Obyczajowe Olgierd Łukaszewicz - ja dziadek

W żołnierskiej izbie pamięci

Ciekawe, dlaczego chłopcy tak lubią bawić się w wojnę? Kiedy sam byłem chłopcem, odnajdywałem jej pozostałości np. w piwnicy, gdzie składowano niemieckie maski przeciwgazowe oraz specjalny środek, mający pomóc marznącym żołnierzom. Gdy do brązowej torebki wypełnionej proszkiem dolewaliśmy wody, torebka robiła się gorąca. W nielicznych bunkrach i ruinach, które wpisywały się w powojenny pejzaż mojego dzieciństwa, znajdowaliśmy łuski naboi, a szczęśliwcom zdarzało się i trafić na niewystrzelone pociski, a nawet pistolety. Naszą ulubioną zabawą było wbijanie pocisku w drzewo, co oczywiście kończyło się rozerwaniem łuski z wielkim hukiem. Moje pokolenie codziennie natykało się na „resztki wojny”. Ale, dlaczego wojskiem interesuje się mój wnuczek Adaś?

Dziś kupić można mały mundur, atrapy broni i wziąć udział w zawodach strzeleckich organizowanych przez stowarzyszenia pielęgnujące tradycje wojskowe. Jak wyjaśnił mi jeden z oficerów, podczas obchodów Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia, to rozbudzanie zainteresowania wojskiem ma w przyszłości zaowocować naborem zawodowych żołnierzy.

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Marzeniem wnuka było, żeby zobaczyć prawdziwy poligon. Ja kręciłem kiedyś film „Zasieki” na poligonie koło Orzysza. Film wg scenariusza pułkownika Janusza Przymanowskiego – autora „Czterech pancernych” – był szykowany na rocznicę bitwy pod Lenino. Film zawierał także retrospekcje z 1939 roku, dlatego na czapce pojawiał się na przemian – raz orzełek z koroną, a raz bez korony. Zostały mi pamiątkowe prywatne fotki z planu zdjęciowego. Kręciliśmy wczesną wiosną, było dosyć chłodno, ale w przerwach, w wiosennym słoneczku, odpoczywaliśmy na trawie.

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Wojsko było dla mnie filmową zabawą, która miała swoje „atrakcje”. Należało do nich przechodzenie przez rzeczkę, niby słynną Miereję, po pachy w wodzie, w temperaturze bliskiej zera. Do filmu byłem poniekąd zwerbowany, prawie wcielony, ale to materiał na inną anegdotę. Do dziś nie obejrzałem „Zasieków”.

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Postanowiłem spełnić marzenie wnuka. Poprosiłem więc odpowiednie władze, aby umożliwiły nam „wizytę” na poligonie. Sprzyjała temu październikowa rocznica bitwy pod Lenino. Jakież było zdumienie wnuka, kiedy stwierdził, że poligon to zwykły lasek. Wyobrażał sobie przestrzeń naładowaną pojazdami pancernymi, czołgami i mnóstwem uzbrojonego wojska. Zrobiliśmy sobie kilka fotografii z ćwiczącymi żołnierzami. Dziwne uczucie – oni wieczorem wracali do swoich domów, a nie do koszar, jak choćby ci, których poznałem przy kręceniu „Zasieków”. Major Artur Chapski zadbał o przedstawienie żołnierzy symulujących działania wojenne. Oprowadzono nas po Izbie Pamięci.

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

 

Naszymi gospodarzami byli oficerowie I Warszawskiej Brygady Pancernej pielęgnującej tradycje Kościuszkowców (I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki), którzy walczyli pod Lenino. Zastanawiam się, jak zmieniła się w hierarchii zasług dla ojczyzny wartość przelanej przez Kościuszkowców krwi w stosunku do innych pól bitewnych, np. Monte Cassino. Czy przewartościowania mają dziś dla nas jakiś sens? Kiedy kręciliśmy film, scenarzysta nie chciał, albo nie mógł, wspomnieć, że tzw. „chrzest bojowy” Kościuszkowców był zaplanowaną masakrą polskich żołnierzy. Dlatego filmu o bitwie być nie mogło. Żołnierze wspominali w ziemiankach jak znaleźli się na terenach ZSRR. Dziś wystarczy sięgnąć po opracowania historyczne, np. „Obłęd ‘44” Piotra Zychowicza, aby dowiedzieć się, że ofiara tych spod Monte Cassino była do uniknięcia. Karty historii zostały już bowiem wcześniej rozdane, granice wyznaczone. I choćby „czerwone maki spod Monte Cassino” wypiły nie wiem ile polskiej krwi, niczego by to już nie zmieniło. Ale wodzowie nasi działali w myśl zasady „pokażmy światu jacy jesteśmy bitni”. Film „Zasieki” zrobiony na zamówienie Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego przeleżał 11 lat na półkach, od czasu do czasu przerabiany, przemontowywany, a reżyser przypłacił go śmiertelnym zawałem serca. Dziś możemy mówić swobodnie „o tych, co w grobach leżą”. Nie musimy przemycać dowodów pamięci na ich mogiły. W filmach i grach komputerowych mojego wnuka żołnierze umierają „na niby”. Mój wnuk nie wie jeszcze, co to historia, los pokoleń zranionych przez wojnę i tych uprzywilejowanych pokojem. Nie wie też, że groby mogą dzielić. W naszych umysłach wciąż trwa bitwa o pamięć. Ci co odeszli, zasługują na nią, ale czasem zdaje mi się, jakby duchy przeszłości konkurowały ze sobą w naszych poczynaniach. Dlatego na zakończenie przypomnę słowa Stanisława Wyspiańskiego:

„ A cóż tobie niepokoje
Tych co w grobach leżą?
Myślisz, że się trupy odświeżą
Strojem i nową odzieżą?
A gdy na nie wichry dmuchną
Rozleci się zgasłe próchno!
Zamurują się otchłanie:
I krzyk, i jęk, i wołanie
Zda ci się błazeństwem duszy,
Które nikogo nie skruszy,
Które zeżre siebie samo…”

Pamiętajmy o tym trzeźwiącym cytacie, gdy stajemy się rzecznikami czyjeś przelanej krwi. Przytoczone słowa Wyspiańskiego zawarłem w scenariuszu monodramu „A kaz tyz ta Polska, a kaz ta?”, za który niedawno otrzymałem nagrodę Prezydenta Miasta Wrocławia na zorganizowanym tam w październiku Festiwalu Teatrów Jednego Aktora.

Olgierd Łukaszewicz: W żołnierskiej izbie pamięci - BlogStar.pl

Któryś z mniej oczytanych widzów zadał mi pytanie: „Czy pan przypadkiem sam tego wieszczowi nie dopisał?”. A to Polska właśnie!

Olgierd Łukaszewicz

Aktor filmowy, teatralny, radiowy, wykonujący swój zawód od ponad 40 lat. Obecnie związany z Teatrem Polskim w Warszawie. Prezes Związku Artystów Scen Polskich. Spośród kilkudziesięciu filmów, w których zagrał, najbardziej ceni sobie: „Brzezinę” Andrzeja Wajdy, „Sól ziemi czarnej” i „Perłę w koronie” Kazimierza Kutza, „Dzieje grzechu” Waleriana Borowczyka, „Lekcję martwego języka” Janusza Majewskiego, „Gorączkę” Agnieszki Holland, „Wierną rzekę” Tadeusza Chmielewskiego, „Seksmisję” Juliusza Machulskego, „Magnata” Filipa Bajona, „Pokuszenie” Barbary Sas, „Jańcia Wodnika” Jana Jakuba Kolskiego, „Generała Nila” Ryszarda Bugajskiego i „Daas” Adriana Panka.

Prywatnie zakochany w swoich wnukach, 8-letnim Adasiu i 5-letniej Hani.

10 komentarzy

Click here to post a comment

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close