Site icon blogstar

Kawęcki z medalem w Glasgow

Nieprzeciętnie utalentowany pływak, specjalizujący się w stylu grzbietowy, Radosław Kawa Kawęcki dał wczoraj Polakom powody do radości. Na Mistrzostwach Europy w Glasgow zdobył srebrny medal w finale na 200 m stylem grzbietowym (z czasem 1:56,07). Radosław Kawęcki startował na swoim koronnym dystansie. Radek w stylu grzbietowym na 200 m wygrał już w przeszłości trzykrotne mistrzostwo świata (2012, 2014 i 2016) i mistrzostwo Europy (2012, 2014 i 2016).

Sport uczy charakteru

– Jakie to uczucie zdobyć medal?
Zawsze takie same: radość i spełnienie, zadowolenie z dobrze wykonanej pracy. Duma.  To krótka chwila, bo za chwilę kolejne przygotowania, starty, zawody… W sporcie nie można spocząć na laurach.
–  Jakim byłeś uczniem? Wzorowym, z czerwonym paskiem na świadectwie czy sprawiającym kłopoty urwisem?
Byłem tragicznym uczniem. Kochałem sport i wysiłek fizyczny, ale gdy brałem do ręki książkę lub podręcznik to zasypiałam. Dosłownie! Nieważnie czy byłem wyspany, czy zmęczony, książki mnie usypiały.  Gdy byłem zmuszony, miałem ostatnią szansę, to potrafiłem  na szczęście szybko wszystko nadrobić. Czasami sprawiałem kłopoty, bywałem u dyrektora na dywaniku, na przykład kiedyś w internacie na drugim piętrze odpaliłem petardę! Po co? Do dziś się nad tym zastanawiam. Kochałem jednak sport i do była moja przyszłość!
– No właśnie… Od początku to było pływanie?
 Uwielbiałem każdy, dosłownie, rodzaj sportu. Trenowałem piłkę nożną, piłkę ręczną, siatkówkę, koszykówkę, lekkoatletykę. Ale nie czułem takiego bakcyla, rodzaju szczęścia, jak przy pływaniu. Uwielbiałem spędzać czas na basenie.
– Rodzice zachęcali Cię do pływania?
To raczej ja prosiłem tatę, aby poszedł ze mną na basen.  Tak lubiłem pływać, że chciałem to robić codziennie.  Tata czasami próbował mnie przekupić, abym odpuścił , bo nie zawsze miał ochotę ze mną iść… Nigdy nie dałem się przekupić, zmuszałem go, ciągnąłem za rękę… Gdy miałem osiem lat zacząłem chodzić do szkółki pływackiej, w wieku 9 lat na treningi pływackie. Gdy miałem 13 lat przeniosłem się do Zielonej Góry, gdzie trenowałem już profesjonalnie.
– Trudno osiągnąć sukces? Być Mistrzem?
Aby osiągnąć wyniki w każdym sporcie, trzeba ciężko pracować. Wynik trzeba wytrenować.  W pływaniu, aby osiągnąć sukces, trzeba przepłynąć  tysiące kilometrów, ćwiczyć na siłowni. Gdy będziemy dostateczni cierpliwi, pokochamy ten sport to zaczynają się sukcesy, Mistrzostwa Europy, Igrzyska…
– Osiągnąłeś spektakularne sukcesy w pływaniu. Wielokrotne Mistrzostwo Europy w stylu grzbietowym na basenie krótkim, trzykrotnie zdobyłeś tytuł Mistrza  Świata. Sukcesy, jakie odnosisz, nie odbijają się na Twojej psychice?
Do 25 roku życia nie miałem żadnych blokad. Nie myślałem, że jestem na topie. Kochałem  pływanie i to było najważniejsze. Niestety, w tej branży jest tak, że im odnosisz większe sukcesy, tym oczekiwania są wobec ciebie wyższe, wtedy potrzebujesz wsparcia. Ja takie otrzymałem, od rodziny, mojej partnerki Agaty, która też jest uznaną pływaczką, od trenera, przyjaciół oraz psychologa. Oczywiście, miałem kryzysy psychiczne, jak mi coś nie wychodziło, szedłem w dół. Moi bliscy wspierali mnie, budowali, a pół roku później zdobyłem mistrza świata. Sport uczy charakteru.

Blogstar/materiał bezpłatny


  
Exit mobile version