja aktor Podróże

Rewaloryzacja, rewitalizacja … ekshumacja… hurrra!

Pod koniec lipca zaproszono mnie na Festiwal Klubów Filmowych w Czechach. W miejscowości Uherské Hradiště w ciągu ośmiu dni publiczność zapoznała się z kilkuset filmami w ramach tzw. Letniej Szkoły Filmowej.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl
dworzec

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Nieoczekiwanie dla mnie, stałem się jednym z głównych gości, przynajmniej w ciągu pierwszych dwóch dni Festiwalu. Przypomniano filmy z moim udziałem: „Brzezinę”, „Seksmisję”, „Generała Nila” i „Lekcję martwego języka”. Niektóre kopie filmów już po rekonstrukcji koloru, w wersji cyfrowej. Ja sam poczułem się jak Albert po hibernacji, rozkosznie przebudzony. Przywitała mnie Mira Haviarova, fanka polskiego filmu już od lat 60-tych.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl
na zdjęciu Mira Haviarova oraz Petr Vlček

Niegdyś zakochana w Zbyszku Cybulskim, którego nie odstępowała na krok, jako zadurzona szesnastolatka, a dziś wybitny popularyzator kultury filmowej. Towarzyszył jej Petr Vlček, wykładowca nauki o filmie na Uniwersytecie w Olomuncu. Poczułem się dumny jako spadkobierca Cybulskiego (w końcu jestem laureatem nagrody jego imienia) i przedstawiciel polskiego aktorstwa (w końcu jestem Prezesem Stowarzyszenia ZASP). Ledwo znalazłem się przed hotelem, na przepięknym rynku historycznego miasta, podsunięto mi do podpisu fotografie w formacie A4, co mnie mile połechtało i przypomniało oblężenie, jakiego doznawałem rozdając autografy na Festiwalu w Moskwie w roku 1970 . W hotelu przywitano mnie pucharem morawskiego wina, a Pani Mira wręczyła mi kubeczek z niezapominajkami i zaprosiła na wieczór do … Owieczki.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Tak właśnie kazała się tytułować właścicielka małego sklepiku z winami,  w którego witrynie znajduje się owieczka. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że każdy gość witany jest słowami „Witaj owieczko”, a towarzyszy temu gestowi maleńki kieliszek niezwykle mocnej śliwowicy. Pani Mira gościła już w „Owieczce” Krystynę Jandę i Jerzego Stuhra. Również dla mnie przyszykowała niespodziankę  –  zaprosiła muzykantów. Tak rozpoczęło się bratanie, połączone z degustacją morawskich win. Odleciałem! Bracia Czesi przywrócili mi młodość, poczułem się rewaloryzowany, rewitalizowany, no i co tu dużo mówić, moje „gwiazdorstwo” zabłysło niczym lat temu trzydzieści parę, więc wzniosłem toast za swoją „ekshumację”.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

   Nie dało się jednak pójść na całość, bo następnego dnia zobowiązałem się do wygłoszenia wykładu w ramach tzw. master class. Obejrzałem wystawę fotograficzną poświęconą 40-leciu Letniej Szkoły Filmowej i z zaskoczeniem stwierdziłem, że bywali tam najwięksi twórcy światowego kina. Zaopatrzony w fotosy z różnych swoich filmów, stanąłem przed publicznością i postawiłem sobie pytanie dotyczące istoty aktorstwa filmowego: „Być czy grać?”.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Pytanie to zaprzątało nas w latach 70-tych, kiedy szukaliśmy różnicy pomiędzy aktorstwem teatralnym i filmowym. A doświadczenia miałem dwojakie, że wystarczy tylko „być” i że trzeba „grać”, tj. rysować wyraźny charakter, różny od mojego własnego. Wspomagając się fotosami, pożeglowałem w spontaniczny wykład. Podobno na ogół pod koniec wykładu publiczność zmęczona upałami z lekka odmawia współpracy, a mnie udało się utrzymać jej ciekawość do końca i wysłuchać wielu ciekawych pytań. Wobec równoległego tłumaczenia z kabiny, mogłem pędzić nie zatrzymując się.

    Potem zaproponowano mi skok wyżej, a mianowicie – wystąpienie na żywo w wieczornym wydaniu „Wiadomości”. Rozmowa trwała prawie siedem minut. A nazajutrz ukazała się w gazecie informacja opatrzona tytułem „Nas bohaterów prądem? Seksmisja ciągle bawi”. Sale kinowe za każdym razem wypełniała zaciekawiona publiczność, co mogłem stwierdzić w dyskusjach po seansie. A temperatura spotkania po „Seksmisji” była naprawdę gorąca. Wziął w niej udział czeski scenarzysta Pavel Hajny, który, jak się dowiedziałem po tylu latach, przyczynił się do napisania scenariusza naszego hitu.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

  Projekcja „Generał Nila” miała miejsce w miejscowym teatrze. Publiczność poruszona, zaskoczona, że czeska kinematografia nie podejmuje tematów rozliczeniowych z minioną epoką. Zadawano mi pytania, czy w Polsce jest wiele tematów tabu, które czekają dopiero na swoją filmową historię. Byłem dumny, że naszym twórcom historia nigdy nie była obojętna, podobnie zresztą jak współczesność – wystarczy wspomnieć Kino Moralnego Niepokoju. W spotkaniu uczestniczył producent filmu Włodzimierz Niderhaus, który wyjaśniał, czym była Armia Krajowa. To dziwne, że w sąsiednim kraju historia II wojny światowej przebiegała tak różnie od naszej.

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Tak więc dziwiąc się wielu sprawom i ciesząc z zainteresowania naszymi filmami, udaliśmy się z producentem oraz naszymi gospodarzami do knajpy, gdzie zainteresowała mnie olbrzymia beczka, która służyła jako pokoik piwiarzy. A było tych beczek wiele. Jednak do obiadu piłem morawskie wino, bo jest bardzo lekkie i nie ma się po nim kaca. A mała śliwowiczka jako przerywnik podnosi ciśnienie i pozwala pławić się w muzyce ludowej i własnym rewitalizowanym gwiazdorstwie. Na rynku nieoczekiwanie powóz Hare Kryszna zaprzężony w woły dopełnił poczucia nierealności.                

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: Rewaloryzacja, rewitalizacja ... ekshumacja... hurrra! - BlogStar.pl

 

 

Olgierd Łukaszewicz

Aktor filmowy, teatralny, radiowy, wykonujący swój zawód od ponad 40 lat. Obecnie związany z Teatrem Polskim w Warszawie. Prezes Związku Artystów Scen Polskich. Spośród kilkudziesięciu filmów, w których zagrał, najbardziej ceni sobie: „Brzezinę” Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” Waleriana Borowczyka, „Lekcję martwego języka” Janusza Majewskiego, „Gorączkę” Agnieszki Holland, „Wierną rzekę” Tadeusza Chmielewskiego, „Seksmisję” Juliusza Machulskego, „Magnata” Filipa Bajona, „Pokuszenie” Barbary Sas, „Jańcia Wodnika” Jana Jakuba Kolskiego, „Generała Nila” Ryszarda Bugajskiego i „Daas” Adriana Panka.

Prywatnie zakochany w swoich wnukach, 8-letnim Adasiu i 5-letniej Hani.

8 komentarzy

Click here to post a comment

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close